Niestety tydzień szybko minął i urlop mojego męża dobiegł końca, dziś musiał już wrócić do pracy :( Szkoda, bo fajnie nam razem było. Wspólne śniadanka, obiadki, wypady na działkę od rana, zakupy, spacerki itd. Raz wybraliśmy się do "dużego miasta" na większe zakupy do Galerii, pochodzić po butikach i trafiliśmy na letnie wyprzedaże, więc mogłam poszaleć ;) Kupiłam sobie kilka fajnych ciuszków, dla męża i Juniora też coś znalazłam, więc wszyscy wróciliśmy zadowoleni. Przy okazji byliśmy oczywiście na pysznym obiedzie i miło spędziliśmy dzień. Rzadko mamy czas i okazje, żeby tam pojechać i w spokoju pochodzić po sklepach, poprzymierzać itd. A mieszkamy w takiej małej mieścinie, że tu nic ciekawego w sklepach nie ma jeśli chodzi o ciuchy :(
Za to sobotę i niedzielę prawie całe spędziliśmy nad jeziorem. Wróciło do nas cudne lato, zrobiło się gorąco, więc postanowiliśmy to wykorzystać i nie siedzieć w domu. W sobotę byliśmy sami z Młodym, a wczoraj pojechaliśmy ze znajomymi i ich 3-letnia córką. Dzieciaki się kąpały i bawiły w piasku, a my mogłyśmy z koleżanką się trochę poopalać i poplotkować ;) Potem były lody i zimne piwko z sokiem, a na koniec zjedliśmy frytki i pojechaliśmy do domu, coś ok.21-wszej ;) Tak fajnie było, że nie chciał nam się wracać. Dla dzieci było mnóstwo atrakcji w ogródku gdzie siedzieliśmy pod parasolami- zjeżdżalnia, huśtawki, trampolina, dmuchany zamek, plastikowa altanka, jeźdźiki, rowerki biegowe itd. Raj po prostu- Junior tak się wyszalał. że w drodze powrotnej nam zasnął ;) Na pewno jeszcze tam pojedziemy w jakiś weekend jak będzie pogoda.
W tygodniu mieliśmy też "akcje" zaprawy i tak mamy zaprawione już: ogóreczki z naszej działki, agrest i czarną porzeczkę (na zimę do herbaty-pychotka) oraz czereśnie- 110 słoików! Od teściowej dostałam też wiśnie i mamy 20 słoiczków drążonych- na deserki lub do ciasta. W czerwcu zaprawiłam też "trochę" truskawek, a jeszcze planuję zaprawiać fasolkę szparagową i potem śliwki i kompot z jabłek. Będzie wyżerka na jesień i zime :)) Udanego tygodnia wszystkim życzę! Ponoć ma być upalnie :))
Twoja spiżarnia musi wyglądać fantastycznie!
OdpowiedzUsuńPodziwiam za ten zapał do zaprawiania :) I 110 słoików czereśni! My mielibyśmy to na 10 lat. Hehehe :)
OdpowiedzUsuńMy tez uwielbiamy robic zapasy i zaprawiamy ogorki, papryke, owoce, soki owocowe, potem na koniec grzybki :)
OdpowiedzUsuńKurcze, tyle atrakcji! Jesteś pełna energii, podziwiam Cię!!!
OdpowiedzUsuńO janiemogę 110 słoików! Nie wiem po jakim czasie udałoby się to nam zjeść :P
OdpowiedzUsuńAle fakt faktem zimą później się szuka jeszcze kawałka lata, a w spiżarni jak znalazł :-)
Pozdrawiam
Tak się dziwicie, że tyle słoików czereśni zrobiliśmy- a to przecież przeliczając jeden słoik dziennie do obiadku jako kompot to niecałe 4 miesiące.. A jesień i zima są długie. A wiosną czereśni też raczej jeszcze nie ma, a my wszyscy łącznie z Juniorem czereśnie uwielbiamy!
OdpowiedzUsuńA oprócz kompotów mamy jeszcze sporo pomrożonych czereśni w woreczkach ;)