Czas zasuwa niesamowicie, tydzień gna za tygodniem, nie wiem kiedy uciekają mi te dni. Styczeń minął tak szybko, że nawet nie wiem jak i kiedy. Już mamy prawie połowę lutego, zaraz będzie marzec i odliczanie dni do wiosny.
Z utęsknieniem czeka się na każdy weekend, a one mijają tak szybko, że nawet się nie zdążymy nacieszyć tym wspólnym czasem razem, a już kolejny poniedziałek nadchodzi i znów wszystko od nowa się kręci.. Codzienność, obowiązki domowe, dni podobne do siebie.. Dlatego chociaż w weekendy staramy się urozmaicać sobie i Małemu czas, spędzać go jak najwięcej poza domem, odwiedzać bliskich. Staramy się by coś się działo.
I tak w sobotę pojechaliśmy do "dużego miasta" na zakupy do Galerii, zjedliśmy dobry obiad w restauracji i po południu odwiedziliśmy moją siostrę i szwagra. Zrobiliśmy im niespodziankę, bo nic nie mówiłam siostrze, że się wybieramy- chociaż rozmawiałyśmy prze tel rano ;) Ale miała minę jak nas zobaczyła w drzwiach! Widok bezcenny ;) Ucieszyła się bardzo, że siostrzeniec ją odwiedził, bo moja siostra uwielbia Juniora i to z wzajemnością ;)) Wypiliśmy kawkę, posiedzieliśmy chwilę i wróciliśmy do domu. W niedziele był obowiązkowy spacer przed obiadem. Pojechaliśmy też z Młodym na cmentarz do dziadka zapalić znicza. A po południu wylądowaliśmy u teściów. Brat męża miał poważny wypadek w pracy w zeszłym tygodniu, miał 2 operacje, ale już wszystko jest dobrze, wraca już do siebie i wszystko skończyło się na szczęście dobrze. Miał dużo szczęścia w tym nieszczęściu.. Wieczorem wróciliśmy do domu, chłopaki szaleli, a ja w tym czasie przygotowałam kolacje. O 20-stej Junior poszedł spać, a my mieliśmy wieczór dla siebie. Siedzieliśmy przy piwku i oglądaliśmy fajny film do późna. Takie weekendy to ja lubię! Już czekam na następny! ;)
Ja też z tych, które czekają na weekend już od poniedziałku :) Dla mnie to odskocznia od tej monotonii, no i dodatkowa para rąk do okiełznania Lilki :)
OdpowiedzUsuńJeszcze jak nie było Małej, to co weekend robiliśmy sobie bliższe i dalsze wypady, teraz czekam, aż Ona zacznie z nami jeździć, bo na razie wszystko kręci się wokół drzemek, karmień itd... Ale już na wiosnę mam nadzieję, że ruszymy :)
A wiesz, że mi też ten czas tak leci? I nie ukrywam mojej radości, że już niedługo wiosna! Bo to przecież niedługo :)
Super, że udał się Wam weekend, żeby jeszcze się tylko cieplej zrobiło to więcej czasu będzie się poza domem spędzać a potem przyjdzie maj i majówki:)
OdpowiedzUsuńJa tez uwielbiam weekendy i szkoda, że nie przebiegają w zwolnionym tempie a zasuwają jak szalone. Te dwa dni to taka odskocznia od rutyny tygodnia ale nie ukrywam, że w tygodniu jestem zorganizowana jak nikt a w weekend to hulaj duszo:) generalne sprzątanie robię w piątek ( chociaż przy dziecku to wydaje mi się, że non stop sprzątam:)więc sobotę mam dla moich mężczyzn :)
jeszcze tylko 3 dni i będzie weekend:)
ja na razie nie przepadam za weekendami, bo od rana do nocy zajęcia na uczelni ale od lipca... już nie mogę się doczekać:)
OdpowiedzUsuńA wiesz, że ostatnio miałam podobne przemyślenia? Dopiero co był sylwester a tu proszę, połowa lutego, w zasadzie marzec już stuka do drzwi. Tydzień za tygodniem leci tak, że nie nadążam z odwracaniem głowy za nimi.
OdpowiedzUsuń