środa, 6 sierpnia 2014

Znów byliśmy odwiedzić nasze kochane morze ;)

Kolejny wakacyjny, upalny weekend za nami. Weekend bardzo fajny i intensywny :) W sobotę od rana działka- trochę pracy, trochę relaksu i leniuchowania. Popołudniu odwiedziliśmy dziadków i kuzynki Juniora, więc był w siódmym niebie, bo tam może szaleć, brudzić się i broić do woli ;) Dziewczyny woziły go rowerem, grały z nim w piłkę, goniły po podwórku i zabrały go do kotków i piesków, więc był szczęśliwy.

  A w niedziele wstaliśmy wcześnie rano (o 5,0) i wybraliśmy się nad morze, bo stęskniliśmy się bardzo ;) Stwierdziliśmy, że warto pomęczyć się 3godz (w jedną stronę) w samochodzie, aby posiedzieć na plaży, pomoczyć się w chłodnym morzu, zjeść pyszną rybkę i jeszcze pyszniejszy deser lodowy. Udaliśmy się tym razem do Sarbinowa i było bardzo przyjemnie. Trzeba korzystać póki pogoda, bo niedługo lato się skończy i o morzu będzie można tylko pomarzyć.. Wróciliśmy opaleni nieźle i zadowoleni. Kolejny fajny wakacyjny wyjazd zaliczony! Oto dowód:



i na koniec my na pomoście:

Teraz się trochę ochłodziło, wczoraj prawie cały dzień padało i to porządnie. Dziś już słonecznie, ale nie ma upału, jest przyjemnie. Także można wychodzić z domu o każdej porze :) Prawie co dzień siedzimy na działce.

 Przyjechała moja przyjaciółka z chłopakami (lat 8 i 3) więc często się z nimi spotykamy i spacerujemy razem. Junior ma wreszcie kolegę w swoim wieku, bo tak to stale otoczony dziewczynami wszędzie- i u rodziny i u znajomych. Bardzo się cieszę, że M. przyjechała do mamy na cały sierpień (nie widziałyśmy się cały rok!) bo możemy się wreszcie nagadać. Właśnie zaraz wybieramy się z chłopakami na plac zabaw.

  Poza tym zapomniałam napisać, że w połowie lipca byłam odwiedzić (drugą) przyjaciółkę, która w czerwcu została mamą. Wreszcie zobaczyłam małą Zuzie :)) I choć (jak każde maleństwo) jest słodka i śliczna to przypomniałam sobie jak to było na początku z takim maluchem w domu i zdałam sobie sprawę jak to wszystko szybko się zapomina, jak te pierwsze miesiące wylatują z pamięci.. W każdym razie uświadomiłam sobie, że nie tęsknię do "tych czasów" i że nie chciałabym znów mieć niemowlaka w domu. Nadal, choć mój Syn ma prawie 3lata, jestem przekonana, że będzie jedynakiem, bo nie chcę mieć więcej dzieci. Następnym razem postaram się napisać co u Juniora, bo teraz już nie mam czasu..

5 komentarzy:

  1. Ale Wam zazdroszczę, że macie tak blisko do morza, ja przez calutka Polskę muszę jechać, ale kiedyś wybierzemy się na pewno, mam miłe wspomnienia stamtąd. Dla Juniora taka wielka "piaskownica' to pewnie raj!? Pozdrawiamy

    OdpowiedzUsuń
  2. O Sarbinowo :) To prawie nasz wakacyjny dom :)
    I promenada już stoi :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale z Was plażowicze :D ja mam nadzieję, że w przyszłym roku i nam uda się wyskoczyć nad morze choć u nas to 6godzin jazdy:/ ale póki co intensywnie zwiedzamy okolicę:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ale macie fajnie... tak blisko morze :)

    OdpowiedzUsuń