Wczoraj oglądałam zdjęcia z chrzcin Juniora (niedawno minęła rocznica tego wydarzenia) i wspominałam.. Trudno mi uwierzyć, że to już rok minął. Nasz Malusz miał wtedy dwa i pół miesiąca, był takim maleństwem, bezbronnym i ślicznym bobasem :) Pamiętam te nerwy czy wszystko się uda, czy nie będzie płakał w kościele (msza była dopiero na 17-stą, a Junior o tej porze zazwyczaj urządał koncert z powodu kolki) czy nie będzie padało czy imprezka w lokalu, który wybraliśmy się uda, czy goście będą zadowoleni.. Tyle zmartwień, planowania, szykowania, bo to była pierwsza ważna uroczystość w życiu naszego Syna. Jego święto :) Wszystko udało się super, pogoda była ok, całą mszę Junior przespał, obudził się dopiero przy polewaniu główki, otworzył szeroko oczy zdziwoiny, ale nie płakał, leżał grzecznie u taty na rękach. Potem błogosławiństwo od chrzestnych. Na koniec mała sesja zdjęciowa. Potem w restauracji też, Junior przechodził z rąk do rąk. Każdy chciał mieć z Nim zdjęcie na pamiątkę, wszyscy się nim zachwycali :) Miał śliczne białe ubranko specjalne do chrztu, polarowe, żeby było mu ciepło, bo to środek zimy był przeciaż.
A w restauracji był pyszny obiad, potem kawa, tort czekoladowy i różne ciasta. No i oczywiście szampan, żeby wznieść toast za Juniora. Synek dostał piękne pamiątki (3 cudne anioły są z nami do dziś) i kartki z życzeniami oraz pieniążki zamiast prezentów, bo tak woleliśmy. Ok 21-wszej byliśmy już w domu, żeby wykąpać i położyć spać Synka po dniu pełnym wrażeń.
Uważam, że wybór restauracji zamiast imprezy w domu był słuszny i nie żałowaliśmy go, bo poszliśmy na gotowe, nie musieliśmy nikogo prosić o pomoc w organizaji, w gotowaniu itd. nie musiałam siedzieć w kuchni dniami i nocami, żeby zdążyć ze wszystkim. Po imprezie nie miałam stosów garów itd. do mycia i porządek w domu ;) Wróciliśmy wieczorem do czystego domu i mogliśmy od razu położyć się spać. Roczek za to wyprawialiśmy w domu (zestaw gości ten sam-ok 20osób) i choć imprezka też się udała i było fajnie to jednak potem sprzątania było mnóstwo, a przed jeszcze więcej roboty. Takze zdecydowanie wolę zrobić kolejną taką imprezę w lokalu. Następna taka okazja to chyba przyjęcie Juniora, ale to jeszcze kilka lat ;)
Tak mi się dziś na wspomnienia zebrało ;) Aż dziwne, że tyle czasu minęlo, a ja pamiętam wszystko, każdy szczegół jakby to było tydzień temu :) To było dla nas bardzo ważne wydarzenie i bardzo wzruszające. Kiedyś opowiemy Juniorowi jak to było...
ja też jestem za takimi spedami w lokalu. Komunie robiliśmy własnie w lokalu i to był sluszły wybór. Teraz nastepne takie wieksze spotkanie szykuje się nam chyba na Komunię ale to jeszcze tyle że hoho ! ;)
OdpowiedzUsuńps te dzieci po pierwszym roku życia dostają chyba jakiś przyspieszać wzrostu :D tak szybko mi leci czas że szok - wiedzę, że podobnie jest u ciebie
Mam takie samo wrażenie i zdanie w obu sprawach ;)
Usuńmożna też zamówić catering do domu, my tak robimy co roku na Andrzejki, bo tato Andrzej, wychodz taniej jak w knajpie a ekipa przywozi gotowe jedzenie, serwuje i to w sowich naczyniach. Jedyne sprzatanie po imprezie to wstawienie do zmywarki brudnych talerzy. Chociaż jak myślę o chrzcie, to chyba wolę knajpę, a do domu na kawę wziać najbliższych.
UsuńJa też wolę zdecydowanie następną taką "imprezę" w lokalu, bo roczek wyprawialiśmy w domu i już wiem jak to jest z taką gromadą ludzi.. Oprócz naszego Juniora była trójka dzieci i prawie rozniosły nam mieszkanie całe ;) Tornado dosłownie ;)
Usuńtort czekoladowy...tak!...to bym zjadła!!!:P
OdpowiedzUsuńJa też z chęcią bym teraz sobie zjadła kawałek tego tortu, bo był pyszny!!
UsuńNawet jak czas zatrze wspomnienia to sobie przypomnicie zdjęciami:)Dobrze,że są w życiu takie chwile i wydarzenia, które warto wspominać:)
OdpowiedzUsuńDokładnie :)
UsuńA ja wciąż się dziwię, jak ten czas gna...
OdpowiedzUsuńJa również..
Usuń