Ten tydzień Junior chodzi do p-kola w kratkę ponieważ ma kaszel i czasami chrypkę.. Zaczęło się w niedzielę wieczorem. Sobota była jeszcze ok- po wizycie u logopedki pojechaliśmy na zakupy do innego miasta i na obiad na pizze do fajnej pizzerii. Zakupy udane, bo kupiłam dla siebie i dla Syna świetne buty na zimę. Oprócz tego Młody ma nową czapkę i szalik, trochę bielizny i pościel (sam sobie wybrał) Popołudnie spędziliśmy u mojej mamy na kawie i kolacji. A w niedziele siedzieliśmy w domu cały dzień, bo pogoda się popsuła i nie zachęcała do wyjścia.. I tak od poniedziałku było coraz gorzej z pogodą. Niestety dopadła nas okropna szaro-bura jesień i nawet przymrozki w nocy! Bardzo wcześnie w tym roku :/ Masakra. Rano jest strasznie zimno. Ostatnie 2 tygodnie udało nam się co rano zabierać do p-kola z sąsiadką i jej synem autem, ale niestety koniec tego dobrego. Mąż zabrał jej samochód (na dojazdy do pracy) i musimy znów chodzić pieszo we 4 :( Nie powiem jest wesoło, chłopaki się bawią i gonią cała drogę, a my możemy sobie pogadać, ale zimno.... A od wczoraj do tego doszedł deszcz, porażka. Nie cierpię takiej pogody! I przez ten deszcz nie możemy z kumpelą chodzić na kije :(
I pewnie przez tą pogodę Junior się przeziębił i od weekendu pokasłuje i dostał dziwną chrypę :/ W aptece zostawiłam już oczywiście niezłą sumkę i leczę go syropkami i różnymi domowymi sposobami. W naszej grupie panuje jakiś wirus, bo dzieciaki po kolei "odpadają". W środę było 15 dzieci (na 24) a wczoraj tylko 13. Nieźle.
A ten tydzień dzieciaki mają pełen atrakcji, bo we wtorek byli na wycieczce w lesie zbierać kasztany, żołędzie i liście. Podróż autobusem była też nie lada frajdą ;) W środę Dzień Nauczyciela i występy oraz słodka niespodzianka. Wczoraj obchodzili urodziny Kubusia Puchatka. Musieliśmy przygotować w domu "misiowe uszy" na głowę (z brystolu i kolorowego papieru) przynieść trochę słodyczy i ulubionego misia do przedszkola. Pan Michał (woźny) przebrał się za Puchatka -dzieci śpiewały mu "sto lat", mieli różne konkursy i zabawy, a potem dostały słodkie co nieco ;) Ponoć było baaardzo fajnie.
A dziś przyjeżdża pan fotograf i mają w p-kolu sesje zdjęciową :) Ciekawe jak Młody wypadnie. Wczoraj byłam z nim specjalnie u fryzjera, żeby podciąć włosy, bo mu strasznie szybko rosną.
Na Dzień Nauczyciela zrobiłyśmy z Martą i Moniką (mamami z Rady Rodziców) po kryjomu zbiórkę pieniędzy wśród rodziców z naszej grupy i kupiłyśmy 2 bukiety kwiatów dla naszych pań i kartki z życzeniami. Marta napisała osobiście życzenia-wiersz i odczytała go, jak wręczałyśmy rano kwiatki. Bardzo fajnie jej wyszło, prawdziwa z niej poetka! :) Pani Marzenka aż się popłakała tak się wzruszyła :))
Jutro nasze przedszkole organizuje "dzień sportu" i są jakieś biegi tatusiów z dziećmi na stadionie, potem ma być przedstawienie na sali i różne inne atrakcje. Tylko nie wiadomo jak z pogodą.. Chcemy iść zobaczyć. A na niedziele zaprosiła nas moja siostra na obiad i kawę także zapowiada się fajny weekend :) Oby tylko Junior był zdrowy i wszystko było ok. Miłego weekendu wszystkim!!
Ps. W zeszłym tygodniu po raz pierwszy w życiu "popełniłam" zupę dyniową- krem. Wyszła przepyszna! Z papryką i marchewką- muszę to powtórzyć, bo mężowi smakowała bardzo. Tylko nasz wybredny Synal nie chciał nawet spróbować, ale on nie wie co dobre ;)
Milka też ma dziwną chrypkę, normalnie jesień dopiero się zaczęła a tu już choróbska :(
OdpowiedzUsuńInesko, jak czytałam ten wpis, to przyszło mi do głowy, że jak mała pójdzie do przedszkola, to przygotowywanie rekwizytów typu "misiowe uszy" będzie dla mnie wyzwaniem na miarę zrobienia sobie grzywki!;-) Zdrowia Wam wszystkim życzę i faktycznie udanego weekendu!
OdpowiedzUsuńO, to gratuluję debiutu z zupką dyniową :) Podziel się przepisem- z papryką jeszcze nie robiłam. U mnie jutro muffinki dyniowe z orzechami. Pod warunkiem, że znajdę dziadka do orzechów, bo przepadł :)
OdpowiedzUsuńOj jak jak nie lubię iść z Lilą w deszcze do przedszkola- paskudny taki spacer. U nas na 16 dzieci było wczoraj i dziś tylko 6...
Miłego weekendu.
Widzę, że nie tylko u mnie w przedszkolu takie braki w dzieciach... Ale fajnie, że tak dużo się u Was dzieje. Przynajmniej dzieci nie mają jeszcze tej rutyny, która czeka je w szkole.
OdpowiedzUsuńPodziel się przepisem na zupę dyniową bo ja robię też smaczną ale z ziemniakami i mlekiem kokosowym, a Twoja widzę, że całkiem inna :-)
OdpowiedzUsuńMmmm pyszna musiała być ta zupa :) U nas o dziwo w przedszkolu prawie 100% frekwencji, nasze dziecko też dopadł jakiś lekko niepokojący kaszel, ale nic poza tym, zatem chodzimy nadal i jest ok, w domu ratujemy się inhalacjami, tranem i devikapem, może uda się przepędzic to co próbuje się wkraść.
OdpowiedzUsuńZdrowia Wam życzę!
Marta, ja chcę przepis na te muffinki dyniowe z orzechami !! :)
Fajny i miły pomysl z tą niespodzianką dla nauczycieli :)
Tutejsze dzieci jakies niechorujace. :) Niby tydzien temu jedna z pan powiedziala, ze odeslaly kilkoro dzieci do domu z goraczka, ale po wielkosci grupy kiedy odbieram Bi jakos tego nie widze. ;)
OdpowiedzUsuńBrrr... Wlasnie jesienia najbardziej ciesze sie, ze mam auto. U nas i tak odleglosci za duze (i brak chodnikow) zeby chodzic pieszo, ale nawet gdyby byla mozliwosc, to w ziab, slote i wichure, wolalabym podjezdzac autkiem... :)
Moja córka też już dwa razu nosem ciągnęła i chrypiała. Masakra jakaś. Przychodzi jesień i miesza w zdrowiu dzieci i dorosłych.
OdpowiedzUsuńPoproszę przepis na zupę. :)
Pozdrawiam
Ale sie u Was dzieje! A przedszkole mnie zaskakuje tyloma atrakcjami. :)
OdpowiedzUsuńNiestety i u nas choróbska co chwila atakują. Niecały tydzień pracowałam i jutro muszę iść z Olusiem do lekarza, pewnie znowu się skończy na zwolnieniu i tydzień albo dwa spędzimy w domu. Eh...