poniedziałek, 16 czerwca 2014

Rozmawiamy sobie ;)

 Muszę zacząć pisać częściej, chciałabym kilka razy w tygodniu znaleźć na to czas, bo pojawiam się tu zdecydowanie za rzadko, a te wszystkie ważne i mniej ważne chwile są takie ulotne i szybko uciekają.. O tylu rzeczach nie piszę, bo zanim znajdę czas, żeby na spokojnie usiąść i popisać to już dzieje się coś innego, coś nowego.. A szczegóły ulatują. Postaram się poprawić ;)

 Junior rozgadał nam się na dobre. Codziennie uczy się i powtarza nowe słówka. Powtarza po nas kilka razy jakiś usłyszany wyraz i zapamiętuje sobie. Zaczął mówić wreszcie całymi zdaniami i można się z nim dogadać. Oczywiście przekręca wyrazy, mówi dużo po swojemu i niepoprawnie, ale to znaczny postęp i widać, ze chce mówić, że sprawia mu to radość. Cieszy się bardzo jak uda mu się dobrze powtórzyć jakieś słówko, czego wcześniej tak chętnie nie robił. Każdy, kto nie widział go kilka tygodni jest teraz w szoku, że tak ładnie się rozgadał. Bardzo mnie to cieszy. Lubię jak mówi tak śmiesznie po swojemu, po dziecięcemu np. "mama daj pić plosie" albo "wuja tlaktol pole po zbozie" (czyli wuja jedzie traktorem po zboże ;) ) Młody ma hopla na punkcie traktorów ;)

I tak sobie rozmawiamy codziennie i codziennie jest lepiej. Ostatnio nauczył się mówić "cześć" i do wszystkich tak mówi jak kogoś spotykamy, mijamy. Na dziękuję mówi tylko końcówkę, czyli "kuje", a na proszę "plosie" :)) Jeszcze długa nauka przed nim, ale jest na dobrej drodze.

 Dostaliśmy już listę potrzebnych przyborów do przedszkola i lista jest dość długa muszę przyznać. Ale najbardziej mnie zadziwiła (i nie tylko mnie, bo rozmawiałam z kilkoma koleżankami-mamami 3latków) cena "książki" dla przedszkolaka, a raczej zestawu ćwiczeń +książka (w wielkiej teczce) to ponad 80zł. Nieźle jak na trzylatka, to co to będzie w zerówce? A dalej-w szkole? Lepiej nie myśleć ;)

6 komentarzy:

  1. witaj inesko, postanowiłam w końcu się ujawnić ;-)
    Tak, zapisuj tę cudną dziecięcą 'nowomowę', po latach, gdy się do tego wraca.... bezcenna pamiątka :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Cena książki oszałamiająca. Pewnie w cenie książki jest wliczona prowizja dla dyrektora :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mój Artur też mówi "kuje" zamiast dziękuję :)
    Przedszkole i szkoła są kosztowne, zawsze mnie to denerwowało w Polsce. Tutaj na szczęście kupuje się tylko mundurek (można z drugiej ręki). Dziecko nawet długopisu nie musi mieć.

    OdpowiedzUsuń
  4. No to nie myśl Kochana, nie myśl :) Czy może chcesz, żebym Cię oświeciła ile kosztowały podręczniki do pierwszej klasy rok temu? :)
    Fajnie, że już sobie "gadacie", nie mogę się tego doczekać z Lilą. U nas pojedyncze wyrazy, ale do pełnych zdań, to chyba lata świetlne :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Łooooooo no cena książki powaliła mnie na kolana. My teraz w przedszkolu nie musieliśmy kupować żadnej książki.

    A co do rozmówek z maluszkiem - UWIELBIAM!

    OdpowiedzUsuń
  6. Rozmówki są ekstra:D
    Mi również uciekają dni i nie nadążam:/ A tyle chciałabym napisać. Jedynie gdy pogoda brzydka to mam czas na bloga. Cenę przyborów/podręczników pozostawię bez komentarza. Tak wygląda bezpłatna edukacja.

    OdpowiedzUsuń