czwartek, 17 lutego 2011
?
Dziś 34dc, brzuch czasem pobolewa, piersi też. Zero innego, "dziwnego" samopoczucia. Jednak nie nakręcam się, bo wiem jak może być, już to przerabiałam i wolę się nie cieszyć, żeby potem się nie rozczarować. Aż sama się sobie dziwię, że jestem taka spokojna. Nie panikuję jak ostatnio, stwierdziłam, że co ma być to będzie.. Nawet jeśli test wyjdzie pozytywny to jeszcze nic nie znaczy , bo już 2 razy w życiu zobaczyłam 2 kreski na teście i co z tego? Zadziwia mnie zawsze pewność kobiet po kilkudniowym opóźnieniu @ i pozytywnym teście, że są w ciąży i będą mamami. Mam takie przykłady dwóch moich bliskich koleżanek- jedna przysłała mi smsa zaraz po zrobieniu testu, że jest w ciąży i że będą z P. rodzicami. A druga po pierwszej wizycie u gina, który stwierdził, że to 3 tydzień i nawet karty nie założył, bo to przecież baardzo wczesna ciąża. Ona jednak była pewna, że wszystko w porządku i że przecież skoro zaszła w ciąże to musi być ok. W ich przypadku akurat się udało, bo obie mają teraz piękne i zdrowe kilkumiesięczne córeczki, ale przecież różnie może być. Ja nie mogłabym tak zrobić i na pewno nie podzielę się z nikim (oprócz męża oczywiście) wiadomością, że test pozytywny, więc jestem w ciąży! Bo jak życie pokazało jedno nie oznacza drugiego.. I nawet jakby lekarz potwierdził ciążę to nie powiedziałabym nikomu z rodziny ani znajomych po pierwszej wizycie, bo przecież nigdy nic nie wiadomo. A ja nie cierpię współczucia, nie zniosłabym pocieszania i zapewnień, że następnym razem się uda. Bo tego nie wie nikt..
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Oby się udało:)pozdrawiam Cie serdecznie i trzymam kciiuki żeby było sie z czego cieszyć,bede tu zaglądać:)
OdpowiedzUsuńAgata
http://miloscczynicuda.blog.onet.pl/
dziękuję za odwiedziny i namiary do Ciebie- na pewno zajrzę :) pozdarawiam.
OdpowiedzUsuńZa pierwszym razem szczęśliwa i rozpromieniona powiadomiłam całą rodzinę. Nie spodziewałam się tego, że poronię, w ogóle nie przyszło mi to do głowy. Za drugim razem powiadomiłam tylko rodziców. Trudno było to zataić, bo lezałam całe dnie, a Mama moja się dziwiła co mi jest. Później sama się domyślała, że pewnie ciąża.
OdpowiedzUsuńJak zajdę ponownie to nikomu nie mówię. NIKOMU!
PS. Kochana Inesko, ale jak będą II kreski to nam powiesz co?? ; >
Bardzo, bardzo, bardzo, bardzo ale to bardzo mocno trzymam kciuki. Z całego serca życzę Ci 2 kresek! Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńTrzymam bardzo mocno kciuki i życzę II kreseczek i zdrowej ciąży!!!
OdpowiedzUsuńTrzymam kciuki aby się tym razdem udało. Masz rację do 12 tyg. nie warto się afiszować z nowina o ciązy. Jeszcze będzie na to czas. Usciski!
OdpowiedzUsuńtrzymam kciuki!
OdpowiedzUsuńkciuki zaciśnięte :)
OdpowiedzUsuńbardzo dziękuję dziewczyny! kciuki zawsze się przydadzą ;) miłego weekendu życzę.
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, że nam powiesz, gdy zobaczysz dwie kreseczki:) ??
OdpowiedzUsuńJa w pierwszej ciąży powiedziałam od razu, niestety nie udało się, teraz - przy drugiej - w domu też powiedziałam od razu (domyslali się) ale Teściowie czy dalsza rodzinka dowiedzieli się znacznie później (co prawda przed 12 tyg. bo Teściowa widząc mnie taką zmarnowaną zaczęła snuć wizje że jestem powaznie chora).A większość ze znajomych czy dalszej rodzinki z którymi kontakt mam tylko od wielkiego dzwonu nadal nie wie - hihi:)
Trzymam kciuki za piekne 2 kreseczki i zdrowe Maleństwo!!!
dzięki. jasne, że napiszę, po to założyłam tego bloga, żeby pisać o wszystkim co związane ze staraniami i oczekiwaniem na baby. ale w moim przypadku pozytywny test jeszcze nic nie oznacza.. niestety. oczywiście jeśli mieszkalibyśmy z rodzicami/teściami to musiałabym pewnie w pierwszych tygodniach powiedzieć, ale nie mamy tego problemu, bo mieszkamy sami, więc da się ukryć jakiś czas ciąże ;) pozdrawiam!
OdpowiedzUsuńWitaj, dziękuję za odwiedziny ;) Ja ostatnim razem też powiedziałam wszystkim po zrobieniu testu, jeszcze chyba przed wizytą u lekarza. Nie minęło kilka tygodni a już było po wszystkim. Teraz dopóki nie dotrwam chociażby do 12 tygodnia, nie powiem nikomu. Mąż oczywiście wie, ale doświadczenie minionego roku powstrzymuje nas oboje przed obwieszczeniem nowiny. Ja narazie nie bardzo dopuszczam do siebie tę myśl o ciąży, nie snuje planów, nie myślę o brzuszku za parę miesięcy....wolę na chłodno do tego podchodzić bynajmniej do czasu , gdy będę pewna że jest ok...Zrób test, powinien być już wiarygodny, będziesz wiedziała na czym stoisz...pozdrawiam gorąco, i życzę spełnienia marzeń....
OdpowiedzUsuńcyprian-maksymilian.bloog.
Arkadia
codziennie zaglądam w nadziei że zobaczę baaaaaardzo radosny wpis. Trzymam kciukolce
OdpowiedzUsuńdzięki wielkie dziewczyny, trzymajcie kciuki!! Arkadia ja za Ciebie również trzymam kciuki i dziękuję, że mnie odwiedziłaś :) pozdrawiam Was :)
OdpowiedzUsuń