niedziela, 28 kwietnia 2013

18 miesięcy za nami

 Od piątku z Juniorem już ok, gorączka się już nie pojawiła, innych "atrakcji" też brak. Na szczęście! Teraz Młody śpi, a jak się obudzi to jedziemy do dziadków(teściów) na 40-lecie. Piękny Jubileusz :) Ale będzie imprezka ;)

 Półtora roku wspólne z Synem za nami. Nie wiem czy to mało czy dużo. Chyba mało patrząc na to ile jeszcze przed nami.. Pierwszy rok mi się dłużył niemiłosiernie, a kolejne pół roku zleciało moment nawet nie wiem kiedy i zdecydowanie lepiej je wspominam niż nasze trudne początki. Tak jak już tu kiedyś pisałam pierwszy rok życia mojego Syna był dla mnie w większości ciężki. I choć teraz też nie zawsze jest różowo, Junior potrafi dać czadu, być kapryśny, uparty, nieznośny i pokazuje swoje fochy to jednak teraz lepiej się "dogadujemy" i liczę na to, że z czasem będzie coraz lepiej, weselej i ciekawiej.. Nie moge doczekać się aż Syn zacznie mówić tak naprawdę i z  sensem ;) Chciałabym móc już sobie z nim pogadać, chciałabym układać z nim puzzle, układanki, grać w różne gry, rysować, wycinać, sklejać. Czytać mu bajki i żeby on ich z ciekawością słuchał (bo na razie kiepsko to idzie)  Chciałabym, żeby był już dużym samodzielnym fajnym chłopcem :)


 Stwierdziłam, że zdecydowanie nie lubię niemowlaków i małych dzieci i o niebo lepiej dogaduje się z kilkulatkami (zresztą patrząc wstecz zawsze tak było) i nikt mnie nie przekona, że małe bobasy są takie super, że sama słodycz i radość.. Nie dla mnie. Na godzinę owszem, ale nie na całą dobę. Odzwyczaiłam się już od wstawania w nocy, robienia mleka 5-6 razy na dobę, noszenia na rękach, robienia papek na obiadki itd. Jeszcze tylko, gdyby Junior nauczył się wołać na nocnik i pożegnalibyśmy pieluchy to byłabym całkiem szczęśliwa ;) No i jak zacznie sam, całkiem sam jeść to będzie super. O ubieraniu się nie wspomnę, ale to jeszcze daleka droga. W każdym razie cieszę się, że ten pierwszy najgorszy etap mamy za sobą- wstawanie w nocy, wprowadzanie nowego jedzenia, karmienie, nauka chodzenia itp. Dlatego nigdy nie zdecyduję się na kolejne dziecko, to nie dla mnie, mam dość po jednym. Przeżyłam, doświadczyłam, wiem już jak to jest. Dziękuję. A jeszcze wiele przede mną. Junior starczy mi za pięcioro dzieci ;) Nie mam cierpliwości, jestem chyba za bardzo nerwowa. Mój mąż na szczęście zgadza się ze mną i też nie chce więcej dzieci, także nie ma problemu. Junior będzie jedynakiem. Wiem, że wiele osób tego nie rozumie/nie popiera, ale to ich sprawa i ich problem. Na pewno rodzinka wkrótce zacznie się dopytywać o rodzeństwo dla Juniora, ale to tylko i wyłącznie nasza sprawa i nasza decyzja. Wszyscy potrafią namawiać/dopytywać, ale chętnych do pomocy jakoś nie widać. Nikt za mnie dziecka nie wychowa, więc to ja decyduje ile chcę mieć dzieci. Wiem, że z dwójką nie dałabym rady (psychicznie i fizycznie) byłoby mi ciężko, więc po co mi to? Nie chcę być nieszczęśliwa i wychować nieszczęśliwe, nerwowe dziecko. Znam siebie i swoje możliwości i dlatego mówię NIE. Jestem już mamą, mam Syna i to mi w zupełności wystarczy. Teraz marzę tylko o tym, aby wychować go na dobrego i szczęśliwego człowieka. Chcę dać mu wszystko czego będzie pragnął i potrzebował, aby mógł się dobrze rozwijać, uczyć, mieć jakieś pasje i hobby w przyszłości, a przy dwójce nie wiem czy byłoby nas na to stać. Teraz jest dobrze, jesteśmy rodziną, jesteśmy w komplecie :)

2 komentarze:

  1. Bardzo mądrze napisałaś... fajnie, że masz pełną świadomość tego i wiesz, że nie dasz rady z drugim dzieckiem. Niektóre kobiety ryzykują i różnie na tym wychodzą (znam jedną dziewczynę, której jedno by wystarczyło, ale ona dopiero po drugim porodzie zdała sobie z tego sprawę). Ja chciałabym mieć drugie, ale za parę lat... na razie mnie nie stać. Bo wbrew pozorom pieniądze są tutaj ważne. Poza tym nie wyobrażam sobie mieć dzieci z małą różnicą wieku... nie dałabym rady.

    OdpowiedzUsuń
  2. Najważniejsze, że to wasz wybór a innym nic do tego!!! Ja bym chciała mieć 2 dziecko, ale za jakiś czas bo muszę najpierw po Franiu dojść do siebie i odżyć troszkę :)))

    OdpowiedzUsuń