Mam taki zwyczaj, że raz w tygodniu kupuję Juniorowi nową książeczkę ze sztywnymi kartkami, bo na papierowe jeszcze za wcześnie, wszystko co papierowe Młody niszczy i zjada ;) Muszę chować przed nim wszelkie katalogi i gazety. Także jeśli chodzi o książki Syn posiada już sporą kolekcję i uwielbia je oglądać i "czytać". Oczywiście najfajniejsze są te o zwierzątkach- kotkach pieskach, kurkach itd. Młody ma nawet swoją półkę na naszym wielkim regale z książkami i często do niej podchodzi, wyjmuje swoje bajki i przegląda- nawet kilka razy dziennie :) Gdy mu się powie "przynieś książeczke" wie o co chodzi i sięga którąś z półki i przynosi, żeby mu poczytać. Cieszy mnie ogromnie to jego zamiłowanie do książek i mam nadzieję, że tak mu zostanie i że będzie lubił w przyszłości czytać tak bardzo jak jego mama :)
Jeśli chodzi o jedzenie to znów jest masakra, bo zdarzają się dni, że nie je prawie nic poza mlekiem :( Załamuję nas już to i nie wiemy z mężem co poradzić i co wymyślać, żeby chciał coś zjeść. W aptece pytałam o coś na apetyt, ale wszystko jest od 3r.ż, a dla takich maluchów nic nie mają :( Są dni (jak wczoraj) że je normalnie, a są takie jak dziś, że prawie wcale.. Nie wiem co robić.. Niedługo szczepienie przeciwko odrze, ospie i różyczce to dowiem się ile nasz maluch waży (pewnie mało) i może pani doktor coś poradzi. Mam nadzieję!
Dziś odwiedzili nas dopołudnia dziadkowie (teście) i Mały był zachwycony, bo bardzo lubi dziadków, choć rzadko do nas przyjeżdżają i nas odwiedzają. Ale on w ogóle lubi gości i jest bardzo towarzyski. W sobotę jesteśmy zaproszeni na urodziny kuzynki Juniora, więc będzie znów szalał z kuzynkami ;) Fajnie, cieszę się, gdy mamy możliwość gdzieś z nim wyjść, że ma kontakt z innymi dziećmi, uczy się z nimi bawić i dzielić. Teraz w sobotę byliśmy u znajomych, którzy mają dwójkę dzieci (2 i 3 lata) i Młody fajnie się z nimi bawił, był bardzo grzeczny, nie marudził, nie płakał, a siedzieliśmy naprawdę długo, bo ok. 4godz. Musimy koniecznie to powtórzyć i następnym razem zaprosić znajomych z dzieciakami do nas :)
dobry pomysł z książeczkami...zastosuję kiedyś!:)
OdpowiedzUsuńWidzę, że życie towarzyskie kwitnie :-) Tak trzymać.
OdpowiedzUsuńAle fajny zwyczaj :) Ja mam po starszej córce mnóstwo tych kartonowych książeczek więc rzadko kupuję.
OdpowiedzUsuńSuper, że jest taki towarzyski, a apetyt na pewno mu wróci, zobaczysz.
fajnie ze macie zycie towarzyskie :) moja też uwielbia książeczki i od małego była to jedyna rzecz która ją uspokajała i potarfiła zająć na dłużej ;)
OdpowiedzUsuńz uwielbieniem do mleka to nie wiem co poradzić bo powiem szczerze ze pierwszy raz usłyszałam zeby dziecko w tym wieku tak głównie mleko jadło.
Super pomysł z tymi książeczkami :) My też mamy małego hopla na punkcie kupowania książeczek ;)
OdpowiedzUsuńNo i życia towarzyskiego to można Wam pozazdrościć :)
Fajny blog :)))