Walczymy z nocnym karmieniem Juniora. Nie dostaje już mleka w nocy, dopiero nad ranem ok. 5-tej. To już jakaś zmiana i poprawa, na razie nie liczę na więcej tzn. że wytrzyma bez mleka od 20,0 do rana- do wstania. Zobaczymy jak to będzie dalej. Ale jestem twarda i konsekwentna i nawet jak się budzi o 1-wszej, 2-giej lub później, idę go uspokoić, utulić i wychodzę, mleka nie daje. Zasypia, ale budzi się tak 3-4 razy w nocy, ale dopiero ok. 5-tej robię mu mleko i śpi dalej do 7,0. Wtedy ogląda bajki i ok.8.0 wstajemy, ubieramy się, robię śniadanie i jemy. Czasami zje więcej, czasami mniej, ale coś tam zawsze zje.. Nie wiem czy przez to nocne budzenia na mleko, czy ma to jakiś inny powód, ale od 3 dni Junior budzi się już ok. 7-mej. Wczoraj wstał o 7,05 dziś o 7,20. Także znowu się przestawił. W dzień też już nie chce spać. Kolejna zmiana. Był już czas, że nie spał w dzień wcale, trwało to jakieś 3 tyg. Potem w grudniu znów zaczął potrzebować drzemki i spał półtora do dwóch godzin nawet. A teraz od wczoraj znów nie chce iść w dzień spać. Od 7-mej jest na nogach i pomimo spaceru, zabawy itd. nie jest zmęczony i nie chce spać. Potem ok.18.0 jest już trochę zmęczony, ale zawsze udaje mu się wytrzymać do 19,30, gdy jest czas na kąpiel i zasypia krótko po 20-stej. To się na szczęście nie zmieniło i nie ma z tym problemu.
Jeśli chodzi o nocnik to porażka. Przez 2 tyg. próbowałam go uczyć, tłumaczyć, sadzać co pół godziny.. Wszystko na nic. Junior jest strasznym uparciuchem i wszystko musi robić po swojemu w swoim czasie. Nawet jak zrobił siku do nocnika to potrafił za 10min zsikać się w majtki, na dywan, na fotel.. Masakra. Miałam już takie nerwy na Niego, że poddałam się, założyłam z powrotem pieluchę, bo nie miałam ochoty sprzątać po nim 6 razy dziennie, wycierać zasikanej podłogi i przebierać go całego tyle razy dziennie.. Odpuściłam, dałam mu czas, nic na siłe. Bo przecież nie zmuszę go, widocznie nie jest gotowy. Tak mi się marzyło, że do końca roku się uda, ale nic z tego. Teraz jest tak, że rano po przebudzeniu sadzam Go na nocnik, robi siku i zakładamy pieluchę. Od czasu do czasu pytam go czy chce siku lub kupke, czasami go sadzam, raz zrobi raz nie. Jak Go przypilnuję i zauważę, że chce mu się kupę to się uda, jak nie to robi w pieluchę :( Rzadko woła niestety. A latem tak fajnie było, tak się cieszyłam, że się nauczył.. eh szkoda słów. Ciężki przypadek z Niego.
Mój Syn od początku był "trudny" i nie było z Nim lekko ani różowo. I nadal mamy pod górkę. Jest strasznym niejadkiem, nie woła na nocnik choć ma ponad 2lata, bardzo mało mówi (o tym następnym razem) urządza nam nadal nocne pobudki na mleko jak niemowlak. No i ma charakterek... Nie jest łatwo.
Jeśli o jedzenie chodzi to tak jak pisałam: są dni lepsze i gorsze. raz je super, a czasami prawie wcale. Dzwoniłam wczoraj do naszej pani doktor w tej sprawie i poradziła mi kupić w aptece coś na apatyt- syrop Apetizer. Moja koleżanka mama 4letniej córki-niejadka też mi poleciła ten syrop i mówiła, że u nich bardzo pomógł, bo mieli masakrę z córeczką. Jak tak posłuchałam jej opowiadań, o tym co przeszli z Małą to współczułam jej bardzo, bo z moim Juniorem nie jest aż tak źle i aż byłam w szoku. O. potrafiła nic, kompletnie NIC nie jeść przez 4dni, raz nawet zemdlała, była osłabiona, blada. A z badan nic złego nie wynikało, wszystko w normie- szok! Nie wiedzieli już co robić i jak ją zmusić do jedzenia. Ani w domu ani u babci, ani w przedszkolu nie chciała jeść. A nawet jak miała dobry dzień to tu coś skubnęła, tam coś, obiadu 3 łyżki zupy, pół jogurtu, pół kawałka chleba i koniec. Przez cały dzień! To faktycznie strasznie mało, więc stwierdziłam, że z moim Synem nie jest tak źle, bo jeszcze nigdy nie było takiego dnia, żeby całkowicie nic nie zjadł i żeby mdlał czy wymiotował... Kto nie miał niejadka w domu nigdy tego nie zrozumie, jakie to ciężkie dla rodziców. Nikomu nie życzę takiego problemu z dzieckiem. U Oliwii bardzo pomógł ten syrop na apetyt, jest lepiej, je więcej, więc my też spróbujemy raz dziennie podawać Juniorowi (na szczęście Młody bardzo lubi syropy i nie ma problemu z ich przyjmowaniem, pije zawsze chętnie) Zobaczymy czy pomoże.. Oby!
Też słyszałam, że ten apetizer jest skuteczny.
OdpowiedzUsuńJeśli chodzi o nocnikowanie to może zaczekaj na wiosnę, kiedy będzie cieplej. Wtedy to nawet na spacerze pod krzaczkiem może zrobić. Mój Artur teraz na spacery też chodzi z pieluchą, bo gdzie miałabym go rozbierać na tym zimnie? Poza tym, wtedy może bez majteczek sobie latać po domu i szybciej załapie to siadanie na nocniku. A teraz to się może tylko przeziębić. Nic na siłę, tak jak piszesz.
No musimy spróbować, może zacznie więcej jeść w dzień i przestanie się budzić w nocy. Oby! A z nocnikiem tak jak piszesz czekam na wiosnę, Synio będzie starszy, może już zrozumie o co chodzi i będzie łatwiej.. Mam nadzieję.
OdpowiedzUsuńMnie w domu też się szykuje niejadek, choć zauważyłam, że ketchupem polane to od razu zjedzone :)
OdpowiedzUsuńOdnośnie nocnika to my też powoli zaczynamy się uczyć :)
Trzymaj się cieplutko!
Oby Twój maluch nie okazał się jednak niejadkiem- nie życzę ci tego. A z nocnikiem to macie jeszcze chyba sporo czasu na naukę, tak jak pisałam nic na siłę. Nie da się, nauczy się jak będzie gotowy.
UsuńO fazach Elizy z jedzeniem wiesz już sporo, ale nie wiem czy pisałam Ci o tym jakie Ona brała syropy na apetyt? Żadne tam apetizery i citropepsin w ogóle nie działały... W sumie, aż tak mnie to nie dziwiło, bo się spodziewałam, że szału nie będzie. Załamałam się, kiedy dostała na receptę syrop, który podaje się anorektyczką, jak przypomnę sobie nazwę to napiszę Ci kiedyś. Ten syrop NIC, absolutnie NIC nie zmienił. To Jej niejedzenie obrzydzało mi wszystko, swego czasu był to w zasadzie jedyny temat chyba w naszym domu. Pewnie też popełniałam masę błędów, może za bardzo się spinałam, za dużo zamieszania wokół tego jedzenia było... Ale masz rację-nie zrozumie ten, kto nie zna tego problemu.
OdpowiedzUsuńEliza załapała z nocnikiem jak miała 2lata i 7miesięcy. Też mieliśmy wcześniej próbę, ale stwierdziłam, że szkoda nerwów-moich i Jej...
Czasami trafiają się takie trudniejsze dzieci... A z mową to On spokojnie ma czas, więc tu to spokojnie. Trzymaj się!!!
Dzięki. No masakra z tym jedzeniem i nocnikiem. Brak sukcesów mniej trochę załamuje i czuję się rozczarowana, ale trzeba uzbroić się w cierpliwość (której mi brak) i czekać na efekty i poprawę.
UsuńZapomniałam wtedy napisać, że lekarka, którą wzywam do Lilki (mam do Niej naprawdę 300procent zaufania) przepisała mi dla Niej syrop, o którym pierwszy raz słyszałam, nazywa się SYROP DLA NIEJADKA i też jest na receptę. U nas nie było go w żadnej aptece, musieli nam go sprowadzić. Nie wiem czy jest skuteczny, bo zanim go sprowadziliśmy, to Lila już względnie jadła, podaliśmy Jej może ze 2łyżeczki...
UsuńZ tego okresu, kiedy Eliza mi fundowała tą psycholkę z jedzeniem, to pamiętam, że wszystkiego się chwytałam, żeby zaczęła normalnie jeść :( Koszmar jakiś po prostu.
No faktycznie koszmar, współczuję tego co musiałaś przejść.. Ciekawe czy dobry ten syrop? My od jutra Apetizer próbujemy :)
UsuńSpróbujcie, to na pewno mu nie zaszkodzi. Wiem, że takich rad najbardziej nie lubisz (przynajmniej ja nie lubiłam) ale może skoro w porównaniu do tamtej dziewczynki, Twój Mały jednak zawsze coś je i nie doprowadza się do takiego stanu jak Ona, to może spróbuj wyluzować... Wiem, jak to brzmi- wkurwiało mnie to słowo strasznie, zwłaszcza jak słyszałam je od mamy dziecka, które pięknie je wszystko... Ale ja przez Elizy jedzenie byłam znerwicowanym kłębkiem nerwów... A Ona potem bez żadnych syropów sama z siebie po prostu zaczęła jeść... A ja mam 2lata wyjęte z życia.
UsuńWyluzowałbym i nie denerwowała się tak przy każdym posiłku, gdyby nie budził się (i mnie przy okazji) na mleko w nocy, bo jest głodny..
UsuńNaszej sąsiadce Apetizer pomaga, jak go pije to je więcej niż mój Miłosz. Warto spróbować, jeśli ma pomóc.
OdpowiedzUsuńCo do jedzenia w nocy, nie poddawaj się, już niedługo przestanie się budzić, musisz być konsekwentna chociaż wiem, że nie jest łatwo.
Jeśli chodzi o nocnik, ja myślałam, że Miłosz bardzo długo będzie się uczył sikać na nocnik, miałam dokładnie 4 podejścia i za każdym razem odpuszczałam, miałam dość latania z mopem, zasikanego dywanu i non stop mokrych gaci, Miłosz dostawał spazmów i białej gorączki jak tylko miał usiąść na nocnik. A potem chyba przyszłą jego pora bo załapał w ciągu 3-4 dni. Fakt miała w tym swój udział jego kuzynka która podpatrzył na nocniku, ale przez nią przekonał się do siadania na nocnik a kontrolowanie się i wołanie to jego zasługa. Jeśli masz możliwość też niech Junior podpatrzy jak jakieś dziecko sika do nocnika, wiem, że dzieci które mają starsze rodzeństwo, wcześniej zaczynają sikać bo naśladują brata czy siostrę, i chcą robić to co one. Może akurat.
Bądź wytrwała i mimo pieluchy wysadzaj Go i pytaj. Są takie pieluchy bez rzepów ubiera i ściąga się je jak majtki, łatwiej jest niż za każdym razem ścigać i ubierać pampersa. U mnie zalegają chyba dwie paczki w szafie, jeśli chcesz mogę Ci przesłać za darmo, mi nie są potrzebne już ( raczej Miłoszowi) więc jak tylko chcesz i mają pomóc to na maila się odezwij jadu23@onet.eu.
Trzymam mocno kciuki, uda się Wam.
Zazdroszczę, że tak łatwo Wam poszło z nocnikiem. Fajnie.. U nas gorzej to idzie, Junior jest uparty i nie chce wołać :( Bardzo ci dziękuję za propozycję :) Nawet nie słyszałam o takich pieluchach.. Napiszę do ciebie na maila :)
UsuńZdrówka życzę!
OdpowiedzUsuńCo do nocnikowania, odpuść- widocznie jeszcze nie czas... U nas dopiero wiek 2 lata i 6 miesiecy synek uznał za odpowiedni.
A niejadek?
Nasz też mało je. Albo inaczej, je co lubi, wiec gotuję pomidorówkę 4x w tygodniu :P
No a u nas "na topie" jest cały czas jajecznica- praktycznie codziennie ją je na śniadanie lub kolacje ;)
UsuńTakie chwile pod górkę są wpisane w bycie mamą. Nie martw się i nie myśl, że malec jest trudny. Mój je fajnie, ale jak był chory i spadał mu apetyt to widziałam jaki to dla mamy stres i koszmar jak dziecko nie chce jeść. Ja kiedyś też jadłam apetizer jako nastolatka i pomagało.
OdpowiedzUsuńNo jest ciężko. Nawet Apetizer na razie nie pomaga :(
UsuńU nas też ciężkie chwile ostatnio, podejrzewamy że będą wychodzić piątki, bo innych objawów brak. A co do Apetizera - warto spróbować chyba. Ewentualnie porozmawiać z pediatrą jakby on to widział.
OdpowiedzUsuńDacie radę:)
Właśnie pediatra nam poleciła ten syrop. Pomimo, że jest on od 3 r.ż. Powiedziała, że mam mu podawać raz dziennie. Na razie efektów brak..
UsuńZ nocnikiem dalabym na wstrzymanie, nic na sile, przyjdzie moment ze sam zechce. Mozna tylko zachecec i proponowac.
OdpowiedzUsuńW takie syropy to jakos nie wierze za bardzo :) jako dziecko bylam duzym niejadkiem, syropki tez mi kupowali i jedEie przez dlugi czas kojarzylo mi sie z nerwami.....
Choc to trudne odpusilabym.
Zapisuj wszystko co Junior je w ciagu dnia, napoje i rozne podjadania tez. Moze wcale nie jest tak zle. Wiadomo my bysmy chcialy zeby dIeci jadly ksiazkowo i tyle ile chcemy i to co chcemy ale..... w praktyce wychodzi roznie.
Ja sama na swoja P tez sie wkurzalam i nerwy byly ale jak juz byla wieksza to zaczelam odpuszczac i teraz nie wnikam wca
E
A ja myślałam, że ten syrop pomoże i wciąż mam nadzieję.. Dzieki za wszystkie rady. Wiesz ja też bym odpuściła i się nie wkurzała, gdyby Młody przesypiał całe noce, a nie budził mnie na mleko, bo jest głodny..
OdpowiedzUsuń