Nie uwierzycie, ale Junior od soboty jest znów przeziębiony.....Wystarczył jeden dzień w p-kolu. Znowu ma katar, a w sobotę wieczorem po całym dniu spędzonym na działce pomimo, że była piękna słoneczna pogoda, wystąpiła też gorączka. A raczej stan przedgorączkowy 37,6. Ręce opadają i nie mam słów już na to po prostu.
Pomimo tylu syropów na odporność, inhalacji i dwóch lat picia tranu nic nie działa i nic nie pomaga :( Teraz zmieniliśmy krople do nosa na Nasivin i syrop na Lipomal. Oprócz tego wit. C dostaje codziennie. Nie wiem co jeszcze mogę mu podawać. W aptece straciłam kolejne 50zł. I znowu zamiast w przedszkolu z dziećmi siedzi ze mną w domu.. Żal..
Weekend nam się udał. W sobotę była moja siostra i wybrałyśmy się razem na zakupy oraz na cmentarz do taty posprzątać trochę. Potem zamiast obiadu zrobiliśmy na działce grilla i posiedzieliśmy dopóki słońce grzało. Było tak pięknie kolorowo i ciepło przyjemnie- zupełnie nie jak w październiku. Aż nie chciało mi się wracać do domu. W niedziele natomiast zostawiłam chłopaków samych- mieli "dzień Taty i Syna" ;) a ja z koleżanką wybrałam się do Poznania do Ikei. Mały z katarem tylko by się umęczył, a jest tam trochę chodzenia, a mój mąż nie przepada za takimi dłuuugimi zakupami, więc z chęcią został w domu, a ja z chęcią pojechałam na babski wypad ;) Wróciłam obładowana różnymi drobiazgami potrzebnymi do domu (np. z nowym białym, prześlicznym lampionem na świeczki- jest idealny na parapet w naszej sypialni :) ) oraz z prezentami dla Juniora (już na urodziny, które za chwile) koszykiem warzyw z materiału i drewnianym dźwigiem z magnesami :) Będzie miał od babci, która nie miała pomysłu na prezent i prosiła abym coś wymyśliła. A od mojej siostry dostanie duży warsztat z narzędziami, kaskiem itd. Ale będzie radość :)))
Urodzinki Juniora już za niecałe 2 tyg. więc już planujemy, ustalamy menu, prezenty itd. zastanawiam się gdzie zamówić tort i jakie jedzonko podać gościom.
Pogoda nas rozpieszczała do tej pory i do wczoraj było bardzo ciepło i ładnie. A dziś od rana szaro-buro i ponuro oraz pada prawie bez przerwy. Także ze spaceru nici niestety. Na zakupy poleciałam sama (tzn z koleżanką) a Junior został z babcią, która ma aktualnie wolne i nas codziennie odwiedza :) Ogólnie Synek czuje się dobrze, gorączka wystąpiła tylko w sobotę. A tak to tylko ten wstrętny katar mu dokucza. Oby szybko przeszło i mógł wrócić szybko do przedszkola!
Ps. Gina czy mogę prosić o namiary do tw. bloga? :) Mój mail to ineska@poczta.onet.pl. Proszę o kontakt.
Wariacja z tą pogodą. Zdrowiejcie :)
OdpowiedzUsuńMy również chorujemy, a to już nasz 2 rok w przedszkolu :(((
OdpowiedzUsuńZdrówka!
Ach Ikea ja tam przepadam na cały dzień ;) Zazdroszczę zakupów no i fajnych prezentów Juniorowi :))) To będą udane urodziny.
Buziaczki
strasznie wam tego kataru współczuję... :( ja nie mam pomysłu ale pamiętam, że swego czasu fdy ja byłam w takim wieku szkolnym i ciągle bardzo chorowałam - anginy grypami przeplatane - pomogły specjalnekrople na odporność przepisane przez lekarza, takie zawierające szczepy bakterii - troche taka szcepionka przymowana codziennie przez dwa miesiące. Pmogło bardzo dobrze z tego co pamiętam...
OdpowiedzUsuńFajne te prezenty dla juniora :) będą super urodzinki :)
A wiesz, że my dziś mieliśmy pierwszą rozmowę o urodzinach Lilci- co, jak, z której cukierni :) To już tak niedługo!
OdpowiedzUsuńCo do kataru. Eliza jak zaczęła chodzić do przedszkola miała go non stop. Irytowało mnie to okropnie, bo 3tygodnie kataru, tydzień przerwy i od nowa. W końcu zrobiliśmy Jej wymaz z nosa, za radą lekarza. Okazało się, że ma jakąś bakterię- typową u dzieci chodzących do przedszkola. Nie dostała antybiotyku, bo nie było sensu- lekarz powiedział, że i tak katar by wrócił. No i po jakimś czasie (zabij mnie, ale nie pamiętam ile to trwało) w końcu to przeszło,
Kurcze my tak samo się faszerujemy medykamentami i nic to nie daje!! Dosłownie nic! Zdrówka Wam życzę i miłych przygotowań do urodzin :)
OdpowiedzUsuńJak jest pogoda to tyle się chce :-) ja sobie właśnie przygotowuję na jutro wpis poświęcony temu katarowi bo podejście do niego u rodziców przedszkolaków, jest bardzo skrajne. My odliczamy zdrowe dni w przedszkolu - 3 we wrześniu i już 5 w październiku, normalnie szalejemy ;-)
OdpowiedzUsuńJakaś masakra z tym przedszkolem. Dopiero co synek zaczął chodzić a cały czas łapie jakieś infekcje. Szkoda. Trzymajcie się.
OdpowiedzUsuńZdrówka życzę, może jakieś naturalne metody by pomogły, czosnek, tylko jak go podać :/ trzymajcie się dzielnie, oby katar już nie wracał.
OdpowiedzUsuńPolecam wybrać się nad morze, teraz jest najlepsza na to pora, najwięcej jodu... może to coś pomoże?
OdpowiedzUsuńJak byłam mała również często chorowałam, przynajmniej raz w miesiącu, może raz na dwa miesiące musiałam brać antybiotyk, drogi oddechowe i gardło wiecznie nawalały... rodzice wzięli mnie na dwa tygodnie nad morze... i jak ręką odjął :)