Uwielbiam piątki, bo wtedy zaczyna się weekend i wreszcie mój mąż jest w domu i mogę trochę odsapnąć, bo on zajmuje się Małym. W tygodniu od poniedziałku do piątku wraca z pracy ok. 18-stej, więc zanim zje obiad i się przebierze to do kąpieli Juniora pozostaje tylko godzina. Wtedy jest czas dla taty i syna, bawią się razem, szaleją itd. Potem tata kąpie synka, daje mu wieczorne mleko i kładzie spać. To należy do jego obowiązków, ja mam wieczorem "labe" :) W końcu zajmuję się nim całe dnie od rana..
Kilka dni temu syncio zrobił nam niezłą niespodziankę- obudził się o 3.0 w nocy wyspany i skory do zabawy. Nie wiedzieliśmy o co chodzi i co mu się stało.. Około godziny średnio przytomni musieliśmy przy nim siedzieć i go zabawiać, a on wariował w łóżeczku. W końcu po wypiciu dwóch (małych) butelek herbatki z melisą padł i spał do 8.0. To było naprawdę dziwne i zdarzyło się mu pierwszy raz.
Ostatnio śpi jakby lepiej, spokojniej i dłuzej... bo wstaje ok. 8.30-8.45. Także super, oby tak dalej. Nie wyobrażam sobie wstawać bladym świtem np. o 5-6 rano, a słyszałam, że dużo dzieci tak się budzi i wstaje już wyspane i chętne do zabawy. Masakra, nie chciałabym tak. Przecież to jest jeszcze ciemno! Co robić z dzieciakiem jak jest ciemno na dworze..? Ja uwielbiam spać i potrzebuję minimum 7godz. snu do szczęścia. a najlepiej więcej ;) Na szczęście mój syn tak jak mamusia lubi sobie pospać ;)
Cieszę się też, że z zasypianiem na ogół nie ma problemu, zostaje odłożony po jedzonku do łóżeczka i zasypia sam szybciutko ok. 20-stej. Nie trzeba nad nim stać, bujać czy cokolkiwek. I tak było od początku, odkąd skończył 3m i skończyły się kolki. Oby tak mu zostało!!
A poza tym z nowości- coraz lepiej mu wychodzi chodzenie, stoi długo sam bez podparcia i trzymania i robi kilka kroków sam, codzień coraz więcej. Nadal nie lubi trzymania za ręce czy pod pachy, więc tego nie robimy. Cieszy mnie to bardzo, bo nie musze wędrować z nim po całym domu i mój kręgosłup nie cierpi ;) nauczy się chodzić sam w swoim czasie, bez pośpiechu. Nie zależy mi tak bardzo, żeby opanował tą sztukę do roczku.
Eh, no właśnie mój Artur budzi się ok. 6-7, zjada śniadanie, trochę się pokręci po mieszkaniu i o 8 robi sobie drzemkę... a mnie już wtedy nie wypada się kłaść, bo jestem już rozbudzona, a i obiad trzeba przygotować... mam nadzieję, że z wiekiem Artur będzie spał coraz dłużej.
OdpowiedzUsuńineska - ale Ty masz fajnie z tym spaniem :D Mo=ój młodszy budzi się po 3 razy i wstaje o 6 - 7 gotowy do zabawy, drzemka koło 10 - 11 dopiero. A starsza budzi raz... Nie spałam jednym ciągiem dłużej niż 4 h od lipca 2009 :D
OdpowiedzUsuńwspółczuję ci Agnieszka..
OdpowiedzUsuńWiesz, człowiek się do wszystkiego przyzwyczaja :) Ja już nie mam złudzeń, że prędko się wyśpię...
Usuńaaaale masz fajnego Męża:)mmmm, rozmarzyłam się...mój (wiem to już teraz) raczej nie znajdzie wieczorem czasu dla dzieci, bo pracuje w domu i każdą minutę przelicza na pieniądze...niestety.
OdpowiedzUsuńA i gratuluję syna!:) Wie co dobre dla mamusi:D Pamiętam jak pisałaś o jego spaniu na początku...i widzisz...jest lepiej? Dużo lepiej!:)