wtorek, 5 czerwca 2018

Dzień Mamy Dzień Dziecka i długi weekend :)

 Minęły kolejne 2 tygodnie podczas których duuużo się działo. Najpierw w piątek 25-go Junior po południu był zaproszony na urodziny do domu kolegi Filipa. Gdy Syn szalał z kolegami ja spotkałam się z kumpelą P. na kawę, lody i plotki ;)

                             


Na drugi dzień był Dzień Matki i synek obdarował mnie przepięknymi kwiatami i laurką przygotowaną z pomocą pani A. w przedszkolu:


Był też pyszny obiad w restauracji  (synek stawiał  ;))))


A potem jedna kawa i ciasto u mojej mamy, a druga kawa u teściowej. Dobrze, że To nasze święto przypadło w sobotę i można było na spokojnie świętować ;)
W niedzielę tak jak planowaliśmy już od miesiąca, wybraliśmy się do Torunia :) Spotkanie z M. i jej chłopakami bardzo udane! Nie mogłyśmy się nagadać, a chłopaki nabawić ;) Było bardzo fajnie i wesoło. Wreszcie zwiedziliśmy na spokojnie trochę Torunia. Ale jeszcze kilka miejsc zostawiliśmy sobie na następny raz, bo planujemy pojechać do nich znów w wakacje :) A to Toruń, który udało nam się zobaczyć:














Popływaliśmy barką po Wiśle:







I znów Stary Rynek:










Weszliśmy też do podziemnego bunkra (schronu przeciwlotniczego). Niesamowite przeżycie, ciarki przeszły mi po plecach. Jakiś chłopiec przestraszył się bardzo i płakał..  Zjedliśmy wspólnie obiad i potem pyszne lody na ogródku kawiarni nad samą Wisła :)
 A na następny raz zostawiliśmy sobie wizytę w Muzeum Piernika i nauke własnoręcznego wykonania pierników oraz Dom Legend Toruńskich :)
To był wspaniały dzień. Chłopaki nie chcieli się rozstać. Fajnie, że pomimo rozłąki już prawie rok nadal bardzo się lubią i mają świetny kontakt. Często dzwonią do siebie i opowiadają sobie jakieś głupoty ;) Ale najważniejsze, że chcą mieć kontakt i ta więź nie ustała.
14 czerwca znów zawitamy do Torunia tym razem z całą grupą Juniora i p. Asią. To będzie nasza pierwsza i ostatnia wycieczka w tym gronie (jedzie dziecko+rodzic) i zaplanowana jest wizyta w Młynie Wiedzy i potem obiad na mieście. Oczywiście M. z Tymonem jak uslyszeli, ze przyjeżdża cala dawna grupa Tymka to postanowili przyjść na Stary rynek i spotkac sie z nami :) Super, będzie fajna niespodzianka!

W zeszłym tygodniu odbyły się kolejne 2 próby tańca, który nasze dzieci przygotowują dla swojej wychowawczyni:


Myślę, że p. Asia będzie zachwycona :)
W środę w przedszkolu mieli zorganizowany Dzień Dziecka i ponoć było fajnie ;) Widziałam na zdjęciach z fb, że było wesoło. Moc atrakcji! Junior wrócił do domu z piłką, balonem i mnóstwem słodkości ;)

W czwartek zaczął się długi wolny weekend i było Boże Ciało. Po mszy i procesji udaliśmy się do kawiarni na kawę I deser:


Obiadu nie robiliśmy, bo na po południe zaplanowaliśmy na naszej działce grilla z przyjaciółmi :) Pogoda była przepiękna - gorąco aż do wieczora, więc mogliśmy posiedzieć dłużej. Dzieciaki szalały, a my mogłyśmy pogadać do woli przy pysznym jedzeniu i zimnym piwku ;)
Następnego dnia w piatek był Dzień Dziecka i już o 7,0 rano Syn obudził nas, bo nie mógł doczekać się prezentów ;) Miał obiecany nowy zestaw Lego Star Wars i kupiłam mu jeszcze fajny zestaw Zagadki Oceanów z różnymi doświadczeniami do wykonania. Bardzo ciekawa zabawa. Od babci dostał dodatkowo kasę, więc był cały szczęśliwy!
Mąż tego dnia miał co prawdę wolne, ale miał do załatwienia kilka ważnych spraw. Więc z koleżanka A.umowiłyśmy się dzień wcześniej (na grillu) że zabierzemy nasze dzieci na basen z okazji Dnia Dziecka :) To był bardzo dobry pomysł i dzieciaki miały super frajdę! Było bardzo wesoło :))










Potem były jeszcze lody i inne pyszności:



Co kto lubi ;) To był fantastyczny dzień!
W sobotę natomiast od rana odbywały się u nas nad stawem zawody wędkarskie dla dzieci z okazji Dnia Dziecka, jak co roku :) Junior, jego najlepszy kolega z grupy Krzyś i córki naszych przyjaciół P. i O. też brały udział :) Tym razem Juniorowi nie poszło najlepiej, bo zajął dopiero 4 miejsce na 11 przedszkolaków, Krzyś był 2. A dziewczyny były w grupie klas 1-3, bo chodzą już do szkoły i zajęły 3 i 6 miejsca. W zeszłym roku  Junior był 1- wszy, ale cóż raz sie wygrywa raz przegrywa.. Rozczarowanie u Juniora trwało małą chwilę, potem cieszył się z nagrody (kolejna wędka do kolekcji) i torba słodyczy ;) Oraz szalał z kolegą i koleżankami ;) Mój mały wędkarz:



Odbiór nagrody:



Wariacje z małą A.:


Po ogłoszeniu wyników był grill i napoje dla wszystkich. A potem pojechaliśmy do domu tylko szybko się przebrać i jechaliśmy na festyn do miejscowości obok ponieważ były tam obchody 600-lecia tej miejscowości. Były tam różne występy taneczne i koncerty i mnóstwo atrakcji dla dzieci- dmuchane zjeżdżalnie, przejażdżki bryczką i końmi.  Darmowe lody i wata cukrowa dla dzieci i różne przekąski na zimno i na ciepło dla dorosłych. Naprawdę fajna i udana impreza. Przyjechali też nasi przyjaciele I. i P. z córką i posiedzieliśmy razem do wieczora. Ale nie do późna, bo na niedzielę rano planowaliśmy wyjazd nad morze do naszej kochanej Ustki :))) Upały były straszne cały długi weekend i zapragneliśmy się trochę schłodzić ;) Choć na parę godzin posiedzieć na plaży, poopalać się i powdychać jodu :) Było bosko!


Bezchmurne niebo i słońce cały dzień 





Gofry z owocami z widokiem na morze ;))


Spacer do portu:




Do Syrenki



I brzegiem morza:







I na koniec przed wyjazdem do domu przepyszny obiad w przytulnej knajpce urządzonej w marynarskim stylu:





To był wspaniały dzień, oby takich więcej! I tak zakończył się nasz długi weekend. 
Przed nami czerwiec pełen różnych ważnych wydarzeń: teraz w niedzielę Pikknik rodzinny, na którym Junior ma wystep z kolegą (caly czas sie przygotowują;) ) Potem wycieczka do Torunia. Ogłoszenie składów klas i wybór wychowawczyni oraz pierwsze zebranie w szkole.. Zakończenie przedszkola (21-wszy czerwca) i tego samego dnia nasz wspólny wyjazd na Ranczo z wszystkimi dziećmi i rodzicami z grupy wraz z p. Asia (nasze pożegnanie po 4 wspólnych latach) W między czasie urodziny mojego męża. Urodziny koleżanki. Imprezka z okazji zakończenia roku szkolnego w szkole j. angielskiego.. Imieniny mojej chrzestnej i na koniec miesiąca imieniny mojego męża i 1 rocznica śmierci mojej Siostry... To będzie naprawdę "zajety" miesiąc. W maju dużo się działo, ale czerwiec będzie jeszcze bardziej zakręcony! Także nie wiem kiedy się tu pojawię, żeby wszystko opisać i zdać relacje z tych ważnych wydarzeń..Trzymajcie kciuki, żeby wszystko się udało!

21 komentarzy:

  1. Ten upał aż bije z tych pięknych zdjęć :)
    To prawda, tegoroczny długi weekend czerwcowy nad morzem był mega pod wzgledem pogody.

    Pyszne te wasze kawki i deserki zawsze są, aż mi ślinka leci jak czytam i je oglądam ;) a jest 21.10...

    Toruń piękny. Często służbowo wyjeżdżałam do niego - tam produkują min popularne platki na mleko ;) I często bywałam tam gościem, a jak tylko spotkanie się kończyło, kradłam choć chwilę i szłam na spacer wzdłuż Wisły... choć nad Wisłą wychowana, to w Toruniu nad nią chodziłam właśnie częsciej niż w Stolicy :)

    To już rok... nieprawdopodobne jak ten czas ucieka ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Toruń bardzo mi się podoba i nie dziwię się M. że dobrze się tam czuje i fajnie im się tam mieszka :) Ale baaardzo mi jej brakuje tak na co dzień..

      To prawda za 3 tygodnie minie rok od Jej odejścia- to niesamowite.. Najbardziej dziwne jest dla mnie, że chociaż Jej nie ma życie płynie dalej.. Toczy się jakby nigdy nic.. To takie niesprawiedliwe, że tyle ją omija, że tylu rzeczy już nie przeżyje, nie zobaczy :( To takie smutne ;(

      Usuń
    2. Rozumiem Inesko o czym piszesz ;( Kiedy odchodzi Ktoś nam bliski, mamy ochotę czas zatrzymać, nie pozwolić by życie i codzienność szła dalej swoim torem, bo przecież stała się tak straszna rzecz. Boli, że ktoś się śmieje, czerpie życie garściami, choć nie jest niczemu winny, to taki żal człowieka ściska. To naturalne :(

      Ja powiem Ci, że teraz podczas czerwcowego weekendu przeżyliśmy wyjątkową sytuację, byliśmy świadkami mimowolnie czyjegoś dramatu i był to ktoś zupełnie nam obcy. A czułam dokładnie to samo. Ten straszny kontrast, to poczucie niesprawiedliwości, szalenie dziwne uczucie - czyjś dramat, a życie plażowe biegnie dalej swoim sielskim torem.. nie do opisania uczucie.

      Ściskam Cię Inesko, myślami jestem często przy Tobie i Twojej Siostrze. Powiedz, jak Mama sobie z tym wszystkim radzi? Czy upływający czas pomaga, czy wręcz odwrotnie, wzmagając trudną tęsknotę?

      Usuń
    3. Bardzo Ci dziękuję za te ciepłe słowa Iwonko..

      Mama.. Moja mama nie umie, a może nie chce okazywać swoich uczuć.. Tylko 2 razy widziałam jak płacze po śmierci córki- w dniu Jej śmierci i na pogrzebie.. Nie pokazuje po sobie, że cierpi.. Nie była nauczona okazywać uczuć i emocji i nas też tego nie uczyła.. Nigdy nie powiedziała mi ani mojej siostrze, że nas kocha, nie przytulała nas itd. I dlatego ja prawie codziennie powtarzam Synkowi, że go bardzo kocham, że jest moim skarbem i że jest dla mnie najważniejszy. Przytulamy sie i dajemy sobie często buziaki. Żeby wiedział i czuł się kochany i żeby to zapamiętał na zawsze!
      Moja mama na pewno przeżywa śmierć swojego dziecka, ale sama w sobie, nie mówi o tym. Oczywiście wspominamy często o I i rozmawiamy o Niej, ale o tym jaka była, o różnych wydarzeniach, a nie o uczuciach- bólu, smutku, tęsknocie..

      Usuń
    4. Rozumiem. Musi być twojej Mamie podwójnie ciężko zapewne. Mój tato, mimo, że jest najlepszym tatą pod słońcem, jest taki sam. Nie okazuje uczuć, nie okazuje swoich trosk ani radości w sumie też. jak cierpi, to sam, w środku. I czasem myślę, że to musi być okropne :(

      Przytulam Was Inesko.
      Ja dokładnie robię tak samo ze swoimi dziećmi jak Ty, też dbam oto aby była ta bliskośc, przytulanie, mowienie o uczuciach, żeby nigdy nie krępowały ich wszelkie emocje.

      Usuń
    5. Więc doskonale mnie rozumiesz.

      Trzeba dzieciom powtarzać, że są kochane i ważne dla nas, bo to daje im siłę i poczucie bezpieczeństwa na całe życie!

      Usuń
  2. Najdłuższy wpis EVER! Zazdrosna szcze wam tych wspólnych chwil, bo u nas ciągle brakuje czasu... Ciągle pędzi my zapominając o ty co tak naprawdę w życiu najważniejsze.
    Ściskam ogromnie buziaki

    OdpowiedzUsuń
  3. Dokładnie trzeba cieszyć się z każdej chwili i korzystać z życia dopóki zdrowie jest, bo życie jest takie krótkie i czas tak szybko ucieka.. Więc kiedy jak nie teraz??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie!! Celebrowanie pięknych chwil jest najcenniejsze

      Usuń
  4. U Was jak zawsze smakowicie, wesoło i kolorowo!
    Ustkę też bardzo lubię ;)
    Czas płynie nieubłaganie i niestety nie leczy ran, ale pozwala ranom się zabliźnić żeby moc dalej żyć.
    Trzeba się cieszyć chwilą i doceniać to co mamy- tylko czasem tak łatwo powiedzieć a trudno zrobić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie lubimy się nudzić ;)

      Czas nie leczy ran, bo tęsknota pozostaje.. Mi tak samo brakuje Siostry jak rok temu, gdy odeszła i nic się nie zmieniło.. Tęsknota jest taka sama ;(

      Usuń
  5. Oj tak, dzieje się, dzieje! I bardzo dobrze. Jesteśmy tu i teraz... To jest nasz czas, niestety nie będziemy mogli go powtórzyć.
    Piękną pogodę mieliście w Toruniu. Byłam tam na wycieczce w podstawówce, w 4klasie, niestety nic nie pamiętam. To prawda- najważniejsze, żeby chłopcy chcieli mieć kontakt, może to przyjaźń na całe życie? No a w Ustce nigdy nie byłam...
    Super zdjęcie gofra :)
    Ściskam mocno!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Toruń piękny! Ma coś w sobie, taki specyficzny klimat :) Podoba mi się tam. Dzięki M. możemy tam bywać często i poznać to miasto.

      A Ustke też polecam, bo bardzo ładnie tam jest :) Plaża jak plaża, ale fajny port, piękne statki, latarnia morska, syrenka ;)

      Usuń
  6. Bosko! Cieszę się że tak miło spędzacie czas :)

    Mniam... Gooofrryyy! U Marty też widziałam i chodzą za mną takie o ładowane owocami i bitą śmietaną. Kupię sobie gofrownicę.
    Lody yyy z bitą śmietaną...

    Zdjęcia piękne!

    Bardzo się cieszę że u Was taka wspaniała atmosfera, ale i myślę, pamiętam o tych trudnych chwilach i nawet nie wiem co napisać, jak Cię wesprzeć.

    Ja także dzieciom powtarzam że je bardzo kocham, że jestem z nich dumna. Przytulam kiedy tylko się da, bo mam w głowie obraz mojej matki i mojego dzieciństwa, a swoje dzieci bardzo kocham i nie wyobrażam sobie żeby tego nie okazywać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gofry uwielbiam zwłaszcza z owocami :))

      Za słowa wsparcia dziękuję, to dużo dla mnie znaczy.

      I bardzo dobrze robisz. Trzeba dzieciom to powtarzać jak najczęściej!

      Usuń
  7. Ja w koncu muszę się wybrać do Torunia. Choć nam nigdy nie po drodze :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam pięknie tam jest! Jeden dzień to za mało, aby wszystko zobaczyć i zwiedzić. Jutro znowu się tam wybieramy :)) Tym razem z całą grupą mojego syna na wycieczkę :)

      Usuń
  8. Ale u Was intensywnie! U nas chwilowo wyscig do konca roku, dzieciaki juz odliczaja, a przy tym sa zmeczone calym rokiem, czekaja na wolne, dodatkowo przyjazd dziadkow zburzyl nieco nasz codzienny porzadek i Potworki sa po prostu niemozliwie zbuntowane i pyskate. Chwilami ich nie poznaje. :/

    Moja kuzynka studiowala, a potem wiele lat mieszkala w Toruniu. Zawsze sobie obiecywalam, ze ktoregos dnia pojade w odwiedziny do Magdy, a przy okazji pozwiedzam Torun i... nigdy jakos nie bylo okazji. A kuzynka w dodatku kilka lat temu przeniosla sie do Bydgoszczy i pupa blada. ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. My też już odliczamy do końca roku i wakacji, ale z drugiej strony bedzie smutek i żal, że to już koniec..

    Bydgoszczy nie lubię, studiowałam tam i nigdy nie podobało mi się to miasto. Toruń znacznie ciekawszy :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ale smacznie u ciebie, nie umialabym sie zdecydowac czy na slodko czy rybnie :)
    Bardzo podoba mi sie Synus w pelnym rynsztunku wedkarza :)))
    A Torun zwiedzilam 30 lat temu i mnie zachwycil- mysle, ze kiedys znowu o niego "zahaczymy"
    Pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi też podoba się mój mały wędkarz ;)

      I Toruń również mi się bardzo podoba i chętnie tam wrócę jeszcze nie raz :)

      Pozdrowienia :))

      Usuń