No i mamy nowy rok 2015. Ciekawe jaki będzie? Oby nie był gorszy od poprzedniego i oby omijały nas wszelkie nieprzyjemności i złe rzeczy! Żeby był szczęśliwy dla nas!
Wieczór sylwestrowy spędziliśmy na domówce u nas. Junior miał 2 koleżanki, więc bawił się świetnie. My też nie gorzej ;) Było mnóstwo jedzenia (bo każdy coś przyniósł) chłopaki popijali Pana Tadeusza, ja z koleżanką nasze swojskie wino (robiliśmy w tym roku 3 rodzaje- z wiśni, z winogron i z głogu, wyszły super!) a druga kumpela nie piła, bo jest w ciąży. O północy wyszliśmy na dwór, bo mieliśmy fajerwerki i chcieliśmy popatrzeć też na inne- sporo tego było, ludzie szaleli w tym roku. Otworzyliśmy szampana, złożyliśmy sobie życzenia i wróciliśmy do domu świętować dalej. Junior padł zaraz potem o 0,30. Pierwszy raz w życiu wytrzymał do północy i widział fajerwerki- był w szoku i nawet trochę wystraszony, ale podobało mu się :) Ogólnie wieczór udany. Było fajnie i wesoło, ale zgodnie stwierdziliśmy, że za rok idziemy na jakąś imprezę tzn. prawdziwy bal sylwestrowy! :)
W Nowy Rok spaliśmy do 9,30, dłużej Synek nie pozwolił, ale ja wyspałam się, było ok. Gorzej mój mąż- przespał prawie cały dzień ;) Na popołudniową kawę na 16,0 zaprosiłam moją M. z chłopakami. Junior i Tymek dawno się nie widzieli, bo w p-kolu dłuuuga przerwa i były Święta itd. a Junior był przeziębiony, więc nie było okazji się spotkać. W czwartek i piątek nadrobiliśmy, bo w Nowy Rok oni byli u nas, a w piątek całe przedpołudnie my u nich, bo M. miała wolne :) Wreszcie mogłyśmy się nagadać, a Juniorowi tak się podobało, że nie chciał wcale wracać do domu..
Dziś byliśmy na małych zakupach w mieście i poza tym siedzimy w domu, bo pogoda jest straszna i nawet nie chce się wychodzić z domu. Armagedon dosłownie jakiś :/ Wieje tak, że głowę chce urwać, całym balkonem nam trzęście i leje do tego co chwile. Masakra. Ta pogoda w ogóle nie przypomina zimy, po śniegu ani śladu już, a szkoda, bo było przez chwile tak pięknie. Ale to jeszcze nie koniec zimy i może jeszcze wróci do nas śnieg i lekki mróz?
Jutro mamy zaproszenie na kawę do kuzyna męża i jego żony, potem wtorek znów wolne, bo święto i w środę (wreszcie) Junior wraca do przedszkola :) Zatem miłego weekendu i udanego tygodnia wszystkim życzę.
Fajnie, że spędzacie czas tak towarzysko. :)
OdpowiedzUsuńU nas pogoda taka sama, wieje, leje i zimno. Ponoć od wtorku ma wrócić zima, żeby pod koniec tygodnia znów przyszła jesień. Eh, te zmiany pogody. gdzie ta zima, która pamiętam z dzieciństwa?
Super, że zabawa udała się. Szczęśliwego Nowego Roku!
OdpowiedzUsuńJeszcze raz wszystkiego NAJ w Nowym Roku! U nas też potwornie wieje, głowę może urwać...
OdpowiedzUsuńZuza w Sylwestrową noc padła o 20.00 :P
OdpowiedzUsuńNawet nie chciała żebyśmy Ją obudzili o północy :P
Ale naoglądała się fajerwerków w ciągu dnia, bo u nas strzelali na potęgę.
U nas też wieje przeokrutnie:/ Głowy póki co są na swoim miejscu, ale dachówki owszem:/
Raz jeszcze wszystkiego dobrego w Nowym Roku! :*
Cieszę się, że Sylwester Wam się udał i tak miło spędziliście czas :)
OdpowiedzUsuńJa nigdy nie byłam na balu sylwestrowym i jakoś mnie nie ciągnie, wolę domówki :)
Niech ten Rok będzie lepszy od poprzedniego, tak jak sobie życzysz ;)
A ja sylwka spędziłam w szlafroku przed laptopem, nadrabiając ksiązkowe zaległości :) udany byl :) jesem z niego bardzo zadowolna :)
OdpowiedzUsuńCha, cha! Józek też pierwszy raz wytrzymał do północy, ale w poprzednim roku bezczelni rodzice go obudzili na oglądanie fajerwerków za oknem ;-)
OdpowiedzUsuńSzczęśliwego Nowego Roku!
http://godereladolcevita.blogspot.com/
Od kiedy mamy dzieci - sylwester to obowiązkowo domówka w dziecięcym towarzystwie. Nie narzekam - jest świetnie :). Pozdrawiam noworocznie :)
OdpowiedzUsuńNasz syn też widział w tym roku pierwszy raz fajerwerki, bo odpaliliśmy mu jeszcze przed kolacją - taki maly fallstarcik:D
OdpowiedzUsuńTa sama reakcja jak u Juniora!
Ważne że impreza była udana
OdpowiedzUsuńMój synal przespałam sylwestra, trzeciego w swoim życiu ;)
OdpowiedzUsuńNawet dla mnie- starej baby fajerwerki wydają się straszne i fascynujące zarazem. Nie ma więc co się dziwić malutkiemu. Życzę Wam, aby ten nowy rok był szczęśliwy
OdpowiedzUsuń