wtorek, 22 lutego 2011

39dc

 Dziękuję Wam bardzo dziewczyny za miłe słowa i cenne rady. Niestety tu gdzie mieszkam nie mam możliwości biegania co drugi dzień na badanie krwi i robienia bety.. Pozostaje mi czekanie do wizyty u lekarza, która będzie na początku marca, za 2 tygodnie. Jeśli wszystko dobrze pójdzie.. Bo do tego czasu oczywiście wszystko może się zdarzyć, więc czekam. Nie denerwuję się, jestem o dziwo spokojna. Czuję się dobrze-normalnie. Stwierdziłam, że co ma być to będzie. Ponoć to, że w ogóle zachodze w ciąże to dobry znak, bo przecież jest nadzieja, że w końcu może się udać. Musi się udać!
 Wiecie czego boję się najbardziej? Wcale nie tego, że za parę dni mogę dostać @ i wszystko się skończy.. Tylko tego, że tym razem ciąża będzie rozwijała się dobrze do czasu.. Boję się, że na pierwszej wizycie będzie wszystko ok, a później poronie i czeka mnie szpital itd. Tego nie chcę najbardziej i tego się boję!! Albo, że to może okazać się ciąża pozamaciczna- takie myśli też chodzą mi po głowie. Choć oczywiście wolę się nie nakręcać i myśleć pozytywnie. Ale przecież wszystko jest możliwe, tyle się o takich przypadkach teraz słyszy. Coraz częściej się to zdarza. Moja przyjaciółka poroniła rok temu (w 8tyg ciąży) i bardzo to przeżyła ;( Tak strasznie jej współczułam i próbowałam pocieszyć, ale w takich momentach po prostu brakuje słów.. Ja nie chcę tego przeżywać, nie chcę być na jej miejscu!! To musi być straszne, bo kobieta zdąży się już przyzwyczaić i cieszyć tym maleństwem, które nosi pod sercem, choć tak krótko.. Nie wyobrażam sobie nawet tego. A koleżanka mojej przyjaciółki, przeżyła ciąże pozamaciczną i pomimo długiego leczenia nadal nie może zajść w ciąże i lekarz stwierdził, że tylko in vitro im pomoże.. To takie smutne.
 A jaka droga do macierzyństwa mnie czeka? Obawiam się, że nie będzie prosta i łatwa. Bo wszystko w moim życiu przychodzi z wielkim trudem i wymaga cierpliwości i czasu. Moje życie nie było usłane różami. Nigdy nie wierzyłam za bardzo w swoje szczęście i jedynym, wielkim szczęściem jakie mnie spotkało 11lat temu było poznanie i zakochanie się w moim mężu. On jest moim największym szczęściem w życiu, dzięki Niemu wszystko jest prostsze i łatwiejsze. Dziękuję Ci Kochanie!

14 komentarzy:

  1. Kobieto i po co myślisz o poronieniu?
    Jeśli jesteś w ciąży to o żadnym poronieniu nawet nie myśl.

    Lez, odpoczywaj, zazywał folik, magnez i wapno.

    A do lekarza innego szybciej nie dasz rady?

    OdpowiedzUsuń
  2. myśle, bo to silniejsze ode mnie.. skoro 2 razy już test był pozytywny i się nie udało.. może coś nie tak jest ze mną? Ty jak następnym razem zajdziesz w ciąże nie będzie się bać, że skończy się znowu źle? ja tak nie potrafię. myślę, że każda kobieta, która raz przeszła poronienie już zawsze będzie się go bała. choć tak jak napisałam, staram się myśleć pozytywnie. a folik, magnez i wit.C biorę cały czas, już od daaawna.

    OdpowiedzUsuń
  3. Rozumiem, że się boisz - to normalne, u nas - kobiet po przejściach. Ja również na początku drugiej ciąży się bałam, ale moja dr. powiedziała, że koniec ze strachem, przyjmujemy wersję że będzie dobrze. I jest. Więc spróbuj złe myśli odgonić precz i skupić się na tym, że musi być dobrze. A może jest taka opcja, zeby zadzwonic do Twojego dr. z prośbą o leki na podtrzymanie, albo przyspieszyć wizytę??
    Trzymam mocno kciuki za zdrową ciążę:) I wierzę, że się uda:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jeśli będę w ciąży po raz kolejny, (mam nadzieje, że tak będzie) to owszem będę się niepokoić, że znów to się stanie. Lecz Ty Słońce nie byłaś do końca w takiej sytuacji i nie myśl o poronieniach. Ciąża biochemiczna to nie poronienie, bo można w ogóle nie wiedzieć, że się w takiej ciąży było.

    Więc Inesko głowa do góry. Będzie dobrze, I nie masz się denerwować i przywoływać czarnych myśli.

    Jeśli to faktycznie ciąża będzie ok i nie myśl o tych dwóch pozostałych... Wymarz je z pamięci.

    Jestem z Tobą!

    OdpowiedzUsuń
  5. Będzie dobrze! Musi być! Ja wierzę w Was. Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
  6. Na pewno bedzie dobrze...tylko najgorsze to czekanie na wizytę u lekarza.Tedwa tygodnie będą sie teraz ciągnęły w nieskonczonosc..Powodzenia i cierpliwosci:)
    Agata

    OdpowiedzUsuń
  7. Jejku, aż dwa tygodnie czekania na wizytę, strasznie długo. Nie da się tego jakoś przyspieszyć? Staraj się myśleć pozytywnie, musi byc dobrze, bo jak napisałam dziś u siebie, nie może być przeciez ciągle źle. Trzymam kciuki mocno!!!
    http://nasza-walka.bloog.pl

    OdpowiedzUsuń
  8. Kochana trzymam kciuki i dziękuję za odwiedziny i za ciepłe słowa...są mi bardzo teraz potrzebne. Nie ma minuty, bym o tym nie myślała, chciałabym mieć to już za sobą, jeżeli mam się spodziewać najgorszego...Ja u gina byłam w 34 dniu cyklu i już był maleńki pęcherzyk , teraz żałuję, że zrobiłam to usg tak szybko...oszczędziłabym sobie dwóch tygodni nerwów. Ja też czuję się normalnie, poza bólami, które miewasz, nie dolega mi zupełnie nic. Więc może to normalne dla tak wczesnej ciąży? Pozdrawiam serdecznie i trzymam kciuki

    OdpowiedzUsuń
  9. Jakbym czytała swoje myśli...będę odwiedzać...życzę dużo spokoju i siły...
    Iza

    www.narzeczeni.blog.pl

    OdpowiedzUsuń
  10. O, rany, co otatnio wejdę na jakiś blog - to tam pozytywne, dwukreskowe wieści :D
    Kochana, po pierwsze - serdeczne gratulacje. Po drugie - spokój, spokój i jeszcze raz spokój. Wiem, że się boisz - ale właśnie się zaczyna Twoja historia z happy endem :)

    OdpowiedzUsuń
  11. OJJJ wszystkie złe myśli proszę odrzucić i tylko pozytywnie myśleć! Bo teraz jest Twój czas! i teraz już musi być dobrze!!

    OdpowiedzUsuń
  12. Inesko, mam nadzieję, że swój limit pecha wyczerpałaś i teraz na blogu będzie już pozytywnie. Pozdrawiam ciepło!!

    OdpowiedzUsuń