Zakupy w sobotę się udały i to bardzo :) W ogóle to był fajny dzień spędzony dla odmiany z dziewczynami, a wieczorem po powrocie czekała na mnie niespodzianka (pyszna kolacja) i moi stęsknieni faceci ;) Ponoć Synek cały dzień chodził i mnie szukał i pytał o mamę.. Słodkie to, miło mi się zrobiło na sercu :)
A z zakupów wróciłam bogatsza o dwa sweterki i super sukienkę (będzie w sam raz na uroczystą kolację wigilijną). Poza tym kupiłam sweter mężowi i prezenty dla całej rodzinki. Chociaż to mam już z głowy i nie muszę biegać po sklepach na ostatnią chwilę i szukać.. Z porządkami w domu gorzej, bo na razie tylko okna pomyte i firanki zmienione. Dobre i to ;) Ale reszta mieszkania czeka i prosi się o gruntowne sprzątanie. Dziś się zabieram- w planach łazienka..
Został tylko tydzień do Świąt. Szkoda tylko, że pogoda taka mało świąteczna. Brakuje śniegu i lekkiego mrozu. Dziś chociaż świeci słoneczko, bo przez ostatnie dni mało go było, albo prawie wcale. Także w świąteczne dni nie poszalejemy na sankach ;( Ale ważne, że będziemy razem, spotkamy się z rodziną, miło spędzimy czas. Wigilia jak zawsze u mojej mamy w dużym gronie rodzinki. Pierwszy dzień świąt u mojej siostry, a w drugi świąteczny dzień jedziemy do teściów i brata męża. Także zapowiada się wesoło. Nie mogę się doczekać. Uwielbiam święta. Nawet to sprzątanie, szykowanie, zakupy, pakowanie prezentów itd. Lubię to zamieszanie w Wigilię od rana, gdy spotykamy się z siostrą u mamy, żeby pichcić potrawy, prasować obrusy, dekorować stół, robić stroiki itd. itp. Gdy byłyśmy małe zawsze dopiero w wigilijny ranek ubierało się choinkę i robiłyśmy to zawsze z tatą.. Teraz ubiera się choinkę parę dni wcześniej, żeby oszczędzić na czasie. My z mężem ubierzemy naszą w sobotę jak już wszystko w domu będzie wysprzątane, bo bez sensu dla mnie jest ubieranie choinki jak jeszcze bałagan mam w około. Wtedy dopiero poczuję tak naprawdę, że idą Święta :)
Ale u Ciebie Świętami powiało :) Aż miło czytać taki optymistyczny wpis... bo u mnie właśnie tego nastroju świątecznego brak. Pewnie w dużej mierze przez chorobę Lilki, a jeszcze mnie mąż wkurza, ehhhh No nic, jeszcze tydzień, może świąteczna magia jednak zadziała :)
OdpowiedzUsuńNa pewno :) Zdrowia dla Małej życzę!
OdpowiedzUsuńU nas też mało świątecznie na dworze, wręcz wiosennie bym powiedziała:) Super, że zakupy udane - dobrze się tak czasem odrobinkę stęsknić.
OdpowiedzUsuńNo powiem, że po przeczytaniu tego wpisu w końcu poczułam święta! Choć u mnie jeszcze bałagan, o choince jeszcze nikt nie myśli, nie czuć też zapachu pieczonych ciastek. Ale myślę, że już w najbliższą sobotę się to zmieni :)
OdpowiedzUsuń