Weekend minął nam spokojnie. Tak jak pisałam walentynek nie obchodzimy, więc dzień był jak co dzień, a zamiast na kolacje walentynkową z mężem wybrałam się na zakupy z przyjaciółką :) Pojechałyśmy jej autem do innego miasta do Galerii Handlowej, bo u nas nie ma żadnej Galerii niestety. Zrobiłyśmy potrzebne zakupy (głównie kosmetyczne) i wybrałam dla Syna kilka nowych fajnych książek. A potem udałyśmy się na małe co nieco- pyszną sałatkę z kurczakiem i warzywami oraz herbatkę z cytryną :) Po powrocie czekała na mnie niespodzianka- róża od męża i Syna- ale mnie zaskoczyli! ;) Junior dał mi buziaka i powiedział: "wszystkiego doblego mamusiu" ;)Popołudnie już spędziłam w domu z moimi chłopakami i było miło. W niedziele mąż dał mi pospać rano, bo choć Synio obudził nas o 6,40 mąż poszedł do jego pokoju się nim zająć, a ja pospałam do 8,30 :))) Ale bajka, już nie pamiętam kiedy tyle pospałam ;) Pogoda zrobiła się piękna, słońce grzało, więc po obiedzie poszliśmy na spacer. Potem pojechaliśmy do teściów na kawę, bo mamy do nich rzut beretem. Junior pobawił się z kuzynkami, a my mogliśmy pogadać. Po powrocie pojechaliśmy do naszej ulubionej pizzerii na pizze, a Junior "wciągnął" prawie całą porcje frytek! Aż byliśmy w szoku, bo zawsze zjadał tylko kilka frytek i miał dosyć, a tym razem apetyt mu dopisywał ;) Ale w sumie my bardzo rzadko chodzimy na takie jedzenie typu pizza, frytki, fast-foody.
Pomimo, że u nas ferie Junior chodzi do przedszkola. Tylko ten pierwszy tydzień, bo na drugi zostanie w domu i mamy w planach odwiedzić rodzinkę i przyjaciół naszych.
Pomimo, że w p-kolu grupa jest łączona i zajęcia są w innej sali z innymi paniami, to Junior chodzi chętnie i podoba mu się. Wczoraj po powrocie opowiadał, że są tam inne, świetne zabawki- największy hit to wielki wóz strażacki z drabiną i że panie są fajne :) Tymek za to nie bardzo chciał iść do innej, obcej sali i nie podobał mu się ten pomysł ani wczoraj ani dzisiaj, ale w końcu dał się przekonać. Widocznie mój Junior jest odważniejszy i lepiej znosi zmiany. Dla niego liczy się dobra zabawa, a że jest dzieckiem bardzo żywym, ciekawym wszystkiego, lubiącym nowości to mu się podoba taka zmiana. Jakaś odmiana przynajmniej ;)
Pogoda jak na ferie zimowe, mało zimowa u nas. Jest kilka stopni na plusie i świeci piękne słońce. Nieźle, ale co to za ferie, nie ma śniegu, nie można iść na sanki ani ulepić bałwana. Jeszcze nam się w tym roku to nie udało i już się chyba nie uda raczej.. Ale nie płaczę z tego powodu, chcę już wiosny, ciepełka, słońca, kwiatów i kolorów! Nie mogę się doczekać pracy na działce, upiększania jej, siania nasion na warzywka i sadzenia kwiatów! Mamy na ten rok sporo planów jeśli chodzi o naszą działeczkę i mam nadzieję, że uda się je wszystkie zrealizować.
Mąż już ok, wraca do pracy za chwile.. A ja wzięłam się za konkretne porządki w domu, wczoraj pomyłam okna, bo od świąt nie były myte i już był czas na nie. A dziś zrobiłam porządki w szafach u Syna, wzięłam się za segregacje rzeczy i butów, z których wyrósł. Sporo pójdzie na sprzedaż ponieważ nie mamy ich komu wydać, bo Junior jest najmłodszy wśród dzieci z rodziny i znajomych. Jedynie przyjaciółka W ma malutką córeczkę, ale rzeczy po Juniorze nie przydadzą się, bo to dziewczynka ;) Nasi przyjaciele w maju spodziewają się drugiego dziecka, ale też będzie dziewczyna, więc typowo chłopięce rzeczy odpadają. Sprzedaliśmy też parę dni temu wózek-parasolkę Maclarena po Młodym, bo od września (jak zaczął do p-kola chodzić) przestaliśmy używać wózka i Syn wszędzie chodzi pieszo. A także jego mały 3-kołowy rowerek (niebieski) bo stał półtora roku nieużywany w piwnicy i tylko miejsce zajmował. W zeszłym roku całą wiosnę i lato Junior śmigał na biegowym (i nadal zapewne będzie na nim szalał) ale na wiosnę chcemy mu kupić taki większy rowerek na 4 kółkach, na pedały- niech się uczy. Także czuć już pomału wiosnę i nie możemy się jej już doczekać!
Dużo się u Was dzieje i tak fajnie, pozytywnie to opisujesz :)
OdpowiedzUsuńU nas też ferie, ale gdyby nie mrozy w ogóle nie wiedziałabym że mamy zimę. Coraz częściej przez chmury przebija się ostre słonko :)
Może to znak, że wiosna jest już coraz bliżej? :) Oby :)
Buziaki dla Was! :*
Po zime zapraszam do nas. Dzis w dzien mamy -10, a w nocy zapowiadaja -17. Rano proszyl snieg, a w sobote mielismy wieksza sniezyce. No zima jak cholera! :)))
OdpowiedzUsuńMy tez Walentynek nie obchodzimy, wybralam sie wiec z corka na lyzwy. :) Zaczynam tez korzystac z obecnosci tesciow i w piatek urzadzilam sobie wychodne do knajpki z kolezanka, a co! ;)
Och, i ja też czekam już na wiosnę, na nasze wypady na działkę, choć w tym roku- ze względu na inne wydatki, my z pracami jako takimi się wstrzymujemy. Ale te pikniki, grille, leżakowanie... Zimo, a raczej jej marna podróbo- żegnamy! Dobrze, że mąż już ok.
OdpowiedzUsuńPozdrawiamy
Fajnie, że mąż wraca do pracy bo to znaczy, że zdrowieje i czuje się lepiej ale z drugiej strony miałaś go w domu i mogłaś się nim nacieszyć.
OdpowiedzUsuńMi jak Piotrek ma w tygodniu wolne to "rozpada sie" cały dzień :) nie umie się przy nim zorganizować:P
U nas jeszcze śniegu sporo ale w dzień ładnie, słonecznie aż się chce chodzić na spacery, to nic, że to dzienne słoneczko przypłacamy -18 stopniowym mrozem w nocy:) w nocy śpię i mi nie przeszkadza:P
Udanych ferii i zrealizowania wszystkiego tego co zaplanowaliście!!
Pozdrawiamy
Dużo się dzieje, ważne że pozytywnie to odbierasz. :)
OdpowiedzUsuńWidzę, że porządki wiosenne już zaczęłaś. Chyba i ja się będę musiała za nie niedługo wziąć. :)
o rany, gdzie do wiosny :)) w sensie, ja chyba jeszcze nie wyczłapałam się mentalnie z grudnia :))
OdpowiedzUsuńIdealny prezent - wyspanie się :-) U nas ferii w p-kolu właściwie nie odczuło się, za to Podbeskidzie chorowało na potęgę i z 150 dzieci 60 chodziło przez około miesiąc.
OdpowiedzUsuń