Już dawno po majówce, a ja nie mogę się zebrać i napisać jak było. Stale brak mi czasu, stale coś.. Wróciliśmy w niedziele wieczorem, a ja 2 dni po rozpakowywałam torby, prałam nasze ciuchy, sprzątałam mieszkanie i próbowałam na nowo przyzwyczaić się do starego rytmu i codziennych obowiązków. Tak trudno i ciężko było wrócić.. Szkoda, że te wolne, wspólne dni tak szybko mijają :(
Taki wyjazd był mi potrzebny, naładowałam "akumulatory", odpoczęłam, nabrałam dystansu, wyciszyłam się, przemyślałam kilka spraw i wróciłam szczęśliwsza, spokojniejsza.. Postanowiłam bardziej doceniać to co mam w życiu, a mam tak wiele. Wiem , że za dużo narzekam, marudzę (taką mam chyba naturę) a tak naprawdę mam powody do radości i wiem, że jestem szczęściarą, bo spotkało mnie w życiu tyle dobrego.
A nasz wyjazd nad morze jak najbardziej udany. Było fantastycznie!! Pogoda boska, wymarzona- zwłaszcza jak na początek maja. Tak straszyli brzydką pogodą, a my codziennie mieliśmy piękne słońce i większość dnia spędzaliśmy na plaży, aż do wieczora najczęściej. Oprócz tego był zaliczony oooogromny plac zabaw (codziennie), oceanarium, basen i muzeum figur woskowych. I oczywiście spacery deptakiem i na molo. Młody szalał w piasku, gonił mewy i gołębie, zajadał się goframi i był w swoim żywiole ;) Jadł bardzo chętnie i dużo- apetyt mu dopisywał, bawił się ładnie z kumpelką Polą i wszystko fajnie się udało. Szkoda, że te 6 dni minęły tak szybko, żal było nam wyjeżdżać. Ale zrelaksowaliśmy się, nacieszyliśmy sobą, oderwaliśmy od pracy, domu i problemów i nagadaliśmy się z przyjaciółmi (dobrze, że nas namówili na ten wypad). Już nie mogę doczekać się lata i kolejnego naszego wyjazdu! Już tęsknie za morzem.. A to Junior na plaży:
Ach morze... Nie dziwię się, że już tęsknisz... Ja od stycznia myślę nieustannie o następnym pobycie nad Bałtykiem :*
OdpowiedzUsuńBoskie zdjęcia
Jak to dobrze, że pojechaliście mimo straszenia złą pogodą! Super super super, że wyjazd się udał!!! Mamuśka! Ja też niedługo jadę!:)
OdpowiedzUsuńAle fajnie :)
OdpowiedzUsuńMajówka to chyba najlepszy czas na wizytę nad morzem. W miarę ciepło, ale upałów nie ma, nie ma też turystów, dzieci wlokących się za znudzonymi dorosłymi, ciągnącymi za sobą nadmuchane zabawki do pływania i chodzące jak chcą i gdzie chcą. Ale w tym roku pojadę na jedne dzień na Jarmark Domninikański!
OdpowiedzUsuńPozdrawiam!
Mówią, że 10 dni to minimum, żeby się tak na dobre oderwać. My też wyrwaliśmy się na majówkę z naszą pociechą i też mam syndrom "za szybkiego powrotu" i "ale fajniej się teraz żyje" :-)
OdpowiedzUsuńOoo jak fajnie ze pobyt sie udal! ;*
OdpowiedzUsuń