Większość czasu spędzamy na dworze z M. i jej chłopakami. Chodzimy albo na spacery albo na zakupy albo na działke. Basen jest hitem i przydaje się jak najbardziej- chłopcy szaleją ;) Za to całą niedziele spędziliśmy nad jeziorem z naszymi przyjaciółmi i ich córką- był grill i pierwsza kąpiel w jeziorze, a nasi mężowie popływali na skuterze. Super było i na pewno to powtórzymy!
Junior jest szczęśliwy, gdy wychodzimy z domu i obojętne mu gdzie idziemy byle by nie siedzieć w domu. Mógłby chyba zamieszkać na dworze ;) Wtedy jest grzeczny, wesoły i wszystko jest ok, a w domu różnie to bywa.. Miewa swoje humorki, histerie i broi ile się da.. Noce ostatnio znów niespokojne. Nie wiem czy to kolejne zęby czy coś innego. Budzi się co noc po 2 razy i jest "akcja usypianie". Za to potem odsypia nocne pobudki, bo śpi do 8,30, a nawet 9,0! Tak było przez ostatni tydzień. Także rano mogę odespać- choć to dobre ;) W dzień śpi coraz krócej, bo Jego drzemka trwa około godziny i 10 minut, więc nie mam za dużo czasu dla siebie. Teraz przyszła babcia i zabrała go na spacer, więc mogę popisać i ogarnąć trochę mieszkanie. Generalnie przy Młodym da się posprzątać na spokojnie, ale z myciem podłóg jest gorzej, bo raczej wiadro z wodą nie postało by długo ;)
Poza tym Syn nasz pokochał jazdę samochodem i jak tylko słyszy, że mówimy, że gdzieś pojedziemy to krzyczy "brum brum" i leci do drzwi ;) Siedzi w swoim foteliku grzecznie i rozgląda się na boki i nawet 2-godzinna podróż mu się nie nudzi :) Nie to co kiedyś, jeszcze pół roku temu jazda z nim to był koszmar. Teraz mogę swobodnie siedzieć z przodu na fotelu pasażera, a Synio siedzi sam z tyłu i jest ok. Oprócz tego Junior uwielbia schody i gdy gdzieś jakieś widzi to biegnie, żeby się wspinać i tak potrafi w tą i z powrotem przed dobre pół godz. On już sam nie wchodzi, ale wbiega po schodach ;) Uwielbia też zjeżdżalnie i umie zjeżdżać sam nawet z takiej większej bez mojej pomocy- radzi sobie świetnie.
Lubię patrzeć na Niego jak się bawi lub sam maszeruje i lubię obserwować Go jak takie małe rzeczy sprawiają mu wielką radość :)
Masz rację, obserwowanie i towarzyszenie młodemu człowiekowi w osiąganiu celów i pokonywaniu barier a co za tym idzie uśmiech na buzi - bezcenne. Takie obrazy zapamiętuje się na zawsze.
OdpowiedzUsuńFajnie się patrzy, jak dzieci rosną? co? pozdrowienia dla Was!
OdpowiedzUsuńCieszę się, że u Was taka sielanka. Pamiętasz, kiedyś czekałaś na te dni samodzielności? Ja też uważam, ze jednak im dziecko starsze tym jest łatwiej... pomimo buntu i humorów... jest łatwiej.
OdpowiedzUsuńaaaj! :) jaki miły wpis! Pewnie, że maluch bardziej samodzielny to pociecha dla rodziców :) chociaż ja kochałam te dni/miesiące od urodzenia, kiedy te małe nóżki i rączki były skazane tylko na mnie. I tylko ja mogłam je obronić <3
OdpowiedzUsuńJa też się cieszę ze moja Córcia coraz bardziej samodzielna, ale czasem tęsknię i myślę gdzie się podział ten mój słodki bobas.
OdpowiedzUsuńU nas dłuższa podróż samochodem jest możliwa tylko gdy mamy zapas folderów reklamowych... ze sklepu mięsnego. Nie odkryłam jeszcze dlaczego moja Córcia jadąc musi czytać o kiełbasie. Zawsze dopytuje o te
foldery:)))) jak już odkryję dlaczego chyba poświęcę temu osobną notkę:)
Blogowa mama
Było Wam kiedyś tak źle i ciężko, widzisz, wszystko się zmienia!!!:) Życzę Ci jak najdłużej takich przyjemnych chwil!
OdpowiedzUsuńJak ja się ciesze, że jak czytam takie Twoje posty :) Bardzo się cieszę :)
OdpowiedzUsuńAle fajne chwile, będą z Tobą na zawsze :-) a moje maleństwo (16 miesięcy) to mały włóczykij, więc dobrze Cię rozumiem, zwłaszcza frajdę z przesiadki na przedni fotel w samochodzie, też to przerabiałam ;-)
OdpowiedzUsuń