czwartek, 31 lipca 2014

Upał

Ostatnie dni były tak gorące, że nie miałam sił na nic. Kompletnie nic mi się nie chciało, nawet włączyć laptopa ani cokolwiek tu pisać. Tylko rano jeszcze leżąc w łóżku i czekając aż Syn się obudzi przeglądałam ulubione blogi, czasami też wieczorem jak było już przyjemniej i chłodniej. Bo w dzień była non stop masakra- żar z nieba, czyli żar tropików. Codziennie ponad 30st w cieniu, zero wiatru, prawie zero cienia, upał nieziemski, a powietrze aż gęste.. Momentami nie było czym oddychać i nie wyrabiałam już. Ja lubię lato, lubię jak jest gorąco, ale to co się dzieje w tym roku to lekka przesada. Upały non stop prawie cały lipiec (oprócz kilku pierwszych dni miesiąca) nie ma odpoczynku i wytchnienia. Zero deszczu od wieeeelu dni. Już od bardzo wczesnych godzin porannych jest taka gorączka, że nie da się wyjść z domu, ani nic zrobić w domu, bo każda próba sprzątania kończy się tym, że jestem cała spocona i mokra :/ Chłodny prysznic biorę kilka razy dziennie, zimną wodę mineralną piję litrami, chodzę prawie nago po domu, a i tak stale mi gorąco i ostatnie dni czułam się kiepsko..

  Dziś wreszcie się ochłodziło i jest (tylko) 25st. Wow bosko! Ale tak ma być tylko do jutra, a od soboty znów upały :( Szczerze mówiąc mam dość! Kiedyś lubiłam upały i mogłam leżeć i opalać się godzinami, teraz już nie daję rady niestety. Zresztą na leżenie i opalanie się cały dzień, mając dziecko, marne szanse ;)

  Żeby trochę się ochłodzić jeździmy z Juniorem ile się da nad jezioro. W weekendy z tatą, w tygodniu, gdy tata w pracy z koleżanką- jedną albo drugą. Zależy, która ma czas i chęci posiedzieć z nami nad wodą ;) Nad jeziorem wiadomo można się pomoczyć, posiedzieć w cieniu, zjeść loda. Jest przyjemnie i wesoło. To zdj. z wczoraj:




Nawet na działkę mało chodzimy, tylko wieczorami podlać wszystko, bo w ciągu dnia jest za gorąco, a działkę mamy większość dnia nasłonecznioną i nie da się tam wytrzymać. A w altanie jest tak duszno, że czuję się jak w saunie. Nie da się nic porobić w tym słońcu :( Dziś za to wybieramy się już za godzinę i posiedzimy do wieczora, bo jest ok.

  Wczoraj "stuknęła" nam z mężem 9 rocznica ślubu, ale to zleciało! Niesamowite, że już tyle minęło od naszego ślubu. Za rok będzie piękna rocznica, okrągła, trzeba będzie zrobić jakąś imprezkę dla rodziny i przyjaciół :) Następnym razem napiszę co u Juniora słychać, bo dawno nie robiłam żadnego podsumowania.

3 komentarze:

  1. Wszystkiego najlepszego!
    U nas dziś 33 stopnie w cieniu, nie da się żyć i funkcjonować, a z tego wszystkiego przywitalam listonosza w samym staniku:) wieczorem komary gryzą jak oszalałe. No cóż, lato!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ineska w takim razie- najlepsze życzenia. Żeby nigdy w Waszym małżeństwie nie zabrakło tego, co najważniejsze- miłości, zaufania, bliskości, poczucia bezpieczeństwa.

    Oj nam też te upały mocno dały się we znaki, tyle, że u nas jezioro odpada- Lila przez to zakażenie układu moczowego może być podatna na takie infekcje, więc dmucham na zimne.
    U nas też było po 33stopnie i nawet nie gorąco- ale potwornie duszno :( I tak, nie zapeszam, ale jakoś nieźle znoszę te pogody, mimo, że lata generalnie nie lubię. Dzieciaki biedne, bo wyjść się nie da z domu...
    Czekamy zatem na wpis o Juniorze.
    Ściskam

    OdpowiedzUsuń
  3. http://mygreencanoe.blogspot.com/2014/05/akcja-fioletowe-kulki.html

    Pisałaś kiedyś o borówkach :) Okazuje się, że wystarczy być dobrze przygotowanym.
    Także powodzenia i czekam w przyszłym roku na fotki apetycznych małych kuleczek :)

    OdpowiedzUsuń