W piątek Junior z Tymkiem "wprosili" się do Maćka do domu po przedszkolu i na 2 godz. poszli się pobawić do kumpla. Tata Macieja miał niezły "cyrk" ;) ale dał radę. W sobotę byliśmy u Mateusza (syna mojej przyjaciółki, który skończył 9lat) na urodzinowym torcie, a wieczorem odwiedził nas kolega męża z córką. Dzieciaki z osiedla szalały, bo urządziły sobie Halloween i co chwile mieliśmy pod drzwiami "pielgrzymki" przebierańców chętnych na słodycze. Przygotowałam się na tą okoliczność i kupiłam trochę cukierków i lizaków, które znikały w szybkim tempie ;) Ale Junior miał radochę i na każde pukanie do drzwi leciał chętnie otwierać i rozdawać słodkości. Też chciał być przebrany, więc ubrałam go w strój pirata, który miał na balu przebierańców w styczniu, wyglądał super :)
W niedziele święto, więc kilka razy w ciągu dnia i wieczorem byliśmy na cmentarzu zapalić znicze i zanieść kwiaty. Pogoda w tym roku dopisała, było słonecznie i jak na listopad ciepło. A wieczorem spacer wśród tysięcy światełek i zapachu wosku to sama przyjemność. Prawdziwa magia. W tych dniach na cmentarzach jest tak kolorowo i pięknie. Wczoraj jak mąż wrócił z pracy to też pojechaliśmy jeszcze raz na cmentarz, nadal było sporo ludzi. Cieszę się, że mamy wszystkich bliskich na cmentarzach tu na miejscu i w wiosce 5km od naszego miasta i że nie musimy jeździć nigdzie daleko po całej Polsce, żeby "odwiedzić" naszych zmarłych.
Dziś odebrałam w p-kolu zdjęcia z sesji fotograficznej, która odbyła się 2tyg. temu. Zdjęcia są w starym stylu przy "starodawnym" aucie jak w starym kinie ;) Dwa są kolorowe, a jedno czarno-białe. Junior wyszedł świetnie, bardzo mi się podoba, będzie fajna pamiątka.
Nasz Syn od zawsze lubił wszelkie prace plastyczne- rysowanie, malowanie farbami, wyklejanie papierem kolorowym, wycinanie, lepienie z plasteliny czy ciastoliny. Ale do niedawna nie wychodziło mu to zbyt "pięknie" ;) Raczej trudno było się doszukać jakiegoś kształtu czy konkretnego wzoru. Od jakiegoś czasu naprawdę coraz lepiej mu to wychodzi i stara się bardziej. W kolorowankach nie wyjeżdża za linie, a jak coś rysuje to już widać pomału o co chodzi ;) Zaczął też interesować się literkami i dopytuje co chwilę "jaka to litera?" Na topie u nas teraz zatem książki z wierszykami o literach i staram mu się tłumaczyć i pokazywać, gdzie się da, jakie są litery w każdym słowie. Ale wiadomo wszystko w swoim czasie. Nic na siłę, na prawdziwą naukę ma jeszcze czas.
Cieszy mnie każda nowa rzecz, jaką uczy się Junior. Każdy wierszyk czy piosenka, jaką "przyniesie" z przedszkola cieszy również bardzo. Fajnie, że tylu ciekawych rzeczy uczą się i poznają w p-kolu. Codziennie mają inny, nowy temat np. "warzywa", "owoce" (byli nawet z panią na zakupach w sklepie) "pory roku", "dary jesieni", "zwierzęta w lesie", "grzyby", "ptaki" itd.itp. Codziennie coś tworzą, malują, lepią i wyklejają. W szatni zawsze wiszą ich podpisane prace, co kilka dni zmieniane. Do domu codziennie Junior zabiera co najmniej kilka swoich rysunków i każe je schować do swojej szuflady, pełnej już różnych jego arcydzieł ;)
Jestem bardzo zadowolona z organizacji czasu i zajęć w grupie Juniora. Jedyny minus jest taki, że p. Asia rzadko wychodzi z nimi na spacer czy plac zabaw, który mają przy przedszkolu. Odkąd zrobiło się chłodno, czyli od początku października nie wychodzą prawie wcale.. Dopiero wiosną w kwietniu pewnie zacznie z nimi wychodzić codziennie na plac. Ale Junior i tak ma spacer codziennie zaliczony, bo mamy spory kawałek do domu i w obie strony rano i po południu chodzimy pieszo. Czasem tylko po p-kolu uda nam się zabrać z jedną lub drugą moją koleżanką i wtedy jedziemy autem :) Ale ogólnie nasze przedszkole jest fajne i cieszę się, że Synal chodzi do niego chętnie i z uśmiechem.
A powiedz Inesko jak tam z jedzenie, bo dawno nic nie pisałaś.
OdpowiedzUsuńTen brak spacerów, to faktycznie szkoda, ale tak jak piszesz- dobrze, że i tak Wy go macie. U nas dzieciaki twardo chodzą, zobaczymy jak będzie zimą... To prawda- cmentarze po zmroku w tych dniach wyglądają wyjątkowo.
Z jedzeniem tak samo jak zawsze- Junior ma swoje ulubione potrawy, a jak czegoś nie lubi lub nie zna to nie zje ;) Przestałam się tym już przejmować i wkurzać i nie pytam pań w p-kolu czy zjadł obiad czy nie. Od września w ogóle nie ma tego tematu i bardzo się cieszę. Pytam syna co zjadł i ile. Po powrocie do domu je obiad, potem jakieś owoce i wieczorem kolację (codziennie to samo jeśli chodzi o kolację) i jest ok.
UsuńTo super. Najważniejsze, że jest zdrowym chłopczykiem.
UsuńMiłe to Wasze życie towarzyskie :) Na nudę nie narzekacie co.
OdpowiedzUsuńEch to wychodzenie na dwór z dziećmi w okresieod jesieni do wiosny - nie rozumiem tego w ogóle, bo to nie tylko przedszkola tak robią (na szczęście nasze pod tym względem jest idealne) , ale i niektórzy rodzice, po to aby "uchronic" przed katarkiem... nosz.. Porusz ten temat może sama, aby wychodzić z dziećmi, dla zdrowia właśnie.
To prawda, cmentarze w te dni, zwłaszcza wieczorami wyglądają pięknie :)
Wyobraziłam sobie te radosne miny przy drzwiach podczas rozdawania słodyczy. Stroje odwiedzających pewnie były piękne!
OdpowiedzUsuńSpacer na cmentarzu wieczorem w te dni z pewnością należy do wyjątkowych!
Brak spacerów w przedszkolu, to rzeczywiście duża strata dla dziecka, ale może wiosną to się zmieni?
Wiesz co, nie dziwię się Młodemu, że zachwycają go nowości, ostatnio jak zajadałam się hot-dogiem na stacji benzynowej ;) to oglądałam książeczki - takie zeszyciki ćwiczeń - dla dzieci dwu - trzy czy czterolatków - wspomagające naukę i rozwijanie zdolności plastycznych. No odjechałam na dobre pół godziny! ;) i większość z tych książeczek nie kosztowała drożej jak 9,90zł a więc nawet raz w miesiącu można na taką książeczkę sobie pozwolić. I na pewno rodzice razem z dzieckiem mają więcej frajdy przy tym :)
OdpowiedzUsuńtak sobie pomyślałam, że fajnie muszą wyglądać te zdjęcia z przedszkola
OdpowiedzUsuńMy też jesteśmy po zdjęciach ;) ciekawe jak wyjdą :)
OdpowiedzUsuń