Nawet nie wiem kiedy tu ostatnio pisałam. Na blogi zaglądam tylko z tel na szybko i nawet czasem nie zdążę skomentować.. Dziękuję za komentarze pod poprzednim postem, tyle komplementów- jak miło :) Cieszę się, że spodobała Wam się nasza działeczka, a raczej jej fragmenty. Bardzo o nią dbamy i bywamy tam prawie codziennie, bo pracy zawsze jest sporo i jest co robić. Teraz sezon się kończy, nastał czas porządków, trzeba przygotować działkę przed jesienią i zimą. Zrywamy ostatnie owoce- teraz czas na gruszki i winogrona. No i wciąż jeszcze sporo malin mamy, w tym roku pięknie obrodziły. Żal mi, że już niedługo skończy się siedzenie tam wśród zieleni, kwiatów i owoców, skończy się relaks na świeżym powietrzu, w swoim ogródku, popijanie kawy czy grillowanie.. Szkoda, ale cóż tak to już jest wiosna i lato tak szybko mijają, a przed nami dłuuuuuga i chłodna jesień i zima.
Całe lato mieliśmy sporo zapraw- czereśnie, wiśnie, śliwki (od teściowej, bo nasza śliwa za młoda i jeszcze nie owocuje) trochę jabłek, mnóstwo malin (uwielbiam je do czarnej herbaty). Oprócz tego ogórki, fasolka, teraz zabieram się na dniach za paprykę i gruszki. Mąż z wiśni zrobił nalewkę, a z winogron chce robić jeszcze wino :) Także mamy co robić. Od teściowej dostaliśmy tez sporo ogórków konserwowych i w zalewie curry oraz kompoty z porzeczek i z brzoskwiń. Jeszcze obiecała mi buraczki tarte i barszczyk :) Uwielbiam barszcz czerwony!
Jeśli chodzi o Juniora to od weekendu ma katar, we wtorek doszedł do tego kaszel, więc siedzi cały tydzień w domu. Żal mi go, ze się tak biedaczek męczy, ale właściwie poza tymi dolegliwościami nic mu nie jest- nie ma gorączki, więc broi i szaleje jak zawsze. Niestety starci cały tydzień w p-kolu, szkoda, ale nic nie poradzimy. Jego najlepszy kumpel Tymon (synek mojej przyjaciółki) był cały zeszły tydz. chory, tak samo Igor syn koleżanki, a teraz pora na Juniora :( Dostaje kilka różnych syropów, krople do nosa, inhalacje, ale nic nie pomaga i jak na razie nic lepiej nie jest. Jutro idę z nim znów do lekarza, do kontroli zobaczymy co powie.
I właśnie dlatego : chory Synio w domu + zaprawy + codziennie obowiązki- zakupy, sprzątanie itd. nie mam czasu na bloga i rzadko tu bywam.. W dodatku jest taka piękna pogoda, że żal siedzieć w domu i choć trochę staram się z Młodym wychodzić na świeże powietrze, na słońce, bo ponoć od poniedz zmiana pogody i ochłodzenie. Więc trzeba korzystać.
W weekend też korzystaliśmy, bo w sobotę była moja siostra i siedzieliśmy na działce. Popołudniu ciocia została z Juniorem, a my wyskoczyliśmy na ślub do kościoła do naszych znajomych, którzy wreszcie po latach zdecydowali się na ślub :) Robili małe, kameralne wesele, więc znajomych nie zapraszali, ale chcieliśmy być z nimi w tym wyjątkowym dniu dlatego wybraliśmy się na ślub złożyć im życzenia, dać kwiatki i telegram. W piętek wieczorem byliśmy u nich też na poltrze i spotkaliśmy starych znajomych, których nie widzieliśmy kilka lat :) Babcia miała dyżur przy Małym, a my świetnie się bawiliśmy do północy.
W niedziele tata z Synem pojechali rano na grzyby, a ja mogłam się wyspać do 10.0! Wow ;) Przywieźli sporo prawdziwków i podgrzybków. A potem byliśmy zaproszeni do kuzynki męża i jej chłopaka na nowe mieszkanie, bo niedawno się przeprowadzili na większe i zaprosili nas na obiad (i kawke), więc popołudnie spędziliśmy w innym (dużym) mieście. Świetnie się urządzili i ładnie teraz mieszkają. Spędziliśmy u nich miło czas, byliśmy też na długim spacerze, a Junior miał radochę, bo Asia ma labradora, który uwielbia dzieci, więc fajnie się razem bawili :)
Mam nadzieję, ze Synkowi szybko przejdzie ten katar i wyzdrowieje, bo na ten weekend też mamy fajne plany :)
Jak Ci pisałam my też mieliśmy zacząć przedszkole (mam 4 miesiące młodszego synka), ale po wakacjach w Bułgarii tak poważnie się zatruł, że nic prawie nie może jeść, a mlecznych rzeczy pewnie przez kilka miesięcy nie będzie tolerował, więc cały pierwszy miesiąc przedszkola opuszczamy i wcale nie ma pewności co będzie dalej:-( Życzę szybkiego wyleczenia kataru u synka i pozdrawiam:-)
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, że Junior szybko zwalczy infekcję, u nas został szczątkowy katar, mam nadzieję, że i to szybko zniknie i będziemy mogli wrócić do normalności :) Pozdrawiamy!
OdpowiedzUsuńNo to Kochani zdrówka i oby ta jesień i zima wcale nie była takie dłuuuugie i zimne :)
OdpowiedzUsuńA tak serio- mam nadzieję, że szybko nam ten zimowy okres zleci, bo średnio lubię :(
To u Was prawdziwe plony :) U nas poza śliwką, pomidorami i winogronami nic nie ma :) A zapomniałam- mamy porzeczki i wiśnię, ale to już dawno po owocach. Mała ta nasza działka i muszę wybierać- albo kwiaty i krzewy, albo warzywa :)
Wybieram kwiaty.
Pozdrawiamy!
Zdrówka dla Juniora!!!
OdpowiedzUsuń