wtorek, 15 lutego 2011

nadal czekam

Witam. Dzięki dziewczyny za odwiedziny i komentarze :) Każda Wasza opinia jest dla mnie cenna i cieszę się, że mnie rozumiecie. Trzymam za Was wszystkie kciuki i kibicuję Wam bardzo!! W grupie zawsze raźniej i lepiej jakoś.. Ta świadomość, że jest więcej kobiet/par z takim samym "problemem" jakoś mi pomaga. Bo kto zrozumie lepiej kobietę, jak nie inna kobieta, która przechodzi i przeżywa to samo? Ale wierzę, że w końcu musi sie nam wszystkim udać, musi!! Tym z Was, którym udało się zajść w wymarzoną ciąże zazdroszczę, ale tak pozytywnie, bo to, że Wam się udało po wielu trudach daje mi nadzieję :) Dzięki Wam czuję, że wszystko jest możliwe i że warto czekać.. I że może mi też się kiedyś uda być mamą.
 Mój mąż jest pewny, że zostaniemy za jakiś czas rodzicami i na razie w ogóle nie widzi problemu. On uważa, że mamy jeszcze czas i że nie ma powodu do paniki.. Czasami zachowuje się tak jakby mu nie zależało, ale on po prostu taki jest. Wszystko bierze na luzie i na spokojnie. Jest moją oazą spokoju, bez niego- jego wsparcia i poczucia humoru już dawno bym chyba zeschizowała ;) Ale On mi na to nie pozwala i skutecznie potrafi odegnać "czarne chmury" i sprowadzić mnie na ziemię. Jestem mu za to wdzięczna, ale czasem mam wrażenie, że tylko ja pragnę tego dziecka i tylko ja się staram.. Dlatego chyba właśnie założyłam tego bloga, żeby się wyżalić, pisać szczerze co czuję, czego się boję, bo nie chcę truć mężowi.. Przyjaciółki też nie zrozumieją, bo większość ma już dzieci, a 2 które nie mają, na razie nie planują, bo nie mają nawet z kim.. A mamie czy siostrze nie chcę zawracać głowy, bo nie chcę ich martwić, one mają swoje problemy, a poza tym na razie (chyba) nie ma o czym mówić... Chyba zresztą nie umiem o tym mówić szczerze, nie potrafię się przyznać, że mamy problem :/

9 komentarzy:

  1. więc nadal trzymam kciuki :)
    tez czasami miałam wrażenie, ze M jakoś lajtowo podchodzi do tematu ale wiem, że tak trzeba tzn to nie było podejście lajtowe tylko sensowne. W koncu mozna oszaleć jeśli dwie osoby zanosiłyby sie płaczem przy kazdym pojawieniu @ albo non stop siedziały i rozmyślały o TYM jednym temacie - i gdyby mi tylko ktos pozwoli a co lepsze 'pomagał' w tym to tak by było co nie jest dobre

    OdpowiedzUsuń
  2. Inesko bardzo dobrze Cię rozumiem i Mężów mamy podobnych :)

    Gdybyś chciała pogadać to pisz kasia560@op.pl

    OdpowiedzUsuń
  3. Poza tym skoro @ jeszcze nie ma to może jest nadzieja? Zrobilaś test?

    OdpowiedzUsuń
  4. Ambmon- wiem, że tak jest lepiej i masz rację, nie można myśleć tylko o jednym, bo można zwariować..
    Kass- dzięki :) a z testem poczekam do weekendu jeśli @ nie przyjdzie wcześniej. nie chcę się nakręcać, bo już 2 razy się zdarzyło, że po 40dc @ przyszła, więc na razie nie ma o czym mówić.. choć nadzieja jest zawsze ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Będzie dobrze. PS. ustaw sobie czas bo ja z pewnością nie komentowałam o 7 :P

    OdpowiedzUsuń
  6. Trzymam kciuki! I wlasnie po to zakladamy blogi aby sie wyzalić , wesprzeć. Razem jest raźniej. Uściski!

    OdpowiedzUsuń
  7. Kass- ja wolę, żeby czas był taki "przypadkowy", szczęśliwi czasu nie mierzą podobno.. ;)
    Ogonkowa- dzięki. właśnie dlatego założyłam tego bloga..
    pozdrawiam i życzę miłego dnia!

    OdpowiedzUsuń
  8. Dziękuję za odwiedziny. Ja również trzymam za Ciebie kciuki. A co do M to faceci już tak mają, że oni to wszystko inaczej przeżywają niż my ale to nie znaczy, że mniej pragną tego dziecka. Oni poprostu inaczej to przeżywają, no przynajmniej większość z nich. Mój M też czasami takie wrażenie sprawia jakby mu niezależało ale ja po takim już czasie wiem, że zależy mu tak samo jak mi tylko inaczej to okazuje. Pozdrawiam. Będzie dobrze, musi być!!!

    OdpowiedzUsuń
  9. pewnie masz racje faceci są po prostu inni niż my i inaczej wszystko przeżywają. a raczej nie dają po sobie poznać, że coś przeżywają.. dzięki za odwiedziny i tzymanie kciuków- może to pomoże ;) pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń