Junior ma 2lata i 9miesięcy. Za 3tygodnie rozpoczyna przedszkole. To będzie nowy etap w Jego życiu, a właściwie w naszym życiu. Nie wiem jak to będzie, nie wiem czy sobie poradzi-emocjonalnie przede wszystkim, bo bez mamy (lub taty) ani rusz.. Choć jest dzieckiem towarzyskim, nie wstydzi się obcych, nie boi, bardzo ciągnie go do dzieci i chętnie się z nimi bawi. Nie lubi siedzieć w domu, lubi poznawać nowe miejsca, ale jest przyzwyczajony, że zawsze jest przy nim, w pobliżu mama lub tata, ewentualnie babcia lub ciocia. Nigdy nie zostawał u kogoś sam beze mnie lub męża, a tam w przedszkolu (obcym nowym miejscu) będzie musiał zostać na kilka godzin wśród obcych dzieci z obcymi paniami.. Na razie boję się tego, bo wiem, że będzie ciężko, że będzie płacz i histeria, bo będzie chciał wracać do domu, bo będzie tęsknił.. Znam swoje dziecko i wiem czego się spodziewać.
Poza tym jest jeszcze (trudna) kwestia jedzenia. Jak wiecie Junior od początku jest niejadkiem i zawsze z tym były problemy. Był już czas (wiosną) że się poprawiło i jadł więcej i chętniej. Niestety teraz latem- w upały problem powrócił. I trzeba czasem bardzo się natrudzić, żeby go przekonać do jedzenia (czasem prośbą, a czasem groźbą). Jednak w domu ma wybór i je to co lubi, a jest bardzo wybredny i wielu rzeczy nie chce nawet spróbować :( Co ja się nadenerwuje i naproszę, żeby coś zjadł innego, a nie w kółko makaron, ryż i jajka. Albo suchą bułe.. Ręce opadają. Czasem mam naprawdę dość. W każdym razie w domu może zjeść to co chce i lubi, a w przedszkolu już tak nie będzie. Na śniadanie czy obiad dostanie to, co panie kucharki przygotują dla wszystkich dzieci i koniec nie ma wymyślania i kombinowania. Oj już to widzę, będzie ciężko i pewnie Junior będzie chodził głodny :/ Przecież on nie lubi żadnych warzyw (z małymi wyjątkami) i wyobraźcie sobie, że Junior nie je chleba. W ogóle! Ani z serem ani z szynką, ani z dżemem- nic mu nie smakuje! Wiem dziwne, ale nie chce i koniec. Nie ma mowy, żeby zjadł pomidora czy ogórka. O zupie mlecznej czy płatkach na mleku też mogę zapomnieć, więc naprawdę nie wiem co on będzie jadł w przedszkolu??
No i nadal ma problem z samodzielnym jedzeniem. Jest uparty i nie chce jeść sam. Wkurza mnie to niesamowicie. Jak mu (ktoś) nie da to nie będzie jadł wcale.
Uczymy go samodzielności, wiem, ze to już najwyższy czas, ale cóż idzie to ciężko. Sam się rozbierze bez problemu (w kilka sekund) ale ubrać się to już trudno. Jedynie co sandały i klapki ubiera sam i umie zapiąć zamek w bluzie lub kurtce. Z mową coraz lepiej, rozgadał się nam chłopak. Ale właśnie ten brak samodzielności u niego mnie martwi najbardziej. A na jej naukę czasu coraz mniej..
Teraz zmykam, bo umówiłam się z koleżanką na naszej działce. Ma przyjechać z córką, planujemy zrobić sobie grilla i posiedzieć z dzieciakami :) Miłego weekendu wszystkim życzę :)
Nie martw się na zapas. Czasem jest tak, że dziecko w grupie innych dzieci zaczyna chętniej jeść. Dwie moje koleżanki miały właśnie takich niejadków, ale w przedszkolu nagle wszystko zaczęło im smakować.
OdpowiedzUsuńA jeśli chodzi o ubieranie to Artur też potrafi się tylko rozebrać i założyć buty, ale chodzi do żłobka i panie nic nie mówią mi, że jest niesamodzielny, czy coś. Wręcz przeciwnie, bardzo go chwalą. Najgorzej może być z tęsknotą... na początku to może być trudny czas dla Was.
Myślę że nie będzie tak źle:) z dziećmi (i wyglupami przy stoliku) nawet nielubiane jedzenie może posmakować. Zobaczy, że dzieci jedzą to i sam z ciekawości spróbuje. Dzieci często naśladują siebie nawzajem. Co do samodzielności to Natalka tak samo - rozbierze się w sekundę ale ubrać np. bluzeczkę trzeba pomóc. Spodenki, skarpetki, buty na rzep wkłada sama. Dobrze będzie, Junior fajny chłopak i da radę:)
OdpowiedzUsuńNie martw się. Wiktor też je tylko to co lubi, czyli suche bułki, ziemniaki i czasami jakąś zupę. Też się bałam jak to będzie w przedszkolu i o dziwo spróbował wielu rzeczy, bo inni też jedli. Z ubieraniem miał podobnie jak Junior, a już zimą zobaczyliśmy mega zmianę. W końcu w przedszkolu wolał się sam zacząć ubierać a niżeli czekać wieczność aż Pani do niego podejdzie :)
OdpowiedzUsuńMyślę, że odpatrzy od innych dzieci i będzie po problemie :) Dzieci są sprytne i spostrzegawcze :)
OdpowiedzUsuńInesko ja ostatnio się zdziwiłam, gdy mój synal, u mojej przyjaciółki i jej dzieciarni, zjadł tadadadam! buraczki!! Sam z siebie! Podpatrzył, że chłopcy przyjaciółki jedzą i hop! Pierwszy widelec ląduje w buzi, a potem następne!
OdpowiedzUsuńA jeśli chodzi o bycie głodnym to myślę, że nauczy się "jeść to co lubi", nie wszystko, ale coś tam będzie skubał z tych obiadów, przy przetrwać do powrotu do domu :)
Czy możesz z nim być na kilka godzin przez, powiedzmy, tydzień? Czy to tylko w żłobkach obowiązuje? Myślę, że za jakiś czas będziesz słyszeć: jeszcze nie mamo, jeszcze się bawię :)
Kochana, nie będę Cię przekonywała, żebyś się nie martwiła, bo w obliczu takich nowości, każda mama traci głowę i rozmyśla jak to będzie. Nie wiem, czy czytałaś, kiedy pisałam u siebie o rozterkach odnośnie pójścia Elizy do przedszkola. Ja, poza zamartwiania się o jedzenie, martwiłam się również o choroby. I co? I zupełnie niepotrzebnie. Pewnie nadal będzie miał swoje ulubione smaki, ale zapewniam Cię, że przy innych dzieciach na pewno zacznie jeść samodzielnie. W domu dzieci są po prostu wygodne i trochę nami manipulują.
OdpowiedzUsuńMyślę, że musisz dać czas i Jemu i sobie, na początku pewnie będzie trochę stresów, ale zobaczysz- po jakimś czasie wrócisz do tych wpisów i się uśmiechniesz, że miałaś takie obawy.
A teraz z innej beczki- czy nie zechciałabyś pokazać nam swojej działki? Myślę, że mogłabym się od Ciebie sporo nauczyć, bo ja jak wiesz- raczkuję w tym temacie i mam wciąż tyyyyyle pytań bez odpowiedzi :)
U nas ten sam stres - Józek zaczyna przedszkole w wieku 2 lat i 5 miesięcy. Też ma listę rzeczy - jak ubieranie się - z którymi sobie nie radzi. Mam nadzieję, że będzie od innych podpatrywał i załapie. Oby. Nie pocieszę Cię bo sama się boję, ale trzymam kciuki za obu chłopaków.
OdpowiedzUsuńa może właśnie w przedszkolu Junior nabierze samodzielności? Bo w domu wie że może sobie pozwolić na fochy a w przedszkolu nikt nie będzie go prosił. I może to jest jakiś sposób? Na pewno zresztą w przedszkolu będą równie, albo jeszcze mniej samodzielne dzieci więc dacie radę. Początki pewnie będą trudne ale kontakt z dziećmi zaprocentuje na pewno :)
OdpowiedzUsuń:*
OdpowiedzUsuń