poniedziałek, 31 marca 2014

Wiosennie :)

 Pogoda piękna, wiosna w pełni, więc korzystamy i mało siedzimy w domu. Teraz mam godzinkę dla siebie, bo babcia zabrała Juniora na spacer i do piaskownicy :) Mogłam na spokojnie posprzątać i nadrobić zaległości na blogach.

 Weekend prawie cały spędziliśmy na działce. Porządki w altance, sadzenie nasion, grabienie suchych liści, pielenie i podlewanie- zaczęło się ;) Moje kwiatki cudnie rosną i jest coraz ładniej. Czuć i widać wiosnę w pełni, co mnie cieszy. Junior jak zwykle bawił się świetnie- kopał dziury, nosił gałęzie i liście do spalenia, pomagał nam dzielnie ;) Oprócz tego siedział w swojej piaskownicy, zjeżdżał na zjeżdżalni, bujał się na huśtawce, bo ma tam swój mały, prywatny plac zabaw :) Miło i aktywnie spędzony weekend, oby więcej takich!
 W sobotę po pracy na działce ok.17.0 mąż zabrał Syna do dziadków i siedzieli do wieczora, więc miałam kilka godzin tylko dla siebie. Spokój, cisza i pełen relaks- booosko ;) Wzięłam prysznic, zrobiłam sobie dobrej herbaty z malinami i zasiadłam w fotelu z książką- to jest to co tygryski lubią najbardziej ;) Takie chwile tylko dla siebie są mi bardzo potrzebne, odpoczywam psychicznie i mam szansę zatęsknić za Synem. A ostatnio mamy ciężkie chwile, bo i z nocnikiem brak sukcesów i Junior się zrobił strasznym uparciuchem i jego ulubione słowo to "nie". Chyba klasyczny bunt dwulatka daje znów o sobie znać.. Z dziennego spania znowu zrezygnował i za nic nie chce się położyć choć na godzinkę. Zasypia za to wieczorem o 20.0 i śpi do 7.0. W nocy różnie- czasem się uda i prześpi całą noc bez pobudki, a czasem raz na picie się budzi, choć dostaje tak rozcieńczoną herbate, że to prawie woda. Rano się okazuje, że nie wypił prawie nic, ale obudzić się musi. Nie wiem kiedy mu to przejdzie? I są to bardzo różne godziny pobudki- codziennie inaczej, nie jak kiedyś, że jak w zegarku budził się w nocy tak samo. Dobre choć to, że budzi się raz, a nie dwa.

4 komentarze:

  1. Oj jak ja bym chciała już tak pisać, jak Ty o działce :) U nas to dopiero początki. Działka była okrutnie zaniedbana, nierówna, chwasty takie, że nie możemy sobie z nimi poradzić... Jeszcze Marcinowi nie bardzo chce się tam cokolwiek robić... No ale małymi kroczkami... I w ten sposób mam już dwie forsycje, mnóstwo tulipanów, żonkili i krokusów. Teraz pora na mieczyki i przypilnowanie męża, żeby brał się w końcu do roboty :) W razie czego, wiem do kogo mam się kierować o poradę warzywniczą :)
    Junior jest w wieku, że bunt dwulatka jak najbardziej, u nas za to nie wiem co, bo też wszystko jest "NIE". A najgorsze przejścia z pieluchą, ryczy na samą wzmiankę o tym, że mamy ją zmieniać. Pobudki kiedyś miną, już jest jedna, w końcu dorośnie do przespanych nocy... Oby tylko w miarę szybko :)

    OdpowiedzUsuń
  2. My również spedzamy większość dnia na dworze, choć ja z kolei nie wyrabiam się ze swoją papierologia przez tą cudną pogodę. Ale jakoś mi to specjalnie nie przeszkadza:)
    U nas Córcia to typowy mamoholik nie ma mowy o chwili dla siebie gdy jestem w domu. Gdy gdzieś jadę sama wiekszych problemów nie ma ale jak jestem w domu to 24/dobę z małą. Z drzemkami jest różnie, przeważnie śpi co drugi dzień a brak snu wcale nie przeszkadza iść spać po 21wszej conajmniej. Ale przynajmniej nie mogę się skarżyć na monotonię ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak mi się marzy ogródek z kwiatami :( Ale niestety przy naszym psie nie mam na co liczyć, bo od razu by te kwiaty zdeptał, zasikał albo zjadł :P
    A bunt dwulatka - cóż trzeba go przeżyć :P Później będą jeszcze kolejne bunty :P

    OdpowiedzUsuń
  4. Działka to jest piękna sprawa :)

    OdpowiedzUsuń