środa, 26 listopada 2014

Zmiana

 Dziś popołudniu zebranie dla rodziców w przedszkolu. Dowiem się jak sobie radzi i jak się zaaklimatyzował mój łobuziak. Jestem bardzo ciekawa co powie pani wychowawczyni i jaka będzie jej ocena tych pierwszych 3 miesięcy. Ależ to zleciało.. dopiero co zapisywałam Syna, czekaliśmy w nerwach na ten pierwszy dzień. Denerwowałam się jak sobie poradzi, czy nie będzie płakał, tęsknił itd. Pierwszy tydzień minął nerwowo, potem było coraz lepiej, aż doczekałam się słów, że "psiedśkole jest fajne" ;) Teraz Synek chodzi bardzo chętnie i podoba mu się. Gorzej z posiłkami, bo nie chce nic jeść. Kilka razy zdarzyło się, że go pani pochwaliła, bo zjadł zupkę, ale drugie dania i śniadania są nietknięte :(

 Do tej pory Junior przebywał w p-kolu od 8,0-13,0, co mi dość komplikowało dzień, bo do przedszkola mamy spory kawałek drogi i zanim Go odprowadziłam, zrobiłam na mieście zakupy i wróciłam do domu to była 9,0. Wtedy jadłam śniadanie, wstawiałam pranie, sprzątałam, opróżniałam zmywarkę i zabierałam się za gotowanie obiadu. Potem zdążyłam wywiesić pranie, czasami wpadła jakaś koleżanka na kawę albo ja szłam na godzinkę do kogoś (ale wtedy miałam jakiś szybki obiad, który "robi się sam" ;) ) i już o 12,30 musiałam się zbierać i lecieć do p-kola po Syna, żeby go przed 13-stą odebrać. I w sumie czasu dla siebie nie miałam wcale albo niewiele, bo większość tego wolnego czasu spędzałam w kuchni i na sprzątaniu domu. Myślałam naiwnie, że jak Syn pójdzie do p-kola to będę miała tyyyyle czasu dla siebie- na swoje sprawy i przyjemności, a prawda jest taka, że nawet czasem nie zdążę porządnie posprzątać ani włączyć laptopa, żeby coś napisać czy poczytać..I tak robię to, gdy Mały wraca do domu i się bawi lub ogląda bajki, czyli w tak zwanym "międzyczasie". Denerwuje mnie to bardzo, zwłaszcza to bieganie po niego w tą i z powrotem codziennie co kilka godz. I dlatego po rozmowie z mężem zdecydowaliśmy, że od grudnia Junior zostaje zapisany do 15,0 tak jak jego kolega Tymon (i kilka czy kilkanaście innych dzieci w jego grupie). Myślę, że nie będzie problemu, bo będzie razem ze swoim najlepszym kumplem, a poza tym na zegarku się jeszcze nie zna, więc może nie zauważy, że przychodzę później ;) Ta zmiana wiąże się też z tym, że będzie dostawał podwieczorek (po 14-stej) więc myślę, że to go też ucieszy. Kilkoro dzieci (w innych grupach) moich koleżanek (niektóre pracują, inne nie) też zostaje do 15,0 i jest ok.

 W naszym p-kolu na szczęście nie ma leżakowania, bo to byłby problem ponieważ Junior już od roku nie śpi w dzień (już zapomniałam jak to było ;) ) ale ten kłopot mamy z głowy. Wg mnie głupotą jest zmuszanie dzieci, które w domu już dawno nie śpią w dzień do drzemek.. Bo jak takiemu rozbrykanemu 4-5 latkowi wytłumaczyć, że ma teraz spać lub cicho leżeć przez godzinę i nic nie mówić/nie przeszkadzać.. A poza tym jakby mój Junior pospał w dzień to wieczorem szalałby pewnie w domu do 22-giej,a  tak już o 20,0 śpi.

 Wczoraj był Światowy Dzień Pluszowego Misia i w naszym przedszkolu z tej okazji była mała imprezka. Dzieci miały przynieść swojego ulubionego pluszaka i "misiowe uszy" (zrobiłam je z kolorowego papieru) oraz trochę słodyczy (cukierki, żelki, ciastka) i obchodziły Dzień Misia :)) Podobno było bardzo wesoło i fajnie- śpiewali piosenki o misiach, rysowali misie i mieli wspólny podwieczorek :) Super, zawsze to jakaś atrakcja dla dzieci i wielka frajda. Dobrze, że nasze p-kole obchodzi różne święta i podkreśla różne okazje, uczy dzieci tradycji i obyczajów. To mi się podoba.

7 komentarzy:

  1. Uwielbiam czytać Twoje posty, bo czuje wtedy że wiele mamy wspólnego :D
    My wczoraj mieliśmy w przedszkolu takie spotkanko :)
    No i Dzień Pluszowego Misia również, z tym że Mała w nim nie uczestniczyła:( Do końca tygodnia musi być jeszcze w domu.
    U nas leżakowanie obowiązuje dzieci do 3lat, ale Zuza np. spać nie chce i nie śpi. Jak się wczoraj okazało nie Ona jedna, dlatego panie przedszkolanki odchodzą od tego.
    Co do godzin. U mnie jest tak samo, zaprowadzam Małą na 8.00 nie zdążę się obejrzeć i już muszę po Nią lecieć :) Od jakiegoś czasu zostaje do 15.00 :)
    Jedzenie to też nasza bolączka :(
    Zupy są spoko, reszty nie tknie:/
    Uściski dla Was Kochani!! :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Dla mnie to zawsze była głupota z tym leżakowaniem. Chociaż wiem, że są dzieci, które tej drzemki potrzebują. U Elizy w grupie był chłopiec, który potrafił usnąć, przy biegających i wrzeszczących dzieciach- na środku dywanu :)
    Słuszna decyzja, i myślę, że Junior faktycznie nie zauważy różnicy :) A Ty zyskasz trochę czasu dla siebie.

    OdpowiedzUsuń
  3. My też mamy kawałek do przedszkola i już kombinuję, jak ja tam będę Milę zaprowadzać. Ale u nas jest chyba tylko do 13,00

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak pracowałam przedszkolu to 3 i 4-latki leżakowały. Pojedyncze dzieci nie chciały spać i np. siedziały przy stoliku i układały puzzle albo rysowały. Zdecydowanie nie powinno się zmuszać dzieci do drzemki, skoro już dawno z niej zrezygnowały.
    Myślę, że to dobra decyzja, ważne żeby chociaż krótką chwilę w ciągu dnia znaleźć tylko dla siebie.

    OdpowiedzUsuń
  5. super że Junior się zaaklimatyzował w przedszkolu i fajnie masz, że jest możliwość przedłużeni pobytu u nas tylko do 13 a i to o 12 45 już dzieci nie ma bo rodzice zabierają czyli o 12.30 tez muszę wyjść. Jak kiedyś przyszłam pożnij troszkę, to Misiek się na mnie obraził bo za późno przyszłam i został ostatni a było za dwadzieścia pierwsza!!!

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam nadzieję, że na zebraniu czekały Cię same dobre wieści ;)
    A Maluch może faktycznie nie odczuje aż tak bardzo tej zmiany, a i Ty będziesz miała więcej czasu dla siebie ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Cieszę się, że Juniorek dobrze zaaklimatyzował się w przedszkolu. Troszkę wystraszyłam się, że tak szybko przestał spać po południu, ale wiadomo każde dziecko jest inne. Mam nadzieję, że mój Mały będzie jak najdłużej ucinał sobie drzemki po południu, bo to jest jedyna chwila wytchnienia w ciągu dnia:)

    OdpowiedzUsuń