Od 2 dni Junior ma katar. Byliśmy w niedziele na imieninach teściowej i tam jedna z bratanic męża miała lekki katar i niestety Junior widocznie podłapał, bo od wczoraj rana leci mu z nosa, w nocy miał gorączkę prawie 39st. Dziś gorączki brak, ale za to nos zapchany, nie może się wysmarkać, jest marudny i widać po oczach, że jest chory :( Równo rok czasu nie chorował ani kataru ani nic mu nie było. Dokładnie rok temu we wrześniu zaraził się katarem od córki mojej koleżanki (bo przyszła z nią przeziębioną do mnie na kawę :/ ) Tak się cieszyłam, ze nie choruje, że ma dobrą odporność, choć z różnymi dziećmi ma kontakt częsty- czy to dzieci znajomych, czy z rodziny, czy też obce poznane w piaskownicy.. Byłam pewna, że tran, który od roku dostaje codziennie działa, niestety nie tym razem.
Od ponad 2 tygodni noce są znów nieciekawe, Młody budził się po 2 razy z wielkim płaczem i usypianie go trwało godzinę, a nawet półtora. Dzisiejsza noc to masakra- budził się 5 razy! Chodzimy z mężem do Niego na zmianę, żeby choć trochę się wyspać, ale i tak jest ciężko. Rano Syn robi mi pobudkę po 7-mej i nie ma zmiłuj, ja marzę o tej porze jeszcze o śnie, ale niestety. Poranki są więc trudne. Całe lato wstawał ok.8.0, a teraz się "przestawił".. Był też czas, że Junior przesypiał całe noce i był spokój. Mieliśmy wieczory dla siebie, ja miałam czas na czytanie książek. A teraz ledwo przeczytam parę stron i już zasypiam. Jeszcze niedawno chodziłam spać ok.23-ciej, a wczoraj jak Synal zasnął o 20.30 to my godzinę po nim! Masakra.
W dodatku Junior stracił apetyt i od paru dni prawie nic nie je. Myślałam, że to kolejne zęby, ale to chyba przez to przeziębienie. Jedyne co mu smakuje i zje z chęcią to jajka i mleko. Aha i chrupki- to zawsze chętnie ;) A jajecznicę mógłby jeść codziennie, bo uwielbia jajka! Obiadów nie je prawie wcale..
Wczoraj w aptece straciłam majątek- kupiłam syrop na gorączkę, syrop Rutinacea na przeziębienie z wit. C, żel z olejkami eterycznymi do smarowania klatki piersiowej, który ma ułatwiać oddychanie, spray do nosa na katar i plastry na piżamkę, co niby na noc mają pomóc w oddychaniu. Coś słabo na razie to wszystko pomaga, bo już 2 dni się Junior męczy i poprawy nie widzę, ale wiem, ze z katarem tak to już jest, że trzeba się pomęczyć. W zeszłym roku pamiętam, że Mały był chory ponad 2tyg. i walczyliśmy z katarem. Mam nadzieję, że teraz nie będzie aż tak źle..
W dodatku pogoda kiepska, zrobiło się szaro- buro i ponuro i strasznie zimno. Dziś jak wstałam to było rano 9 stopni tylko!! Prawdziwa jesień przyszła, coś szybko w tym roku :( Liście spadają z drzew, jeszcze jest zielono, ale też pomarańczowo i żółto się robi. Letnie rzeczy pochowane, jesienne kurtki, chusty i półbuty wyjęte. Jesiennie się zrobiło..
Na katarek polecam Olbas, wystarczą 3 kropelki na piżamkę. Podaję jeszcze wapno w syropie. Ostatnio Julka przyniosła katar z przedszkola,też miała gorączkę,ale opanowaliśmy wszystko w jeden dzień! Aż w szoku byłam,że tak szybko jej przeszło! Jeśli chodzi o jajka, to coś w tym jest...moje dziewczyny też je uwielbiają ;)
OdpowiedzUsuńKatar u małego dziecka to fatalna sprawa. Ja jeszcze inhalacje solą fizjologiczną uskuteczniam. Oby te wszystkie leki zadziałały. Zdrówka dla maluszka.
OdpowiedzUsuńDużo zdrówka dla synka. Trzymajcie się.
OdpowiedzUsuńA jak gardło? Często dzieciaczki nie jedzą jak przełykanie je boli. Powodzenia z kurowaniem malca.
OdpowiedzUsuńI jesień też pewnie będzie krótka i przyjdzie szybko zima, tak jak było z wiosną.
OdpowiedzUsuńJuniorek widzę daje Wam popalić, przypomina jak to było, jak był niemowlaczkiem. Zdrowia życzę, walcz z katarkiem, nie daj się Juniorku!!!
My mieliśmy do tej pory jeden raz katar i u nas świetnie zadziałała inhalacja z soli fizjologicznej.
OdpowiedzUsuńMoże taki okres, mój wprawdzie jeszcze na cycu, ale zaczął się budzić co godzinę w nocy i tak już od 2 tygodni.
Na katar to roztwory soli fizjologicznej, morskiej :) kilka fajnych pomysłów jest jeszcze - klik
OdpowiedzUsuń