Od środy przyszła do nas prawdziwa zima z lekkim mrozem i śniegiem, co najbardziej ucieszyło dzieciaki. Wreszcie doczekały się sanek, lepienia bałwana i rzucania się śnieżkami ☺ W czwartek i piątek zaraz po przedszkolu byłam z Juniorem na sankach i spotkalismy Maćka z tatą (naszych sąsiadów) i było wesoło. Chłopaki mieli niesamowitą frajdę!
W sobotę ponownie odwiedzilismy moją siostrę. W środę było jeszcze ok i czuła się dobrze. Zabraliśmy Juniora i moją mamę, zjedliśmy razem obiad i wypilismy kawę. A w sobotę czuła się już dużo gorzej. Już w piątek jak z nią rozmawiałam to była osłabiona, nie miała apetytu i czuła się kiepsko. W sobotę było jeszcze gorzej. Dlatego po wizycie u logopedki (pierwszej w tym roku, pani K. stwierdziła, że Junior urósł przez Święta ;) ) zjedliśmy obiad i podrzucilismy Młodego do babci, a do siostry pojechaliśmy sami. Zdecydowaliśmy, że siostra potrzebuje teraz spokoju i ciszy, a z Juniorem to by nie było możliwe. Pomogliśmy jej trochę, rozebraliśmy choinkę, mąż pojechał zrobić jej zakupy, ja odkurzyłam i pomyłam podłogi. Posiedziałyśmy, pogadałysmy. Wieczorem wróciliśmy do domu, do stęsknionego Syna.
A w niedzielę mieliśmy gości-kuzynka męża z narzeczonym nas odwiedzili ☺ Zabrali ze sobą psa-labradora, więc Junior był szczęśliwy. Od rana dopytywal kiedy przyjedzie Prima ;) Niedawno w grudniu my byliśmy u nich i Junior świetnie się bawił z ich psem. Tym razem był lament jak Prima odjeżdżała. Te psy mają niesamowitą cierpliwość! A i P przyjechali wręczyć nam zaproszenie na swój ślub i wesele, które odbędzie się 30 kwietnia, także niedługo bawimy się na weselichu ☺ Cieszę się, bo już kilka lat nie byliśmy na żadnym.
Po obiedzie u nas pojechaliśmy z młodymi jeszcze do teściów na kawę, bo tam też chcieli zostawić zaproszenia dla brata mojego męża z rodziną i rodziców męża (moja teściowa jest chrzestną Aśki). Sympatycznie spędziliśmy z nimi ten dzień.
Chciałam jeszcze po powrocie skoczyć na imprezę WOŚP i światełko do nieba, ale że była już 18,0 to moim chłopakom się nie chciało i marudzili okropnie, więc odpuściłam, ale byłam zła strasznie :\ Jednak stwierdziłam, że sama taki kawał w taką pogodé do miasta nie pójdę.. No trudno.
Za to dziś wreszcie wybrałyśmy się z kumpelą na siłke. Miałyśmy niezłą przerwę i nie chciało nam się, ale trzeba w końcu ruszyć tyłki i wziąć się za siebie!! Nasza siłownia jest całkiem fajna, kameralna i taka "babska". Nie widziałyśmy tam nigdy żadnego faceta jeszcze. Zazwyczaj są 2-3 kobitki, a czasem trafimy tak, że jesteśmy same-super. Jeździmy z rana o 9,0 , więc dlatego jest tak pusto. Ponoć popoludniami jest pełno tam. Nam tak pasuje. Mamy wszystkie sprzęty do wyboru dla siebie i nikt się nie gapi ;) Właścicielka jest bardzo miła i zna się na rzeczy. Po ćwiczeniach cardio zawsze robi z nami mały trening- parę ćwiczeń, żeby się porozciągać. Jest ok. Tylko nie zawsze się chce, ale motywacja jest. Muszę schudnąć na wesele Aśki!!
Dziś ćwiczyłyśmy tylko godzinę, bo w planach miałyśmy jeszcze basen, który jest w tym samym budynku. Poszłysmy, więc popływać. Skorzystałysmy też z jaccuzi i z sauny. O tej porze było pusto, więc całą pływalnie i 3 sauny miałyśmy dla siebie- bosko! Totalny relaks i odprężenie. Tego było mi trzeba po tym całym stresie. Na pewno to powtórzymy.
Teraz zmykam po mojego łobuziaka do p-kola. Szkoda tylko, że śnieg wczoraj prawie stopniał, a dziś pada śnieg z deszczem i jest +2st. Więc plucha i mokro- nie cierpię takiej pogody! Ale już od czwartku zapowiadają powrót zimy. Oby tylko nie -17 znowu! Miłego..
Byle bez wielkich mrozów ;) Miłego :)
OdpowiedzUsuńDużo zdrowia dla siostry i wytrwałości!
OdpowiedzUsuńMy na weselu bawimy się tydzień przed Wami :)
u nas też leje, szaro ponuro a wieczorami ślizgawica bo to wszystko marznie:( Zdecydowanie przydał by się śnieg:) Dzieciakom na ferie w sam raz. Kiedy są u Was?? W tamtym roku w pierwszy dzień ferii spadło u nas tyle śniegu, że Misiek miał po pas:P Ale była frajda!
I u nas było to wszystko- sroga zima, a potem totalna odwilż... Ciężko nadążyć za tą pogodą :)
OdpowiedzUsuńFajnie, że jesteście z siostrą tak blisko i możecie na siebie liczyć w każdej sytuacji.
Zazdroszczę takiej siłowni i koleżanki do towarzystwa- razem na pewno lepiej i raźniej. Może wtedy i ja bym się przełamała :)
U nas tez pogoda w kratke - jednego dnia na plusie, drugiego mroz. Ale sniegu okragle zero... :(
OdpowiedzUsuńU nas zima w najlepsze :)
OdpowiedzUsuńSily i zdrowia dla siostry.
Tez bym się wybrala na siłownię albo jakiegos fitnesu ale właściwie bardziej po to zeby pobyc między ludźmi, pogadac, poobserowowac a gimnastyka przy okazji
Na weselu dawno nie bylam 2, 5 roku a potem to swoje wlasne ale bylo male przyjecie i prawdę mowiac malo się pobawilam.
O taka silka z basenem tylko dla mnie to by mi pasowalo :)Ale jaks sie nie ma co sie lubi.... ;) wlasnie dlatego za chwilke wskakuje na mate i poruszam moje "miesnie". Menzon wybiera sie ze smartem na inspekcje- chata wolna bedzie... gimnastyka :)
OdpowiedzUsuńDobrze, ze tak siostre wspieracie, pomoc i obecnosc jest bardzo wazna. Duzo zdrowia dla niej!!
Dobrze,ze Twoja siostra ma taka wspaniala,dbajaca rodzine. To niezwykla wartosc w chorobie szczegolnie-wsparcie rodziny. Sniegu Wam odrobine zazdroszcze,zreszta podobno u nas ma byc jutro ale jakos nie chce mi sie wierzyc;)
OdpowiedzUsuń