poniedziałek, 22 czerwca 2015

Chory

 Weekend był bardzo fajny i wesoły, bo w piątek po południu odwiedziliśmy z Synem moją kuzynkę i jej córkę (moją chrześnice) i fajnie się razem bawili. Junior uwielbia E. i umieją się super dogadać, choć jest między nimi 2,5 roku różnicy (rocznikowo 2) E. kończy teraz zerówkę i opuszcza p-kole, bo od września zaczyna 1-wszą klasę. Jak to zleciało! Nasza mała Kryszyna już idzie do szkoły, nie mogę w to uwierzyć!
 W sobotę byliśmy na urodzinach koleżanki i były same pyszności. Było kilkoro dzieci, więc Junior miał towarzystwo i ganiali razem po ogrodzie. Fajnie było. A w niedziele po obiedzie pojechaliśmy do dziadków i Młody szalał z kuzynkami. Jeszcze wieczorem było wszystko w porządku, a dziś rano obudził się z katarem. Nie chciałam robić z tego problemu, stwierdziłam, że to tylko katar i nie będzie z tego powodu siedział w domu i tracił ostatnich dni przedszkola, bo został tylko tydzień i dwa dni do wakacji.. Synek miał dobry humor i powędrował jak zawsze zadowolony do p-kola, a już o 11,30 dostałam tel od p.Asi, że mam odebrać Syna, bo ma gorączkę. I to jaką: 39st.!! Byłam w szoku szczerze mówiąc, bo nie spodziewałam się tego i Mały nigdy nie miał aż tak wysokiej temperatury! Masakra po prostu. Zdenerwowałam się i zadzwoniłam po koleżankę (tę która miała urodziny w sobotę) bo wiedziałam, że idzie do pracy na popołudnie dopiero i ma swój samochód, czy mnie nie zawiezie po Juniora do p-kola. Na szczęście była w domu i zgodziła się bez problemu. Synio faktycznie był rozpalony i cały czerwony na twarzy jak weszłam do sali. Dzieciaki akurat jadły obiad, a on biedny leżał na kocu i spał :( Mój biedaczek mały. Zabrałam go do domu, dałam syrop i herbatkę. Chciał też coś do jedzenia, bo był głodny, gdyż od rana nic nie jadł tam w p-kolu i zasnął. Teraz śpi. Czekam co będzie dalej, a jutro jak nie przejdzie pójdę z nim do lekarza. Oby mu szybko przeszło i nie było to nic poważnego! Panuje u nas ponoć jakiś paskudny wirus i dziaciaki chorują, a także było kilka przypadków rotawirusa w naszym mieście. Na szczęście Junior jest na to zaszczepiony, ale to nie znaczy, że nie może złapać tego dziadostwa. Ale na pewno przechodziłby go lżej..
 Dopiero co Tymek (synek przyjaciółki) wrócił dziś po tygodniowej przerwie do p-kola, bo miał zapalenie oskrzeli, a teraz mojego Juniora coś rozłożyło.. Niby lato mamy, a dzieci co chwile chorują, o co chodzi?? Jestem zła, bo zamiast spędzić ostatnie dni z kolegami to będzie siedział w domu i się męczył z gorączką :( A ja nie mogę zrobić tego co zaplanowałam. Zawsze na złość. I jeszcze ta beznadziejna pogoda.. co chwila się chmurzy i pada i słońce wychodzi tylko co jakiś czas. Takiego czerwca to nie pamiętam. Jeśli takie ma być całe lato, to ja dziękuję! W dodatku jutro Dzień Taty, a Junior chory :/ Mam dość.

5 komentarzy:

  1. U nas pogoda paskudna, i jak wiesz- dziewczyny także zaliczyły chorobę. Mnie już nic w tym temacie nie zdziwi- lato nie lato- dzieci zawsze mogą zachorować :( Niestety.
    Zdrowiejcie! Buziaki

    OdpowiedzUsuń
  2. Zdrowia, zdrowia i jeszcze raz zdrowia!
    Oli na szczęście jest zdrowy. Za to mnie rozkłada alergia. :/

    OdpowiedzUsuń
  3. Ojej biedactwo.
    Zdrówka życzę!
    Maja miała przez 3 dni i 3 noce gorączkę, którą ciężko było zbić na szczęście to była tylko wirusówka :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja tez cala zime powtarzalam, ze jeszcze troche i bedzie wiosna, potem lato i nie bede sie martwila o choroby. Tymczasem moje Potworki zima byly zdrowiutkie, dopiero wiosna zaliczyly jedno przeziebienie, potem nastepne, a raptem 2 tyg. temu jelitowka sie przyplatala! :(

    Zreszta pamietam, ze sama w dziecinstwie prawie w kazde wakacje zaliczalam zapalenie gardla lub angine, wiec choroby w srodku lata chyba nie sa niczym nowym... :/

    OdpowiedzUsuń
  5. Trzeba zacisnąć ząbki. Takie życie mam małych dzieci :-( Szybkiego powrotu do zdrowia sla synka :-)

    OdpowiedzUsuń