wtorek, 2 października 2018

Początek szkoły

 Już październik -niemożliwe! To niesamowite jak ten czas szybko ucieka.. Rok i 3 miesiące mojej Siostry nie ma już z nami.. Nadal boli i nadal myślę o Niej codziennie.. Brakuje mi jej bardzo. W październiku też, pod koniec, minie rok od śmierci małego H. Biedny maluszek miałby już ponad rok, chodziłby już zapewne i byłby radością swoich rodziców i nas wszystkich.. To takie smutne ;( Pamiętam dokładnie zdarzenia z zeszłego roku.. całe lato i jesień były ciężkie..

 Pod koniec miesiąca mój Syn skończy 7 lat, to już niedługo. Szok po prostu, że jest już taki duży i samodzielny.  Że chodzi już do szkoły! Czasami mi samej trudno w to uwierzyć i pytam się "kiedy to zleciało??" Te lata tak szybko mijają.. Niedługo jeszcze trochę i nie będzie już mnie potrzebował,  nie będzie przybiegał się przytulić i mówił,  że mnie kocha najmocniej na świecie.. Nie będzie pewnie tak jak teraz opowiadał mi o wszystkim- swoich pomysłach i małych planach i marzeniach.. Nie będę już w jego życiu najważniejsza.. Przykro mi jak sobie o tym pomyśle :( Ale wiem, że ten czas przyjdzie i taka kolej rzeczy.

 Ale wracając do teraźniejszości: mój syn we wrześniu poszedł do szkoły i zaczął pierwszą klasę. Pierwszy miesiąc nauki za nami. Trochę bałam się jak to będzie i czy Junior sobie poradzi i czy mu się spodoba..? Ale (odpukać) radzi sobie świetnie i podoba mu się w szkole bardzo :)) Co oczywiście nas- rodziców bardzo cieszy. Kamień z serca! I oby tak dalej!

 Junior trafił do 1c do p. Edyty. W klasie jest ich 18, z czego 10 dzieci jest z grupy przedszkolnej Juniora, więc znają się bardzo dobrze (bo 4lata byli w jedej  grupie) Klasa wydaje się fajna i grzeczna. I p. Edyta na zebraniu to potwierdziła. Wychowawczyni (jest w moim wieku) jest bardzo, bardzo fajna. Myślę, że Junior nie mógł lepiej trafić. Koleżanki, które mają dzieci w starszych klasach powtarzały, że p. E. jest super i widzę, że miały rację :) Junior od pierwszego dnia polubił nową wychowawczynie i tak jest do dziś. Jest wymagająca i ma swoje zasady, ale jest też bardzo miła i opiekuńcza, a to myślę jest ważne zwłaszcza na początku w 1 klasie. Ważne, żeby dzieci chodziły chętnie do szkoły bez nerwów i strachu i przymusu. U nas tak właśnie jest Junior wstaje codziennie bez żadnego marudzenia i z uśmiechem wędruje do szkoły :)  Tu w pierwszy dzień nauki z najlepszym kumplem z klasy;

                     

 W piątek Pani zrobiła im niespodziankę i z okazji Dnia Chłopaka dostali od niej mały upominek i słodkości i mieli fajny, luźny dzień. A wczoraj mieli Święto Ziemniaka i różne zabawy i konkurencje z tej okazji ;)

 Na weekendy pani nigdy nie zadaje im zadań domowych. Wszystkie książki- podręczniki oraz ćwiczenia dostaliśmy ze szkoły za darmo (oprócz religii). Tylko przybory trzeba bylo kupić. W połowie września odbyło się pierwsze zebranie dla rodziców. Najpierw na auli ogólne z p. dyrektor, a potem w klasach z wychowawczynią. Oprócz spraw organizacyjnych wybrana została też 3 klasowa rady rodziców i jako, że sprawdziłyśmy się już "w bojach" w RR w przedszkolu to zglosiłyśmy się z M. moja koleżanką- sąsiadką, do tej trójki, bo niestety (jak zwykle) nie było chętnych ;) Jako trzecia zgłosiła się też A. nasza wspólna koleżanka, więc fajnie. Zobaczymy jak to będzie w szkole wyglądało..sama jestem ciekawa.
 Junior przynosi na razie same 5 i 6, takie umowne- naklejki w ćwiczeniach, bo przecież dziennika z ocenami w klasach 1-3 nie ma ;) Ale cieszy się z tych ocen bardzo i chwali wszystkim ciociom i babciom ;)
 Z angielskiego już mieli piosenkę do nauczenia na pamięć na ocenę, a z religii dwie modlitwy. Ale uczy się chętnie bez marudzenia i oby tak mu zostało!

 Oprócz szkoły to z nowości w życiu Juniora jest to, że od początku września 2 razy w tygodniu chodzi na piłkę nożną i raz w tygodniu na siatkówkę. Bardzo chciał, więc zapisaliśmy go na te sportowe zajęcia. Siatkówka jest za darmo, z unijnych środków jest to finansowane dla chętnych dzieci. Są 2 grupy wiekowe i pomysł, żeby być może zajęcia odbywały się 2 razy w tygodniu. No zobaczymy. Piłka nożna jest płatna i treningi są w poniedziałki i piątki południu na razie na boisku, potem na hali sportowej. Junior jest zachwycony i chodzi bardzo chętnie na jedno i drugie :)

                     




W szkole od października mają też ruszyć kółka zainteresowań, zobaczymy co Junior sobie wybierze :) Oprócz tego nadal chodzi na dodatkowy angielski 2 razy w tygodniu. Ale to fajnie pasuje, że zajęcia odbywają się w szkole i po prostu Junior z kolegami we wtorek i piątek idzie na godzinę do świetlicy i potem mają ten angielski, więc pasuje idealnie. 3 kolegów z jego klasy chodzi też na ten angielski, więc jest mu raźniej.

 Postanowiliśmy też z mężem, że będziemy co drugą sobotę jeździć całą 3 na basen ;) Byliśmy we wrześniu 2 razy, było super. Fajny relaks, a dla Juniora frajda, ale też chcemy nauczyć go porządnie pływać, bo jeszcze idzie mu tak średnio. Za to nurkuje wyśmienicie :) Niestety nasz basen nadal w remoncie..juz 2 lata jest zamknięty, a szkoda.  Dlatego musimy dojeżdżać 20km do innej miejscowości, żeby popływać.. No cóż może za jakis czas znowu otworzą u nas.

                     






 Początek września aż do 20-go mieliśmy piękny i słoneczny. Było wręcz gorąco, ale od 2 tygodni wraz z początkiem kalendarzowej jesieni przyszło ochłodzenie i to spore i mamy prawdziwa jesień. Jeszcze na początku września zdążyliśmy zaliczyć grilla u nas na działce i ognisku u naszych przyjaciół na pożegnanie lata i wakacji ;) A teraz nawet wyjść z domu się nie chce czasami tak zimno..

 W minionym miesiącu zaliczyliśmy też 2 razy kino. Najpierw z synem film dla dzieci "Gdzie jesteś Krzysiu?" Bardzo fajna opowieść o Kubusiu Puchatku i reszcie bandy ;) A w zeszły piątek podrzuciliśmy Juniora do babci i wybraliśmy się na 18,0 na premierę filmu "Kler". Sala była pełna, biletów już brak, ale my mieliśmy rezerwację wcześniej. Film mocny, bo ciężki temat, ale warto zobaczyć. Naprawdę robi wrażenie, niektóre sceny straszne ;((

 Tylko na kijki już z koleżanką nie chodzimy, bo czasu na wszystko brak.. Żałuję i brakuje mi tego. Ostatnio mam mało ruchu i marzy mi się jakiś fitness lub aerobik. Ponoć coś takiego jest u nas- zajęcia zaczęły się we wrześniu wieczorami 2 razy w tygodniu. Ale to bym musiała koleżankę namówić, bo samej tak dziwnie.. Trzeba się zmobilizować i zacząć znów dbać o siebie- o kondycję  i więcej się ruszać. Bo spacer po syna do szkoły (w jedną stronę pieszo 20min) to za malo trochę.. Rano zawozi go do szkoły razem ze swoim synem sąsiadka, a odbieram go sama po pracy. Tylko się wkurzam, bo plan nam już 3 razy zmienili, a to dopiero miesiąc szkoły minął.. Ciekawe co czeka nas dalej? Ale na razie początek szkoły na plus, oby tak dalej!


6 komentarzy:

  1. No tak,pierwszy miesiąc szkoły za nami. Fajnie, że Junior lubi ruch i chodzi na piłkę i na siatkówkę. U nas Lila chodzi od zeszłego roku na zajęcia z elementami siatkówki, byłam kiedyś popatrzeć,to tak śmiesznie, bo dla Niej to chyba jeszcze głównie zabawa. My zdecydowaliśmy się zapisać Lilę na niemiecki i jako jedyna z naszej rodziny uczy się tego języka :) Angielski mają w ramach zajęć zerówki dwa razy w tygodniu. A ten niemiecki... Może jak od małego będzie chodzić, to coś tam zostanie. My mamy tak blisko granicę, warto żeby go znała. Och, Inesko, jak Cię rozumiem. Ja już w ogóle ruchu nie mam, poza dojściem na przystanek i tyle co w pracy przy dzieciach.Czasu mało i siły też. Pewnie wszystko jest kwestią organizacji... Muszę coś zacząć robić, bo ani się obejrzymy a wiosna będzie. Haha, dobre :) Teraz najgorsze i najdłuższe miesiące przed nami...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie trzeba się ruszać i robić coś dla siebie i swojej kondycji, bo w "naszym wieku" to już konieczne ;) Czasami się nie chce, ale warto.
      Nauka niemieckiego to dobry pomysł. Ja uczyłam sie go od 4 kl. i potem jeszcze w liceum i uwielbiałam ten język. Junior ma w szkole angielski 2 razy w tygodniu i chodzi dodatkowo jeszcze. A niemiecki dojdzie im w 4kl.

      Usuń
  2. Widze, ze poczatek roku zaczal Wam sie jak i nam - aktywnie! :) To fajnie, ze Junior jest taki chetny do zajec pozalekcyjnych. Bi tez chetnie by wszystkiego sprobowala i ta ja musze ja stopowac. ;) W tej chwili postawilismy z M. na plywanie, bo po prostu jest w tym cholernie dobra i szkoda by bylo to zmarnowac. ;) Ni za to nie chce uprawiac zadnych sportow. Na basen cisne go JA, bo chce po prostu, zeby nauczyl sie porzadnie plywac. Ale nawet to robi srednio chetnie. Najlepiej pozwolic mu kazde popoludnie spedzic na rowerze. ;)
    No ja tez jesli chodzi o ruch, to leze... Dzieci maja plywanie, maz silownie, a ze mnie zrobil sie kanapowiec. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To faktycznie w rodzinie sportowy duch u Was oprócz Ciebie hehe ;)
      Ja uwielbiam basen i pływanie. I też chciałabym, aby Junior szybko nauczył się pływać..

      Usuń
  3. Już do szkoły!! To niesamowite! Ja ciągle Juniora miałam za małego przedszkolaka a tu poważny facet!
    Zapraszam do siebie http://spelniona-blogosobisty.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda czas szybko leci..Też nie mogę uwierzyć, że mój mały synek już do szkoły chodzi.. ;)

      Zajrzę do Ciebie na pewno :)

      Usuń