Dziś Mikołajki, Junior chyba był grzeczny, bo dostał sporo prezentów i był zachwycony :) Od rana słucham wciąż od nowa grającego i śpiewającego pluszowego św. Mikołaja i jezcze pewnie dłuuugo będę musiała go słuchać ;)
Kilka dni temu synek wykręcił niezłe 2 numery. Najpierw jednego dnia, gdy zostawiłam przez nieuwagę na stoliku w jego pokoju sudocrem i wyszłam na moment do kuchni, po powrocie zastałam komiczny widok- Junior wysmarowany cały od głowy (włosy były sztywne!) po same nogi tymże kremem, a ponadto stolik i podłoga też białe. Na początku się uśmiałam, ale potem martwiłam się czy te tłuste plamy w ogóle zejdą, bo wiadomo- sudocrem jest bardzo gęsty. Ale na szczęscie wszystko się ładnie sprało, a Junior miał dodatkową kąpiel w środku dnia.
A następnego dnia miała miejsce kolejna " przygoda" podczas prania. Wyjmując z pralki świeżo uprane ubranka syna, jakie było moje zdziwienie, gdy razem z rzeczami wyjęłam fioletowego kręgla!! Tydzień wcześniej dostał od cioci (od mojej siostry) karton kręgli plastikowych z Wadera i chętnie się nimi bawił, choć jego zabawa polegała na tym, że wszedzie z nimi chodził i rzucał gdzie popadnie. I w ten sposób jeden musiał znaleźć się w pralce z brudnymi rzeczami przygotowanymi dzień wcześniej do prania. Moja wina, że nie sprawdziłam tego, teraz mam nauczkę, że za każdym razem muszę sprawdzać pralkę przed włączeniem czy nia ma tam jakiejś niespodzianki. Bałam się, że przez tego kręgla może popsuła się pralka (w końcu nie był taki mały) ale na szczęście wszystko ok- pralka działa, pierze nadal i nic się nie dzieje :)
Takie to niespodzianki serwuje mi moj syn. Codziennie wymyśla coś nowego. Nie można się z nim nudzić.
niespodziankę z sudocremem też przerabiałam...
OdpowiedzUsuńa z pralki pamiętam jak kiedyś zdziwiła się moja mama jak wyciągnęła... dokumenty z auta... więc z kręglem nie jest tak źle ;-)
chyba każda mama przechodzi to ze swoim dziecięciem, na pewnym etapie jego twórczości. Matki! nie znacie dla ani godziny jak wasze dziecko upierniczy kremem wszystko to co ciężko się pierze!!! Mogła bym wymieniać przykłady ze swojej rodziny, łącznie z samą sobą. Mam nawet gdzieś zdjęcie:d Mam też wersje z makaronem na głowie, ale to pikuś!
OdpowiedzUsuńO a ja dziś wyjęłam z pralki smoczek uspokajający :) Chyba Artur stwierdził, że trzeba go wyprać... te pralki widzę mają powodzenie u naszych maluchów :)
OdpowiedzUsuńJest wesoło chociaż :)
OdpowiedzUsuńTe nasze chłopaki mają podobne pomysły :) A w pralce to jeszcze nie jedno znajdziesz:) My już przerabialiśmy kota którego Miłosz chciał wyprać i o mały włos aby mu się udało:) a sprawdzanie pralki przed praniem to już mi w nawyk weszło, zdziwiłabym się gdybym tam czegoś nie znalazła:) Wyobraźnia i pomysłowość dzieci nie zna granic:)
OdpowiedzUsuńa nie najadł się tego kremu przypadkiem? :) szkoda, że nie zrobiłaś fotki, to jeden z tych widoków, które nie zdarzają się dwa razy :))
OdpowiedzUsuńmam nadzieję, że się nie najadł- nie wiem, nic nie mówił ;) a zdjęcia faktycznie żałuję, że nie zrobiłam, ale nie pomyślałam o tym wtedy..
Usuń