środa, 5 lutego 2014

Po zabawie

  Na zabawie było ekstra, już dawno się tak nie wybawiłam- jedzenie smaczne, dj dawał czadu, towarzystwo w dobrych humorach, więc bawiliśmy się do 3-ciej nad ranem :) Synal dał nam pospać do 8-mej. Potem odsypialiśmy jeszcze w dzień jak Junior miał drzemkę.
 W niedzielę byliśmy z Synem na sankach i fajnie się bawiliśmy. Ale, żeby nie było tak różowo, już wieczorem zaczęło mnie coś "brać"- strasznie bolało mnie gardło, miałam stan podgorączkowy i byłam osłabiona. Musiało mnie przewiać na zabawie, bo na sali było momentami jak w saunie i wszyscy zaczęli otwierać okna, bo ciężko było by się bawić w takiej duchocie. No i się przeziębiłam.. Przez dwa dni czułam się strasznie- ból gardła, głowy i ogólne osłabienie, nie miałam w ogóle apetytu, a jak wstawałam z łóżka od razu kręciło mi się w głowie i bolał mnie żołądek. Masakra. Nie miałam sił na nic! Czułam się okropnie :( Nie pamiętam, żebym kiedyś tak się czuła, nawet w ciąży. Nigdy nie przechodziłam tak grypy, czy cokolwiek to było, bo jak nagle się pojawiło tak nagle zniknęło po dwóch dniach! Nie miałam ani kataru ani kaszlu. Wczoraj popołudniu jeszcze miałam prawie 38 st. gorączki, a dziś obudziłam się już normalnie, w pełni sił, wrócił mi apetyt (po 2 dniach głodówki) i poza bólem gardła wszystko jest ok, czuję się dobrze. Dziwne to było bardzo, dwudniowa choroba..
 Mój mąż nie mógł teraz wziąć wolnego, więc moja kochana mama widząc jak cierpię i się męczę, wzięła wczoraj wolne i zajęła się Młodym, bo ja naprawdę nie miałam sił się nim zajmować.. Poszła z nim na długi spacer, bo pogoda u nas taka piękna, wzięła go też na umówioną wizytę do fryzjera (nie byliśmy już prawie 2 miesiące i Młodemu bardzo urosły już włoski) Teraz ma fajną króciutką fryzurke i wygląda jak prawdziwy chłopiec- słodziak mój :* Potem mama wzięła go jeszcze do siebie, więc Junior spędził cały dzień z babcią i dobrze się bawili, a ja mogłam się wyspać i wykurować, co chwile popijając gorące herbatki z cytryną i miodem lub malinami. Na szczęście dziś mi już przeszło i wszystko wróciło do normy, ale wolę jeszcze nie wchodzić z domu, żeby nie ryzykować. Także dzisiaj nie było spaceru choć słońce pięknie świeci, ale jutro na pewno pójdziemy :)

3 komentarze:

  1. supr się tak wybawić i oderwać od codzienności :D także cieszę się razem z Tobą z udanej zabawy. I dobrze, że ta zaraza już sobie poszła :) a może to była jakaś lekka forma jelitówki, skoro apetytu nie miałaś, bo u nas grasował tzw wirus 24-godzinny - tzn 12 godz męki nad kiblem i potem kolejne 12 na dojście do siebie... tak mniej więcej ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mimo, że w bonusie dostałaś chorobę, to i tak fajnie, że wyszliście i miło spędziliście czas! Ja za to doskonale znam z okresu ciąży te różne dolegliwości... Z Lilą 4miesiące przeleżałam, bo każde wstanie z łóżka, to był horror, ale... warto było :) Nawet mimo ząbkowania )

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak dobrze, że przyszło wsparcie:) Zdrowiej, bo wiosna idzie! Oficjalnie dzisiaj ogłosił Teleexpres!:)

    OdpowiedzUsuń