środa, 11 lipca 2012

Po co?

Syn śpi, więc mam chwilke dla siebie. Obiad prawie przygotowany, mieszkanie prawie posprzątane (na 3+) ale co tam, chciałam sobie coś popisać i się wyżalić. Ostatnio rozmawiałam z koleżanką- mamą 3letniego syna i jak jej powiedziałam jak mi ciężko i źle to ona zamiast zrozumieć, wesprzeć powiedziała tylko: "teraz ci ciężko? zobaczysz co będzie potem, ze starszym dzieckiem, jak będzie broił, pyskował, buntował się itd.." Wow to mnie pocieszyła, a raczej postraszyła! Dlaczego kobiety to robią sobie nawzajem? Nie pierwszy raz się z tym spotykam, że matki się straszą i ostrzegają przed dziećmi.. Ale dlaczego, po co?? Chore to jakieś. I przecież ponoć każde dziecko jest inne..

 Aaa jeszcze koleżanka zapytała mnie "więc po co chciałaś mieć dziecko?" Nie cierpię tego pytania, dlatego staram się nie żalić i nie mówić po prostu prawdy innym na temat mojego macierzyństwa. Udaję, że wszystko jest ok. Po co chciałam mieć dziecko? Bo myślałam, że moje życie jest nudne, puste, że czegoś (a raczej kogoś) w nim brakuje. Wciąż tylko praca i dom, nic się nie działo. Potrzebowałam celu i sensu życia. Sądziłam, ze będzie nim dziecko moje i mojego męża. Owoc naszej miłości. Już tyle lat jesteśmy razem, dawno po ślubie. 30-stka na karku, zegar zaczął tykać, wszyscy znajomi naokoło mieli już dzieci, więc teraz nasza kolej, rodzina dopytywała i nie mogła się doczekać, czułam się gotowa-tak mi się zdawało. Mieliśmy już wszystko (pracę, dom, imprezy i podróże zaliczone, wyszaleliśmy się) brakowało tylko jednego.. A teraz cóż.. brakuje mi dawnego życia, spokoju, czasu dla siebie, porządku w domu, takiej świadomości, że mogę wszystko i kiedy mam ochotę, a nie kiedy dziecko mi na to " pozwoli", bo teraz czas spania, karmienia, bo marudne, bo zęby wychodzą, bo to, bo tamto.. Zawsze coś, zawsze jestem potrzebna 24h na dobę i czasem czuję, że moje życie już nie zależy ode mnie, nie ja nim kieruje, nie mogę robić tego, czego chce. Często myślę sobie "po co mi to było?" Trudno mi to zmienić w głowie, przyzwyczaić się do tego nowego życia, choć minęło już ponad 8miesięcy. Nie wiem dlaczego to u mnie tak długo trwa.... Czy to się kiedyś zmieni?

11 komentarzy:

  1. Inesko kochana, mnie się wydaje, że potrzebujesz pomocy jakiegoś psychologa, terapeuty, sama nie wiem....kogoś, kto by wgłębił się w Twoją duszę, zrozumiał do cna to co czujesz i przezywasz, i pomógłby Ci przez to przejść i co najważniejsze nauczyłby Cię, jak czerpać radość z macierzyństwa. Mam wrażenie że dusisz się zamknięta w świecie macierzyństwa, nie masz dokąd z niego uciec i to Cię dręczy...Wierzę , że jest Ci ciężko, życie przewróciło się do góry nogami, teraz wszystko jest zależne od małego, od pór jedzenia, spania itp. Ale przecież to nie znaczy, że jesteś uwiązana w domu, że nie możecie pojechać w góry, nad morze , jeździć na rowerze czy co tam lubicie robić. Może też powinnaś rozpisać sobie taki plan dnia i tak go zorganizować, by mieć czas dla Ciebie. Uwierz mi, że jest możliwe urwanie czasu na książkę, kawę i komputer, mając nawet nie jedno, a dwoje dzieci. Ja niejednokrotnie zostaję sama na całe doby z dójką dzieci, do ogarnięcia cały dom, sprzątanie, pranie, obiad,spacery, zakupy...a w między czasie siadam w fotelu z kawą biorę komputer czy gazetę i się relaksuję. Da się, naprawdę :) A może macie możliwość zostawienia małego jakiejś babci czy koleżance, byście mogli wyjść gdzieś tylko we dwoje ? Kolacja, kino czy mały wypad za miasto na pewno podziałałby terapeutycznie. Wierzę , że będzie dobrze, masz cudownego, zdrowego synka, pamiętaj, że to jest najważniejsze :) Pozdrawiam Cię serdecznie i mocno ściskam

    OdpowiedzUsuń
  2. zmieni, starsze dziecko jest bardziej niezależne i to nie prawda, że 3 latki to masakra, tortury i tragedia, znam przykłady, gdzie jest wręcz przeciwnie. Zapewniam Cię, że będzie dobrze!

    OdpowiedzUsuń
  3. Szczerze, to tez bym chciała wiedzieć;D
    Ja mam córeczkę , która ma dopiero 4 miesiące, a też czasem potrzebuję się wyżalić...i też nie raz słyszę, to po co chciałaś dziecko jak teraz narzekasz. I myślałam tak samo jak TY, już kupe lat jesteśmy razem, nuda zaczyna się wkradać w nasz związek...trzeba Go ożywić, dlatego zdecydowaliśmy sie na dziecko....a teraz czasem nachodzą mnie myśli, po co mi to było. Skończyły się imprezy, wychodzenia z domu kiedy tylko chce...jestem uzależniona od mojej córki, a raczej ona ode mnie. Takie jest życie...wiedz jedno: nie jesteś sama, myślę, że dużo mam czuje to co ja czy Ty. Dziecko to jest mega odpowiedzialność, trzeba się poświęcić na przynajmniej 18 lat...

    OdpowiedzUsuń
  4. Ojej a ja nie ukrywam, że czekam, aż Artur trochę podrośnie i się usamodzielni... z jednej strony nie chcę żeby tak szybko rósł, ale z drugiej strony chciałabym, żeby miał już dwa lata... i nie wierzę, że będzie gorzej... dla mnie pierwsze pół roku było ciężkie... kolki i rehabilitacje mnie wykończyły.. teraz jest już o niebo lepiej i będzie coraz lepiej... u Ciebie też, zobaczysz... nie słuchaj głupich ludzi :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Kochana, znalazłam ciekawy artykuł, zobacz, nie jesteś sama :)
    http://dziecko.onet.pl/76715,6,10,macierzynstwo_to_nie_bajka,1,artykul.html

    OdpowiedzUsuń
  6. Przecież czytasz mnie, nie jest tak źle - ja się nie mogę doczekać starszych dzieci: córka ma blisko 3 lata i samoobsługowa jest, z nią jest rewelacyjnie, mam z kim pogadać, zdumiewające jest, że sprawia mi przyjemność rozmawianie z nią i odpowiadanie na miliony pytań - uwielbiam to. Ale z rozkoszą oddaję ją do przedszkola we wrześniu :) A teraz czekam z utęsknieniem aż syn mi podrośnie, kocham bobasy takie koło 6 mż bo są radosne, nie pełzające w zakazane miejsca, takie mało problematyczne. Ale chciałabym teraz aby przeskoczył do tego 3 roku życia :D
    O braku czasu wspólnego z mężem nie mam co pisać bo nie mamy za bardzo czasu ale to się zmieni - jak dzieci podrosną :)
    Trzymaj się.

    OdpowiedzUsuń
  7. Dziewczyno dziękuje Bogu że masz tak wspaniały Cud ze sobą. Cząstkę siebie. Ja takiego Szczęście mieć nie mogę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kass, cud cudem ale nie zawsze można znieść ten Cud :/
      Ineska - żyjesz jakoś???

      Usuń
  8. zmieni się zmieni - wierzę w to. Myślę że trzeba się postarać zmienić nastawinie i pogodzić z nową sytuacją. Życie nigdy nie będzie takie jak przed pojawieniem sie dziecka a to czy będzie lepsze, gorsze zależy w dużej mierze od nas i naszego podejścia. Tak sobie myślę że może rzeczywiście mogłabys się poradzić jakiegoś porzadnego psychologo - może on by coś madrego wymyślił. Nie mówię tego z żadną złośliwością po prostu czasami roznowa z kimś kto patrzy z boku a przy tym ma takie wyczucie odnośnie różnych 'rad' może coś pomóc. A tak apropo uważam że im starsze dziecko tym jest lepiej i nie wiem co to za głupie straszenia (przyznam się ze tez słyszałam teksy typu: "oj teraz to luz zobaczy Pani później..."). Nie jest już tak absorbujące, więcej rozumie, więcej mozna przetłumaczyć. A nie taki miauczacy o wszystko Glutek dla którego trzeba być 24h i samo sobą się zająć nie może na chwilę.

    OdpowiedzUsuń
  9. Rozumiem Cię inesko:) Chociaż dzieci nie mam i nigdy nie będę mieć, tych biologicznych na pewno.Chociaż to moje wielkie, niespełnialne marzenie. Ale pojmuję,że świadomość, że jest się odpowiedzialnym za małego człowieka, którego się na świat powołało, przez resztę swojego i jego życia może czasami przytłoczyć i przerazić.Myślę, że to ludzkie uczucie taki strach i takie przygnębienie.Już nie jesteś panią swego życia i jest Ktoś kto jest dla Ciebie ważniejszy niż Ty sama:)
    pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Inesko, czas tak szybko płynie. Zanim się obejrzysz, Twoje dziecko pójdzie do szkoly i będzie coraz bardziej samodzielne. Poświęcaj mu teraz jak najwięcej czasu i objaśniaj świat, a ono później wynagrodzi Ci to z nawiązką. Moje dzieci mają już 9 i 12 lat i nawet nie zdajesz sobie sprawy jak wiele ja czerpię z ich optymizmu i podejścia do życia. Z natury jestem osobą raczej lękliwą i pesymistyczną, ale dzięki temu, że od małego poświęcałam im dużo czasu i mówiłam, że mogą być tym, kim tylko zamarzą i wszystko jest możliwe, często są wsparciem dla mnie w chwilach zwątpienia i pomagają spojrzeć na problemy z całkiem innej strony. Ineska, pamiętaj, że nie musisz być idealna i nie zapominaj o sobie. Uważam,że najważniejsza w relacjach z innymi ludźmi i ze sobą jest szczerość, jeśli nie dajesz rady, poproś kogoś z rodziny lub przyjaciół o pomoc i wrzuć na luz. I wiedz, że podziwiam Cię za Twoją wrażliwość artystyczną, bo tworzysz naprawdę piękne rzeczy. Głowa do góry i poczytaj w chwilach zwątpienia blog Ojca Grzegorza, który w prostych słowach potrafi zmusić do spojrzenia na problemy z innej strony. Trzymam za Ciebie kciuki Jola...

    OdpowiedzUsuń