wtorek, 18 lutego 2014

Basen i brak samodzielności

 Tym razem weekend też bardzo udany ponieważ w niedziele mąż i tatuś zrobił nam niespodziankę i zabrał nas na basen do innego miasta. U nas też jest basen, ale mały, nieciekawy, bez żadnych atrakcji typu zjeżdżalnie, jacuzzi, sauny solne itd. Więc wymyślił, że zabierze nas na większy, niedawno otwarty aquapark 20km od naszej miejscowości. Było super, Junior szalał zachwycony i nie chciał wyjść z wody i jechać do domu choć siedzieliśmy 2 godz. Bardzo fajne miejsce i na pewno tam wrócimy. Świetny pomysł na miłe, wesołe, rodzinne popołudnie i niesamowita atrakcja i frajda dla dziecka, polecam ;)

                           


 Ostatnio hitem u nas jest nowa wielka koparka- taki jeźdźik, który Młody dostał od cioci (mojej siostry, która go rozpieszcza strasznie jeśli chodzi o prezenty, bo co chwile coś mu kupuje i to bez okazji) Moja siostra dałaby mu wszystko ;) Niedawno kupiła mu gadającego Furbiego, ale jakoś nie zdobył on serca mojego Syna (mojego zresztą też nie, bo robi za dużo hałasu) Koparka natomiast to strzał w 10 ;)
 Także od tygodnia Synal ma nową zabawkę i szaleje po całym mieszkaniu na swojej nowej maszynie. Jego ukochany policyjny "brum" poszedł trochę w odstawkę i teraz rządzi kopara. Jest żółto-czerwona, solidna, przeżyła już niejedno zderzenie i upadek i jest ok. W ogóle zauważyłam, że od jakiegoś czasu, od niedawna Synek polubił autka i bawi się coraz więcej i chętniej samochodzikami. Preferuje te duże, małe modele średnio go interesują. A najbardziej lubi wozy strażackie, autobusy i traktory- to jego miłość ;) Jak tylko zobaczy na drodze, jak jesteśmy w mieście, jakiś traktor to jest radość wielka! W domu robi wyścigi autobusów, jeździ wozem strażackim do wypadków i pożaru i ładuje pluszowe lub plastikowe zwierzaki na przyczepe i jeździ w kółko traktorem.
 Załapał też kilka nowych słówek np.
- nić- nic
-tsi- trzy
-o nie!- to nowe powiedzonko często używane, gdy coś się przewróci czy nie uda mu się.. ;) śmiesznie to brzmi w jego ustach
-nie ma
-alo- halo(przez telefon)

 Nie jest tego dużo i martwię się już trochę, że tak słabo mówi, pojedynczymi słówkami najczęściej. Składa najwyżej 2 wyrazy razem np. mama daj, albo mama choć i nic poza tym. Słabo jak na ponad dwa lata..
 Poza tym nadal mało je i nadal budzi się w nocy- nic się nie zmieniło. Czasami tylko raz, a czasami 2 razy, więc nadal najczęściej jestem niewyspana rano :( Wstaje o 7.0 i każdy dzień zaczyna od bajek. Martwi mnie też, że jest taki mało samodzielny, ale to pewnie moja wina. Zęby długi czas mył sam, ale że wiadomo, że sam nie zrobi tego dokładnie zaczęłam mu "pomagać' i teraz nie chce myć sam wcale. Tak samo z jedzeniem. Woli, żebym ja mu dała, więc zamiast uczyć się jeść widelcem i łyżką on jak książe siedzi i czeka aż mu podam do buźki. Ręce mi już opadają, nie wiem jak go przekonać, że ma jeść sam? Przecież o wiele młodsze od niego dzieci to potrafią. Ale Junior jest taki uparty, że nie zje wcale jeśli ja (lub tata) nie damy mu obiadu czy kolacji. A że wiadomo jak u nas jest ciężko z jedzeniem to dla świętego spokoju daję mu sama, żeby zjadł cokolwiek, bo inaczej nici z obiadu. Wyjątkiem jest bułka i chrupki, które z chęcią je sam. Jogurtu też nie zje sam, bo raczej prędzej się cały umaże, a przy okazji pół kuchni niż zje. Nawet parówki pokrojonej w kawałki nie chce sam jeść, choć wcześniej jadł bez problemu. A teraz nie i koniec. Nie wiem już co robić, przecież tak nie może być.. Tłumaczę mu, że jest już dużym chłopcem, ale nic nie pomaga. Tak samo jak picie z butelki- wkurza mnie strasznie, że on nadal herbatki czy soczki chce pić z butli. Jak dzidziuś normalnie! Czasem pije też z kubeczka swojego kolorowego czy z normalnego naszego, ale woli i domaga się swojej butli. Nie chce sobie dać przetłumaczyć, że duzi chłopcy nie piją z butelki :( Czasami mam tego serdecznie dosyć i nie mam już sił i cierpliwości do własnego dziecka.. Chciałabym, żeby był bardziej samodzielny.

6 komentarzy:

  1. Wszystko o czym piszesz jest mi znane. Też długo karmiłam Elizę i podobnie będzie z Lilą pewnie. Makaron, który uwielbia je sama i wręcz kłóci się, żebym ja Jej nie dawała, ale kanapeczki? Mowy nie ma, żeby wzięła do ręki.

    OdpowiedzUsuń
  2. Haha, podobno dzieci nasladuja swoich rodzicow. Nasz JJ chodzi i na wszystko ostatnio mowi "it's disgusting". Ubaw po pachy! Pozdrawiamy cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Z tym karmieniem też u nas jest podobnie, Artur na początku łapie za łyżkę czy widelec, zjada kilka kesów i za chwile mu się nudzi to samodzielne jedzenie... no a żeby zjadł wszystko, ja muszę go dokarmiać. Kanapki czy jogurt zjada sam, ale obiad i owsiankę - mowy nie ma.
    Na basen też mamy w planach się wybrać :)

    OdpowiedzUsuń
  4. U nas na odwrót - wszystko SAMA!

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie karm go.
    Trzeba konsekwencji i stanowczości w takich sprawach.
    Wręcz mu łyżkę/widelec, usiądź obok sama z jakimś podobnym posiłkiem i powiedz "Teraz jemy samodzielnie- ja i ty.".
    A jak będzie odmawiał, to najwyżej się trochę przegłodzi. Ale nie ulegaj mu.
    Potem przychodzą takie sieroty boże do zerówki i i wieku 6 lat wyją, bo w stołówce trzeba zjeść samodzielnie obiad a nie ma kto łyżeczką bobaska nakarmić...dramat.

    OdpowiedzUsuń
  6. Taka koparka to świetna rzecz, i u nas to byłby hicior :)))

    OdpowiedzUsuń