środa, 25 marca 2015

Weekend i nowiny

 W poniedziałek po przerwie Junior wrócił do p-kola (w sumie spędził w domu 4dni +weekend) gdzie obchodzili pierwszy dzień wiosny. Byli na spacerze i topili Marzannę, aby pożegnać zimę i powitać wiosnę. Dzieci miały przyjść ubrane na zielono i z jakimiś czapkami-opaskami zielonymi lub (dziewczynki) z kwiatkami. A dziś odbył się w naszym przedszkolu kiermasz wielkanocny i można było kupić ręcznie robione ozdoby świąteczne, naprawdę piękne rzeczy, podziwiam talent niektórych mam :) Kupiłam kilka kolorowych jajek i osłonkę na świecznik. Muszę zrobić zdj. i tu zamieścić. W piątek natomiast przyjeżdża do p-kola teatrzyk z przedstawieniem "Złota rybka", więc dzieciaki znów będą miały frajdę.

 Juniora ta dziwna "choroba" trzymała do piątku- codziennie miał stan podgorączkowy, nic poza tym. W weekend było już ok. W sobotę porobiliśmy znów trochę na naszej działeczce np. posadziliśmy nowe drzewka owocowe- śliwkę i wiśnie. Mamy też posianą już cebulkę (białą i czerwoną) szczypiorek, sałatę, rzodkiewkę i bób (ja nie przepadam za bobem, ale moje chłopaki uwielbiają- i Mały i duży;) )

 A w niedziele najpierw pojechaliśmy do dziadka na cmentarz, a po obiadku pojechaliśmy do innego miasta do Galerii. Ja chciałam pochodzić po sklepach odzieżowych się rozejrzeć oraz przede wszystkim kupić sobie buty na wiosnę, a chłopaki poszli do Family Parku poszaleć. Oni godzinę się pobawili (Junior miał radość) a ja miałam godzinkę dla siebie i kupiłam fajne butki oraz torebkę :))Potem zrobiliśmy mojej siostrze niespodziankę i wpadliśmy do niej na kawę i wyciągnęliśmy na spacer i wylądowaliśmy na koniec w Praktikerze, gdzie trafiliśmy na super-promocję i kupiliśmy huśtawkę ogrodową na naszą działkę :))) Jest świetna, duża, ma daszek i wygodne, miękkie poduchy- już nie mogę doczekać się relaksu na niej latem z książką w ręku :)) Także udały nam się zakupy, wróciliśmy wieczorem zadowoleni.

 A nowy tydzień zaczęłam od porządków w domu i przygotowań do Świąt, bo już malutko czasu zostało. Cieszę się na te Święta bardzo, bo są takie radosne, wiosenne i rodzinne :) Oby tylko pogoda dopisała, bo na razie jest pięknie!

 Dostałam wczoraj wiadomość od przyjaciółki W. że w lipcu wychodzi za mąż :)) Super nowina. Ślub będzie cywilny, skromny i bez hucznego wesela, tylko w gronie najbliższych. Ale to zrozumiałe, bo gdybym ja (dopiero) teraz wychodziła za mąż, a mój przyszły mąż byłby 10lat starszy, to też na pewno nie robiłabym wielkiego, tradycyjnego wesela z poprawinami, orkiestrą itd.  Najważniejsze, że jest szczęśliwa i cieszę się razem z nią. Długo czekała na tego Jedynego i dopiero po 30-stce założyła rodzinę i ułożyła sobie życie i cieszę się, że jej się układa :)

A drugim newsem jest to, że teść dziś wychodzi ze szpitala. Oby było już tylko lepiej! Trzymamy za niego kciuki i życzymy duuużo zdrówka. Cieszy się na pewno bardzo, że święta spędzi w domu, z rodziną :)

6 komentarzy:

  1. Pamiętam, jak w szkole topiliśmy marzannę :) Zaczepiła się nam o kamienie i do tej pory, gdy mijam to miejsce, patrzę, czy aby nie leży :P

    OdpowiedzUsuń
  2. Na topieniu Marzanny byłam raz z Elizą i Jej przedszkolem- fajne czasy. No i oczywiście czas mojej szkoły, też się chodziło.

    Wszystkiego dobrego dla teścia!

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja nie pamiętam żebyśmy topili Marzannę w szkole.
    No chyba, że mam taką sklerę :P
    U Zuzi w przedszkolu też nie było o tym mowy.
    Dużo zdrówka dla Teścia,niech szybko wraca do formy!
    Ściskam! :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Moja córka, też topiła Marzannę, przyszła z przedszkola i opowiadała, że przypalali zimę :) a kiermasz właśnie trwa i faktycznie cudeńka można kupić. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Same dobre wieści. :)
    U nas w przedszkolu już się nie topi marzanny, jest zakaz. Jeżeli już to szykuje się ja z produktów eko i pali.

    OdpowiedzUsuń
  6. A ja Ci troszkę zazdroszczę tego wolnych chwil w galerii handl. i możliwości zrobienia z spokoju zakupów...;-)

    OdpowiedzUsuń