środa, 12 listopada 2014
Długi weekend
Długi weekend za nami. Tzn. dla nas nie był wcale taki długi, bo w poniedziałek mąż pojechał normalnie do pracy, ale już o 15,0 był w domu, więc nie było tak źle. Poza tym wtorek wolny, bo to nasze Święto Narodowe, więc spędziliśmy trochę czasu razem, rodzinnie.
W sobotę byliśmy u mojej siostry na dobrym obiedzie i kawie. Jej mąż pracuje zagranicą, więc często go nie ma i siostra czuje się trochę samotna, więc często gości w weekendy u nas albo my u niej. Tym razem okazja do odwiedzenia jej była taka, że w jej (dużo większym niż naszym) mieście otwarto nową, wielką Galerie i chciałam ją zobaczyć. Mąż z Synkiem zostali u siostry w mieszkaniu i oglądali bajki ;) a my udałyśmy się na "zwiedzanie" i babskie zakupy. W Home&You czuć i widać już zbliżające się Święta i wszystko jest takie cudne i piękne :)) Lubię bardzo ten sklep. Poza tym zajrzałyśmy do kilku sieciówek i zrobiłyśmy małe zakupy.
Do domu wróciliśmy dopiero wieczorem po miło spędzonym dniu.
W niedziele odwiedziliśmy kuzyna mojego męża i jego rodzinę, bo na kawę zapraszali nas już kilka miesięcy, a my nigdy nie mieliśmy czasu. W końcu się wybraliśmy i było bardzo fajnie i wesoło. Oczywiście Junior jak zwykle był w centrum zainteresowania i popisywał się jak umiał ;) Czasami jak mamy gości lub jesteśmy u kogoś to Junior jest grzeczny jak aniołek i wszyscy go chwalą i nadziwić się nie mogą, że taki fajny i wesoły chłopiec, a czasami daje czadu i ma taką głupawkę, że wszędzie go pełno i broi ile może.. Wtedy wstyd mi za niego i żadne tłumaczenia, prośby ani groźby nie pomagają i nie wiem jak z nim postępować.. Czasem ręce opadają po prostu.
Poniedziałek spędziliśmy w domu, a we wtorek najpierw udaliśmy się na odpust, bo patronem naszego kościoła jest św. Marcin i mamy co roku odpust z tej okazji. Oprócz kilku gadżetów zakupiliśmy też rogale świetomarcińskie, żeby tradycji stało się zadość. Były na deser do kawki.
Po obiedzie poszliśmy na spacer, bo pogoda taka piękna, słonko świeciło i żal było siedzieć w domu. Zaszliśmy też na cmentarz zapalić świeże znicze.
Popołudniu odwiedziła nas moja M. z Tymonem i chłopaki mieli frajdę. Mój mąż po wypiciu wspólnej kawy udał się na drzemkę do sypialni, a my mogłyśmy sobie pogadać na spokojnie. M jest samotną mamą dwójki chłopców (8 i 3lata) niedawno rozstała się z partnerem i teraz radzi sobie sama. Tzn mieszka z powrotem u swojej mamy, która oczywiście dużo jej pomaga, bo M pracuje, więc nie dała by rady całkiem sama, ale ogólnie podziwiam ją (i wszystkie samotne mamy) bo ja sobie nie wyobrażam sama (bez męża, partnera) wychowywać dziecka, a 2 to już w ogóle.. Szacun. M jest bardzo dzielna i świetnie sobie radzi, pomimo, że jej ciężko. Nie zasłużyła sobie na to wszystko co ją spotkało i strasznie jej współczuję. Ale cieszę się, że mam ją znów blisko, przy sobie.
I tak nam minął "długi weekend". Dziś Junior wrócił z p-kola z katarem i chrypą, więc jutro i piątek spędzi w domu. Mam nadzieję, że to nic poważnego i że mu szybko przejdzie. Oby!
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Też bardzo lubię ten sklep, ale wieki całe już tam nie byłam. A tak się składa, że u nas w mieście jest. Ja podziwiam nie tylko samotne mamy, ale i kobiety, których mężowie pracują za granicą- byłoby mi bardzo ciężko nie mieć męża/partnera tu na miejsce. I tu nawet nie chodzi o opiekę nad dzieckiem/dziećmi...
OdpowiedzUsuńAle wiesz co? Wydaje mi się, że każda z nas, gdyby musiała zostać sama, to jednak by sobie poradziła. Pewnie, że byłoby ciężko, ale to nie jest niewykonalne.
Zdrówka dla Juniora i oby pozostanie w domu pomogło. Na chrypkę najlepiej sporo pić, to nawilży śluzówkę.
Teraz ciepło to te wirusy się legną jak szalone, oby Junior szybko pozbył się chrypki i kataru i w poniedziałek z nową werwą poszedł do przedszkola :) Pozdrawiamy!
OdpowiedzUsuńJa zostałam sama z dwójką, niby tylko na 2-3 tygodnie ale to dla mnie jakiś dramat, szczególnie jak chocby jedno dziecko choruje, to o wszystko trzeba kogoś prosić, nawet do sklepu nie ma jak wyjść. Ja nawet nie podziwiam ale padam na kolana przed mamami, które zostają same bez pomocy.
OdpowiedzUsuńMój syn całe 2 tygodnie chodzi do przedszkola, cud. Oby nie zapeszyć. Zdrowia życzę dla synka.
Iście towarzyski weekwnd spedziliscie :-D My tez musimy nadrobić zaległości. Ja samotne matki tez podziwiam a kiedy zostaje sama z chlopakami to doslownie bije takim mamom poklony.
OdpowiedzUsuńJa też podziwiam samotne matki. Zostałam sama na 4 miesiące z niespełna rocznym synkiem - masakra!
OdpowiedzUsuńLubię takie weekendy w gronie bliskich osób :)
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, że katar i chrypka nie przerodzą się w coś więcej. my nadal walczymy z chorobą :( Opadam z sił :(
Co do samotnych matek, które coraz częściej nazywają się samodzielnymi matkami. Podziwiam je do granic możliwości! Są dowodem na to, że kobiety, mogą, chcą i potrafią przenosić góry!
Buziaki :*
Podobno nie ma lepiej zorganizowanego człowieka niż matka :) jeśli o mnie chodzi to ja dzieci nie mam i ledwo utrzymuję siebie i swojego psa, dla mnie matki to supermenki.
OdpowiedzUsuń