Jak Wam minęły Andrzejki? Bo nam wyśmienicie :) Wpadli nasi przyjaciele z 4-letnią córką, więc i my i Junior mieliśmy towarzystwo. Kupiłam ciasto, jakieś przekąski, a znajomi przywieźli pizze (z kurczakiem, kukurydzą i ananasem-bardzo lubię) więc było smacznie. Mieliśmy do tego- dla panów piwko, a dla pań wino (własnej roboty z winogron-pyyychotka) więc było wesoło. Dzieciaki wytrzymały do 22,0, wtedy zaczęło się marudzenie, bo zmęczone (i tak jestem w szoku, że Junior tyle dał radę, bo na co dzień chodzi spać już o ósmej) więc imprezkę trzeba było zakończyć, ale i tak cieszę się, że udało nam się spotkać, pośmiać się i nagadać do woli :) Junior poszedł spać bez kąpieli i padł w minutę położony do łóżka.
W niedziele znów mieliśmy gości, bo przyjechała do nas na obiad kuzynka mojego męża z partnerem (mieszkają razem i starają się właśnie o dziecko, ale o ślubie nie myślą). My byliśmy u nich we wrześniu na nowym mieszkaniu, bo latem przeprowadzili się i remontowali swoje gniazdko, a teraz oni wybrali się z wizytą. Przywieźli mnóstwo słodkości dla Juniora, więc ten szczęśliwy, ale jeszcze większą radochę sprawiło mu to, że ciocia z wujkiem przywieźli ze sobą swojego psa-labradora. Ale był szał i radość :)) Fajnie się razem bawili i Młody do dziś wspomina "piesa" cioci Asi ;)
Potem pojechaliśmy jeszcze razem z nimi do teściów, bo Asia chciała odwiedzić ciocie i wujka, więc Junior znów miał okazję poszaleć z kuzynkami. Byliśmy też u nich tydzień temu, bo Karolinka- chrześniaczka męża obchodziła urodziny, już 9-te!! Ale ten czas ucieka! Tez było miło i wesoło i mnóstwo smacznego jedzonka.
Niestety czas szybko zleciał i trzeba było się pożegnać. Asia i Przemek mieszkają dość daleko od nas i rzadko się widujemy niestety, a szkoda, bo bardzo ich lubię. Aśkę polubiłam jak tylko się poznałyśmy, bo jest świetną, pozytywną osobą :) Trzymam za nich teraz mocno kciuki, bo wiem jak bardzo pragną dziecka, zwłaszcza A. liczy na pozytywny test przed świętami- byłby piękny prezent :)
Dzieciaki też miały Andrzejki w piątek w p-kolu. Lali z panią wychowawczynią wosk przez wielki biały klucz i robili różne andrzejkowe wróżby. To było coś zupełnie nowego dla nich, więc na pewno była frajda. Jutro natomiast będą robione zdjęcia na kartki świąteczne i portrety z drewna- jestem ich bardzo ciekawa.
Mamy znowu problem z Juniorem jeśli chodzi o jedzenie. Od 2 tygodni jest masakra. Zero apetytu i nic mu nie smakuje. Najlepiej żyłby tylko chrupkami i powietrzem. Nawet te potrawy, które zawsze mu smakowały np. jajecznica czy kotlety i klopsy na obiad, mu nie wchodzą. Ledwo podziubie i ucieka. W przedszkolu jest jeszcze gorzej :( Nie wiem co robić, jestem załamana i coraz bardziej przerażona. Bo zamiast przybierać na wadze za chwile zacznie chudnąć. Już jest nieciekawie- wszystkie żebra mu widać i waży tylko 14kg. Muszę iść z nim w tym tyg, do lekarza zrobić badania krwi i moczu, bo nie wiem co się dzieje.. Od wczoraj ma też jakąś dziwną chrypkę, więc może coś z gardłem nie tak? Bo przecież dawno nie był chory...
Może faktycznie, to coś z gardłem. Dzieci zazwyczaj mają wtedy słabszy apetyt. Fajnie, że Andrzejki Wam się udały. My nie obchodziliśmy, Marcin był poza Szczecinem, więc musiałam obejść się smakiem :)
OdpowiedzUsuńOj to towarzysko udane andrzejki :)
OdpowiedzUsuńZdrówka dla młodego!
U nas Mila to samo z jedzeniem, masakra. Ja się staram, spaghetti, różności, a ona ma w nosie :))
OdpowiedzUsuńpizza, ale bym zjadła :)
Czyli weekend na wesoło :) Super!
OdpowiedzUsuńCzasami jest tak, że dzieciaki nie jedzą, a potem okazuje się że to takie dziwne zapalenie gardła, albo migdałków :( Wiem po Zuzi, często tak miała.
Oby lekarz pomógł.
Ściskam :*
Ale fajne mieliście andrzejki:) u nas spędziliśmy je w domu bo się przeziebilam i do dziś ledwo zipie :/ zaliczyliśmy jedynie imieniny mojego Taty i mini imprezkę. A z apetytem rzeczywiście może Juniora boli gardło i źle mu przelykac :(
OdpowiedzUsuńWydaje mi się dzieciaki w tym wieku, przepadają wyłącznie za słodyczami;) Może spróbuj mu zrobić naleśniki lub pierogi? Jeśli będzie miał ochotę, to tylko potwierdzi zamiłowanie do słodkiego :)
OdpowiedzUsuńZ tym apetytem to chyba jest już tak u dzieci :) Ja łapię się na tym, że jak Franuś zje cały talerz zupy to już uważam to za sukces i myślę, że ma niesamowity apetyt ;)
OdpowiedzUsuńA zabawy andrzejkowej i odwiedzin Wam zazdroszczę, bo bardzo lubię tak spędzać czas. Jednak i my sobie odbijemy 1 grudnia ja miałam urodziny a dziś mój mąż więc w sobotę robimy małą imprezkę w domu i w końcu będzie czas spotkać się, porozmawiać i pośmiać się.
Zdrówka Wam życzę :***
Ileż odwiedzin, uwielbiam spotkania towarzyskie w dobrym gronie. ;)
OdpowiedzUsuńTylko nie obraź się za to co napiszę, badałaś Juniora pod kątem pasożytów?
A mój kolega poszedł na Andrzejki i mówię mu, żeby wywróżył sobie fajną zgrabną Niunię a podobno wylał woskiem odkurzacz :D
OdpowiedzUsuńMoże faktycznie coś z tym gardłem albo krtanią? Gdy Młoda była chora to też nie chciuała jeść, podobno dzieci mają nie do końca rozwiniętą krtań przez co przy infekcjach dużo ciężej im się połyka... A byliście z Juniorem u laryngologa? Może to jakiś problem anatomiczny np przerośnięte migdałki? A może po prostu taka jego uroda, mam nadzieję, że uda wam się jakoś poprawić tą sytuację, bo wiem o tym z własnego doświadczenia, że problemy dziecka z jedzeniem są bardzo frustrujące :/
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Gosia