środa, 10 lipca 2013

Radość życia :)

 Większość czasu spędzamy na dworze z M. i jej chłopakami. Chodzimy albo na spacery albo na zakupy albo na działke. Basen jest hitem i przydaje się jak najbardziej- chłopcy szaleją ;) Za to całą niedziele spędziliśmy nad jeziorem z naszymi przyjaciółmi i ich córką- był grill i pierwsza kąpiel w jeziorze, a nasi mężowie popływali na skuterze. Super było i na pewno to powtórzymy!

 Junior jest szczęśliwy, gdy wychodzimy z domu i obojętne mu gdzie idziemy byle by nie siedzieć w domu. Mógłby chyba zamieszkać na dworze ;) Wtedy jest grzeczny, wesoły i wszystko jest ok, a w domu różnie to bywa.. Miewa swoje humorki, histerie i broi ile się da.. Noce ostatnio znów niespokojne. Nie wiem czy to kolejne zęby czy coś innego. Budzi się co noc po 2 razy i jest "akcja usypianie". Za to potem odsypia nocne pobudki, bo śpi do 8,30, a nawet 9,0! Tak było przez ostatni tydzień. Także rano mogę odespać- choć to dobre ;) W dzień śpi coraz krócej, bo Jego drzemka trwa około godziny i 10 minut, więc nie mam za dużo czasu dla siebie. Teraz przyszła babcia i zabrała go na spacer, więc mogę popisać i ogarnąć trochę mieszkanie. Generalnie przy Młodym da się posprzątać na spokojnie, ale z myciem podłóg jest gorzej, bo raczej wiadro z wodą nie postało by długo ;)

 Poza tym Syn nasz pokochał jazdę samochodem i jak tylko słyszy, że mówimy, że gdzieś pojedziemy to krzyczy "brum brum" i leci do drzwi ;) Siedzi w swoim foteliku grzecznie i rozgląda się na boki i nawet 2-godzinna podróż mu się nie nudzi :) Nie to co kiedyś, jeszcze pół roku temu jazda z nim to był koszmar. Teraz mogę swobodnie siedzieć z przodu na fotelu pasażera, a Synio siedzi sam z tyłu i jest ok. Oprócz tego Junior uwielbia schody i gdy gdzieś jakieś widzi to biegnie, żeby się wspinać i tak potrafi w tą i z powrotem przed dobre pół godz. On już sam nie wchodzi, ale wbiega po schodach ;) Uwielbia też zjeżdżalnie i umie zjeżdżać sam nawet z takiej większej bez mojej pomocy- radzi sobie świetnie.

Lubię patrzeć na Niego jak się bawi lub sam maszeruje i lubię obserwować Go jak takie małe rzeczy sprawiają mu wielką radość :)

8 komentarzy:

  1. Masz rację, obserwowanie i towarzyszenie młodemu człowiekowi w osiąganiu celów i pokonywaniu barier a co za tym idzie uśmiech na buzi - bezcenne. Takie obrazy zapamiętuje się na zawsze.

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajnie się patrzy, jak dzieci rosną? co? pozdrowienia dla Was!

    OdpowiedzUsuń
  3. Cieszę się, że u Was taka sielanka. Pamiętasz, kiedyś czekałaś na te dni samodzielności? Ja też uważam, ze jednak im dziecko starsze tym jest łatwiej... pomimo buntu i humorów... jest łatwiej.

    OdpowiedzUsuń
  4. aaaj! :) jaki miły wpis! Pewnie, że maluch bardziej samodzielny to pociecha dla rodziców :) chociaż ja kochałam te dni/miesiące od urodzenia, kiedy te małe nóżki i rączki były skazane tylko na mnie. I tylko ja mogłam je obronić <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja też się cieszę ze moja Córcia coraz bardziej samodzielna, ale czasem tęsknię i myślę gdzie się podział ten mój słodki bobas.
    U nas dłuższa podróż samochodem jest możliwa tylko gdy mamy zapas folderów reklamowych... ze sklepu mięsnego. Nie odkryłam jeszcze dlaczego moja Córcia jadąc musi czytać o kiełbasie. Zawsze dopytuje o te
    foldery:)))) jak już odkryję dlaczego chyba poświęcę temu osobną notkę:)
    Blogowa mama

    OdpowiedzUsuń
  6. Było Wam kiedyś tak źle i ciężko, widzisz, wszystko się zmienia!!!:) Życzę Ci jak najdłużej takich przyjemnych chwil!

    OdpowiedzUsuń
  7. Jak ja się ciesze, że jak czytam takie Twoje posty :) Bardzo się cieszę :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ale fajne chwile, będą z Tobą na zawsze :-) a moje maleństwo (16 miesięcy) to mały włóczykij, więc dobrze Cię rozumiem, zwłaszcza frajdę z przesiadki na przedni fotel w samochodzie, też to przerabiałam ;-)

    OdpowiedzUsuń