środa, 1 kwietnia 2015

O Juniorze

 Dziś nasze przedszkolaki mają uroczyste wielkanocne śniadanko oraz obiad i podwieczorek, a także ma odwiedzić ich "zajączek" z niespodzianką :) Na pewno będzie fajnie. Dzieci miały przyjść odświętnie ubrane i mają przedszkolną Wielkanoc. Ostatnie dni to były codzienne przygotowania do tych pięknych Świąt- malowali zajączki i kurczaczki, robili różne ozdoby i pisanki. Jutro i w piątek p-kole jest normalnie otwarte i działa, ale grupy będą łączone, bo ponoć dzieci zawsze jest mało przed samymi świętami (nie rozumiem tego za bardzo skoro większość ludzi pracuje i to oboje rodziców)

 Junior na szczęście zdrowy i pomimo okropnej pogody wędruje codziennie do p-kola. Zakładamy kalosze i płaszcze przeciwdeszczowe i jakoś chłopaki (Junior i Tymek) dają radę. Wiatr jest straszny, a wczoraj padał nawet śnieg z deszczem, ale na szczęście jakoś zawsze w ciągu dnia jest największy "armagedon", gdy dzieciaki są w p-kolu lub popołudniu już w domu.


 Odpukać nocki i poranne wstawanie są ok. W nocy Junior rzadko się budzi, zazwyczaj śpi spokojnie. A wstaje ostatnio różnie, czasem muszę go budzić o 7,20 i nie może się dobudzić, a czasem wstaje sam już o 6,30, ale najważniejsze, że nie o 6,0 jak było jeszcze niedawno. Zmiana czasu podziałała na plus ;)
Z jedzeniem też jakby się poprawiło, bo je częściej i więcej. Je dużo owoców i jogurtów, co mnie cieszy. Zrobił się też (wreszcie) bardziej samodzielny, bo sam je i zaczął się sam ubierać i rozbierać do kąpieli. Jeszcze do niedawna nie chciał kategorycznie sam jeść i musieliśmy go karmić, żeby zjadł cokolwiek.. Strasznie mnie to wkurzało i wiedziałam, że tak nie powinno być, bo jest już dużym chłopcem. Ale w końcu zaczął sam jeść i teraz nie ma problemu. Chętnie też sam myje rączki, buzie i zęby. Sam o tym pamięta i przypomina mi co rano i w ciągu dnia lata kilka razy do łazienki sam, żeby umyć ręce- super. Dziś mija dokładnie rok, gdy pożegnaliśmy pieluchy i Synek sam zaczął wołać na nocnik, z nocnika szybko zrezygnował i od lipca zaczął korzystać z ubikacji (siku robił/robi na stojąco, a kupke na podkładce) Bardzo mnie to cieszyło, bo nie cierpiałam mycia nocnika 10razy dziennie, ale już dawno zapomniałam o tym obowiązku :)

 Z dziecka, które późno zaczęło mówić, bo dopiero przed 3 urodzinami, zamienił się w dziecko niesamowicie wygadane, tworzące swoje własne, niesamowite historie i bez przerwy gadające ;) Lubię jak coś mi opowiada tak po swojemu i przeżywa każdą najmniejszą rzecz. Jest bardzo ciekawy wszystkiego, ale też posłuszny i ostrożny we wszystkim co robi. Jak na razie nie ma głupich pomysłów i nie zrobił sobie nigdy krzywdy np. skacząc po kanapach czy wspinając się po meblach (jak dzieciaki naszych przyjaciół czy znajomych) Bardzo dużo i chętnie rysuje/maluje/koloruje- codziennie. Bardzo lubi też (niestety) słodycze, ale zawsze najpierw mnie pyta czy może- czy to w domu czy jak jesteśmy u kogoś zawsze pyta. A ja mu wydzielam i pilnuję, żeby nie zjadł za dużo.


 Często mówi nam, że nas kocha i lubi się przytulać i dawać buziaki. Oby mu tak zostało jak najdłużej! :) Jest bardzo czułym dzieckiem, takim przytulakiem :)) Nie zaśnie bez swojego ulubionego misia i Myszki Miki. Lubi oglądać bajki, ale nie tak często jak kiedyś. A ja nie zabraniam, bo od tego jest dzieciństwo i bajki są przecież dla dzieci. A potrafią być też bardzo edukacyjne i widzę, ze Junior wiele się z nich uczy. Jak na przykład j. angielskiego- załapał już sporo słówek, a ja go nie uczyłam. Ja bardzo dużo bajek oglądałam jak byłam mała i krzywdy mi to nie zrobiło ;)

 Poza tym nadal hitem u nas jest zestaw garnków, naczyń i warzywek oraz zabawa w sklep- prawie codziennie Junior chce się w to bawić. No i oczywiście kolekcja aut i narzędzi. Stale jest jakaś awaria, pożar lub wyścigi. Remont też jest na porządku dziennym w naszym domu ;) Pięknie umie się już sam bawić dłuższy czas. Puzzle układa sam 24-elementowe, przy większych musze mu pomóc. Ale na puzzle rzadko ma ochotę, woli rysować.

 Junior jest bardzo spokojnym i grzecznym dzieckiem. Ominął nas na szczęście klasyczny bunt dwu i trzylatka. Nie było ataków furii i histerii w sklepie o coś, czy też w domu nie było/nie ma wrzasków i płaczu pół godzinnego o cokolwiek. Wiadomo jak każde dziecko J. ma swoje humory i gorsze dni czy chwile, potrafi też marudzić czy mnie zdenerwować, ale generalnie przez większość czasu jest ok i jest fajnie. Wie, że z mamą nie ma żartów i jak mówię "nie wolno" to on to rozumie i nie "walczy" ze mną. Na mieście nie ma uciekania, idzie ze mną grzecznie za rękę. Ładnie i często mówi "przepraszam, proszę i dziękuję"- każdego dnia. Sąsiadom i ciociom czy wujkom mówi "dzień dobly i do widzenia" ;) A jak zdarzy mu się o coś płakać to wysłucham go, uspokoję, wytłumaczę i obiecam coś jak trzeba. Nie ma problemu. Porównując go z niektórymi dziećmi naszych znajomych lub z tym co czytam czasem na blogach to naprawdę nie jest źle i nie mogę narzekać. Trafiło nam się bardzo grzeczne dziecko :)

 Synek mojej przyjaciółki na przykład to histeryk mały i wszystko wymusza płaczem i krzykiem. O byle co, co najmniej 2 razy dziennie jest "afera" i potrafi nieźle dać czadu.. Naprawdę nie wygląda to ciekawie i współczuję M. bo ja nie miałabym tyle siły i cierpliwości. To dziecko jest tak uparte i tak potrafi robić na złośc, że to się w głowie nie mieści. Czasami nie mam już ochoty patrzeć i słuchać jego kolejnych wybuchów i fochów i nie wiem jak reagować i jak pomóc M. Na niego nic nie działa ani prośba ani groźba. Zamiast lepiej jest coraz gorzej. Ostatnio spędziłyśmy w szatni 40min (!!!) ponieważ T. nie chciał się ubierać, bo chciał pić, a potem jeszcze coś innego i jeszcze..  Ryczał i darł się w niebogłosy.. I w końcu M. wzięła go na ręce i wyprowadziła siłą bez kurtki, bo wszyscy się patrzyli w koło dziwnie.. Nie radzi sobie z nim mama ani babcia (tata jest, ale na odległość, tzw. "tata weekendowy") i M zastanawia się nad wizytą u psychologa z nim. Nasza wspólna przyjaciółka B. powiedziała ostatnio, że Juniora uwielbia, bo jest taki kochany, a z T. nie wytrzymałaby 2godzin...

 U nas głównym problemem była niechęć Juniora do sprzątania zabawek po sobie. O to była "wojna" prawie codziennie wieczorem, ale nareszcie się nauczył, że po zabawie trzeba po sobie posprzątać i ułożyć na miejsce. Wie już, że mama lubi porządek i teraz Synek sprząta po sobie bez marudzenia- wielka ulga :)) Oby tak dalej.

 Mam nadzieję, że zawsze będzie takim radosnym i pogodnym dzieckiem, że będzie mądrym chłopcem i że wyrośnie na dobrego człowieka. Kochamy go bardzo i jest dla nas najważniejszy na świecie!!

6 komentarzy:

  1. Świetnie, że ominął was bunt i masz tak grzecznego synka. Z moją córką też nie mam większych kłopotów, ale jest czasem takim uparciuchem, że potrafi mnie solidnie zdenerwować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj mój też potrafi mnie zdenerwować, bo jest uparty i chce wszystko robić po swojemu, ale jest o wiele lepiej i spokojniej od kiedy chodzi do p-kola (czyli od września) Przedszkole to jak na razie dla nas, a przede wszystkim dla Juniora same plusy. Dużo się tam nauczył, fajnie spędza czas, jest wśród dzieci, lubi tam chodzić i stał się grzeczniejszy :)

      Usuń
  2. Mam nadzieję, że Mili też się tak usamodzielni jak Junor kiedy pójdzie do przedszkola i rozgada troszkę. u nas jest karmienie przy zupie, bo drugie je ładnie sama, z zupą jest problem, bo bardzo rozlewa i się zraża, a ja nie umiem jej pokazać tą lewą rączką... ale drugie, czy śniadanie je ładnie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Junior brzmi jak dziecko idealne. ;)

    Moje Potworki (ta ksywka nie wziela sie znikad) to male nerwusy i uparciuchy. Przynajmniej kilka razy dziennie mamy awantury az sciany drza! Szczegolnie Mlodszy probuje caly czas wymuszac wszystko rykiem, ale Starsza tez ma swoje za uszami. Tupanie nogami oraz zaprzeczanie wszystkiemu co mowie, jest na porzadku dziennym.
    Niko przechodzi teraz faze na "moje", ale przy okazji przeklada sie to na ped do samodzielnosci, co mnie bardzo cieszy. Sam chce jesc i sam sie rozbiera (ubieranie jest poki co poza jego mozliwosciami). Ale u Bi to przychodzi falami. Przez kilka dni z duma powtarza, ze jest juz duza dziewczynka i sama potrafi sie ubrac i zjesc, a potem jej sie odmieni i przez tydzien marudzi, zeby ja we wszystkim wyreczac... :)
    Wow, to szybko sie pozbyliscie pieluch! Bi miala 2 latka i jakies 2 miesiace jak calkowicie zrezygnowalismy z pieluch w dzien (oprocz drzemek), ale na noc do dzis musimy je jej ubierac, bo sie posikuje. Nika chcemy zaczac odpieluchowywac pozna wiosna i na sama mysl wzdycham z rezygnacja. Wiem, ze musze przez to przejsc, ale wcale nie mam ochoty. ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ale cudny post :)
    Na pewno, kiedy Junior podrośnie i przeczyta te słowa zakręci Mu się łezka w oku.
    Możecie być dumni z takiego Synka, a On może być dumny, że ma takich cudownych Rodziców! :)
    Uściski! :***

    OdpowiedzUsuń
  5. Bo Wiktory to super chłopaki :)

    OdpowiedzUsuń