I mamy marzec, można zacząć odliczać dni do wiosny! Na razie jej nie widać, bo całą noc dziś padał śnieg i gdy wstaliśmy rano było biało! Do przedszkola też szliśmy w lekko padającym śniegu-chłopaki mieli radochę, bo całą drogę gonili się w tym śniegu i rzucali kulkami. Było 0 st. więc jeszcze w miarę ten biały puch się trzymał, ale teraz jest +3 i wszystko topnieje. Po śniegu już prawie nie ma śladu.. Śmiesznie tak - w lutym nie było ani dnia ze śniegiem, a teraz nagle 1-go marca pada śnieg. Mogłaby już ta zima dać spokój. Ja chcąc poczuć trochę wiosny kupiłam ostatnio hiacynty, które cieszą nasze oczy i pięknie pachną :))
W czwartek po przedszkolu Junior miał pierwszą wizyte u dentysty. Pani stomatolog, polecona mi przez koleżankę, bardzo miła i przyjemna. To była nasza pierwsza wizyta, więc zrobiła tylko przegląd ząbków Juniora i okazało się niestety, że ma aż 3 do leczenia. Dwie dziurki co prawda bardzo małe, ale są, już zaczyna się coś tam dziać.. W szoku byłam szczerze mówiąc, bo nie spodziewałam się aż tyłu ubytków! Przecież myjemy ząbki 2razy dziennie + w przedszkolu też myją po każdym posiłku dzieci zęby. A tu taka "niespodzianka". Od razu wprowadziłam w domu ograniczenie słodyczy do minimum, bo niestety Junior pozwalał sobie na zbyt wiele w tej kwestii, a ja nie widziałam w tym takiego problemu odkąd przestał być niejadkiem i je więcej. Słodycze stały się u nas nagrodą za zjedzony obiad i tak już zostało :( Ale teraz koniec z tym! Junior zrozumiał i bez histerii przyjął do wiadomości. Aż byłam zdziwiona, że tak łatwo poszło. Nie protestuje, nie prosi o więcej. Może zjeść jeden słodycz dziennie- jeden cukierek lub ciastko lub kostkę czekolady. I tyle. Nie wiem dlaczego nie wprowadziłam tego zwyczaju wcześniej, mój błąd. Tak samo zrobiłam z bajkami. Nie mam nic przeciwko i uważam, że niektóre bajki są bardzo fajne i mądre, ale ograniczyłam Synowi czas ich oglądania, bo ostatnio oglądał ich zdecydowanie za dużo. Pół godziny bajek po południu i koniec. I też mimo mojego zdziwienia od tygodnia Junior stosuje się do tej nowej zasady. Cieszy mnie to bardzo.
A wracając do tematu dentysty, kolejną wizytę mamy 27 kwietnia. Dopiero! Masakra dosłownie, że tyle trzeba czekać i to prywatnie. Terminy mają bardzo odległe. Pani doktor stwierdziła, że wszystkich 3 zębów raczej na jednej wizycie nie da rady zrobić, więc zapisała nas też na następną wizytę 5-go czerwca. Także czeka nas teraz bieganie do stomatologa i leczenie zębów.
Mnie też czekała wizyta u lekarza, mojego rodzinnego ponieważ obudziłam się jednego dnia z zapchanym uchem i prawie nic nie słyszałam na lewe ucho! Porażka. Okropne uczucie. Nigdy czegoś takiego nie miałam. Krople nie pomagały, kilka dni nie przechodziło, więc wybrałam się wczoraj do naszego doktora. Świetny facet, lubimy go oboje z mężem. Zrobił mi płukanie ucha, dwa razy! Tak było mocno "zatkane". Ale momentalnie poczułam różnice i odzyskalam sluch- super uczucie i wielka ulga! Oby nigdy więcej. Niepotrzebnie tyle czekałam i chodziłam głucha na jedno ucho. Poszłam wczoraj do przychodni o 8,10, a o 9,0 było po wszystkim. Nie możemy narzekać na naszego lekarza rodzinnego zawsze, gdy potrzeba pomoże, zapisze to co trzeba, da skierowanie na badania czy do specjalisty, gdy się poprosi. Nie ma problemu.
Jeśli chodzi o weekend : w sobotę odwiedziliśmy z Juniorem bibliotekę i Synal sam wybrał sobie książki:
Potem został z babcią, a my pojechaliśmy do mojej Sis, która była po kolejnej chemii. Czuła się okropnie, była słaba, nie miała apetytu i co chwile wymiotowała :( Biedna jest bardzo, tak mi jej żal, że musi się tak męczyć, że ją to spotkało. To takie niesprawiedliwe. Nie wiem jak jej pomóc :((( Jutro jedziemy z nią po południu do Poznania na wizytę prywatnie do jednego profesora onkologa może on coś poradzi, pomoże.. Oby!
W niedzielę odwiedziliśmy teściów i brata, bratową oraz bratanice męża. Nie byliśmy u nich bardzo długo, bo ponad miesiąc, bo stałe dzieciaki chorowały. A to kuzynki Juniora miały ospę, potem grypę, a to Junior miał katar-gigant, więc nie mogliśmy tam jechać i się spotkać. Wreszcie się udało i Synal był przeszcześliwy. Poszalał z dziewczynami, a my sobie pogadaliśmy przy dobrej kawie i domowej drożdżówce.
Co po za tym? Z prozaicznych rzeczy, może mało ważnych, ale składających się na naszą codzienność: odebrałam w zeszłym tygodniu zdjęcia z balu przebierańców, Junior wyszedł super. Fajna pamiątka. A wczoraj dostał zaproszenie na urodziny koleżanki P. na niedzielę do Sali Zabaw na 15,0.
Dziś byłam do południa u kumpeli A. na kawie, a jutro ma do mnie wpaść inna koleżanka na kawę i plotki. Czasami trzeba się tak zresetować i pogadać choćby o głupotach, żeby nie myśleć o problemach, o tym co dalej i co jeszcze nas czeka. Potrzebuję tego, jakiegoś oderwania sie.. Czasem tak myślę sobie, że co znaczą nasze zwykłe, codzienne sprawy i głupie, małe problemy w obliczu choroby, poważnej choroby kogoś bliskiego. Strach o jedną z najbliższych osób jest okropny, paraliżujący czasem. Zabiera całą siłę i energię i nie pozwala cieszyć się drobnostkami. Staram się, z całych sił się staram być dobrej myśli, ale nie zawsze mi wychodzi, bo statystyki są okrutne :( Przy siostrze nie okazuje strachu ani negatywnych myśli, ale mam złe przeczucie. Widzę, że czuje się coraz gorzej, że jest coraz słabsza i wyniki się nie poprawiają.. Boję się bardzo o nią. Staram się żyć tak normalnie, jak zawsze, ale wewnątrz czuje złość i strach. Nie pokazuje tego przy ludziach, przy Synku, ale jest mi ciężko :(



Eh u nas do 2 roku życia Wiktor nie jadł słodyczy, nie pił słodzonych wód, zęby uwielbiał myć i mył je na okrągło a i tak miał ubytki. Nasza Pani dentystka mówi, że genetycznie dzieci rodzą się ze słabszymi ząbkami stąd takie problemy.
OdpowiedzUsuńNie dziwię Ci się :( To tak paskudna, okropna choroba, że ciężko być w jej obliczu pogodnym i dobrej myśli. Statystyki zmuszają do realizmu.
OdpowiedzUsuńLila też je sporo słodyczy- uwielbia je. Staram się ograniczać, myć Jej częściej ząbki... Też musimy pójść, żeby pani doktor je obejrzała. U nas bez śniegu, ale zimno... Wiosny na razie jeszcze nie widać.
Jakiś czas temu słyszałam, że ludzie, którzy rzadko myją zęby bądź nie myją ich wcale mają zdrowsze zęby niż Ci co myją je codziennie. :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam.
Aj już nic nie mów o tym śniegu. Ja juz liczyłam na wiosnę a tu psikus.
OdpowiedzUsuńOlek na szczęście chętnie myje zęby. Mógłby to robić choćby i kilkanaście razy dziennie. :)
Współczuję Wam tej trudnej sytuacji. Choroba niestety nie wybiera i może to spotkać kazdego z nas w najmniej spodziewanym momencie.
Łooo uwielbiam ich zapach :D muszę też kupić.
OdpowiedzUsuńI o bibliotece mi przypomniałaś, bo ksiązki czekają na oddanie a i fajnie by było coś nowego ogarnąć ;)
Ja też już się na wiosnę nastawiłam, gruntowne porządki na balkonie sobie zaplanowałam, mycie okien - a tu śnieg nas znów nawiedził...
OdpowiedzUsuńNasz Bąbel też ząbki myje dwa razy dziennie, słodycze mu limitujemy, dosładzanych soków praktycznie nie pija - a ostatnio te jego ząbki jakieś przebarwione się zrobiły i nie wiem, czy to już powód do obaw i początki jakichś problemów...
Odnośnie Twojej Siostry - to straszna choroba,a sama myśl o niej po prostu mnie paraliżuje. Mam nadzieję, że wszystko jednak skończy się szczęśliwie - nawet pomimo statystyk, które nie napawają optymizmem...Trzymajcie się !
jestem, melduję się, wracam, wieczorem nadrobię! :* moje ukochane kwiatki!!!
OdpowiedzUsuńMoje hiacynty, kolejne juz w tym zimowym sezonie pachna tak intensywnie, ze az dusza!! naprawde musialam je gdzies przestawic :) Dobrze, ze dbacie o zabki, czasami jednak geny sa winne za zbyt szybkie ich psucie- restyrykcyjnie z tymi slodyczami, ja bym nie dala rady.
OdpowiedzUsuńChoroba straszna sprawa, najgorsza jest ta bezradnosc osob postronnych... wszystkiego dobrego dla Siostry, sil do walki i pozytywnego myslenia zycze!!
Pozdrawiam serdecznie!
Ponoć czeste mycie zębów bardzo je osłabia,więc póki co moja mała myje tylko raz dziennie.Niestety,do jej diety włączyły się już słodycze,dostała któregos razu jajko niespodzianke od cioci i wujka i od tamtej pory domaga się "jojo jojo" Pozwalam na pól jajka raz w tygodniu,ale nie wiem co dzieje się u dziadków,bo od tygodnia jest pod ich opieką.
OdpowiedzUsuńWspółczuje Ci bardzo tej sytuacji z siostrą.W rodzinie mojego męża są dwa przypadki,ciezkie,jeden już bez nadziei więc wiem co przeżywasz :(
Jak widzę sporo u Ciebie się dzieje...
OdpowiedzUsuńpozdrawiam zatem ciepło i nadziei życzę :)
Hiacynty. <3 Uwielbiam ich kolory i zapach. <3
OdpowiedzUsuń