Drugi tydzień ferii natomiast mieliśmy bardzo towarzyski, bo codziennie gdzieś szliśmy/jechaliśmy albo sami mieliśmy gości. I tak w poniedziałek była u nas babcia (moja mama) i zaliczyliśmy też długi spacer i plac zabaw, bo było dość ciepło. We wtorek pojechaliśmy autobusem (ale była frajda- to był pierwszy raz Juniora!) do mojej cioci, którą Junior uwielbia. Były wygłupy i zabawy i pyszny rosół na obiad i domowa drożdżówka na podwieczorek- super. W środę moja siostra miała urodziny i wzięła sobie specjalnie wolne z tej okazji i pojechaliśmy do niej z Syniem już rano (znów autobusem wow) i spędziliśmy wspaniały dzień razem, a po pracy po 15-stej mąż i tatuś nas odebrał (bo pracuje w mieście, w którym mieszka moja siorka) Ale było fajnie! Następnie czwartek to wizyta u mojej koleżanki A. i koleżanki Juniora Poli :) Dzieciaki się wybawiły, a my mogłyśmy się nagadać do woli. Młody nie chciał wracać do domu tak się fajnie bawili. W piątek byliśmy zaproszeni do mojej kuzynki (chrzestnej Juniora) i jej córki (mojej chrześniaczki) i znów było super :) Z Tymkiem cały tydz. się niestety Junior nie spotkał, bo T pojechał na ferie do swojego taty..
W sobotę mieliśmy już tatę do dyspozycji i postanowiliśmy to wykorzystać ;) Wymyśliłam, że pojedziemy na basen (nasz w naszym mieście jest beznadziejny bez żadnych atrakcji dla dzieci, nic specjalnego zwykły basen) więc pojechaliśmy 25km dalej do innego miasta. Synek się bardzo ucieszył i od rana dopytywał "kiedy jedziemy?" To był strzał w 10-tkę i super pomysł, bo bawiliśmy się we trójkę świetnie! Junior nie chciał wychodzić z wody, bo uwielbia wodę tak jak ja :) A oto dowód:
i w drodze na zjeżdżalnię:
Poszaleliśmy! Potem wybraliśmy się jeszcze do przytulnej kawiarni na pyszną szarlotkę na ciepło z lodami i kawę po wiedeńsku z bitą śmietaną (niestety zdj. brak) Junior wybrał sobie ciasto z zieloną galaretką o nazwie Shrek, bo ma ostatnio "fazę" na zielone i wszystko w tym kolorze mu się podoba i jest najlepsze ;)
Niedziela- ostatni dzień ferii spędziliśmy spokojnie w domu. Choć nie tylko, bo do południa wykorzystaliśmy śliczną pogodę (słonko grzało) i pojechaliśmy na godzinkę na działkę zobaczyć jak tam wygląda po zimie i ile nas czeka pracy. Na obiad zaprosiła nas moja mama, więc nie musiałam gotować (hura!) i objedliśmy się smacznymi zrazikami z ziemniakami i marchewką z groszkiem- mniam ;) Potem tata z Synem poszli na spacer, a ja miałam czas dla siebie na leniuchowanie z książką. To lubię!
A jeszcze w któryś wieczór- chyba we wtorek, miałam wychodne, bo zrobiłyśmy sobie z dziewczynami babski wieczór w pewnym fajnym pubie. Zamówiłyśmy sobie dobry deser ("Owocowy raj") i kawkę, a potem popiłyśmy to jeszcze kolorowym, mocnym drinkiem. Faaajnie było, powspominałyśmy dawne czasy ;)
I tak nam zleciały szybciutko ferie- było bardzo wesoło i fajnie. Nie miałam nawet chwili, żeby tu coś pisać, ale dziś już normalnie Syn w p-kolu, więc miałam i czas, żeby posprzątać porządnie całe mieszkanie i ugotować obiad i tutaj zajrzeć. Na spokojnie, bo jak Młody jest w domu to nic nie mogę zrobić, bo stale jestem mu potrzebna i stale słyszę "mamusiuuuu".. Niby chętnie pomaga mi we wszystkim- ściera ze mną kurze, wyjmuje pranie z pralki i mi podaje, asystuje przy gotowaniu, ale jednak z nim prace domowe trwają dwa razy dłużej i nie jest to zrobione dokładnie, porządnie- tak jak lubię. Ale cieszę się, że tak chętnie mi pomaga i że uczy się, że porządek w domu musi być, że to też jest ważne. Chciałabym go tego nauczyć, a nie że facet jest tylko od zarabiania kasy i jak wraca do domu to palcem nie ruszy. Masakra współczuję kobietom, które takich mężów mają.
Następnym razem napiszę o naszych nowościach książkowych i o innych nowościach u nas :)
U Was to zawsze sporo się dzieje :)
OdpowiedzUsuńFajnie, że Juniorowi tak bardzo podoba się w przedszkolu:)
Mój synek też ciągle woła mamo i mamo i również pomaga mi we wszystkim a to zajmuje dwa albo i cztery razy dłużej:)
Bardzo jestem ciekawa nowości książkowych.
Pozdrawiam:)
Nie próżnowaliście i jak zwykle aktywnie wykorzystywaliście każdą wolną chwilę. Super! ;)
OdpowiedzUsuńA tatuś może kiedyś da się zreformować i zmieni swoje podejście. ;)
Inesko u Ciebie jak zwykle, wiele się dzieje :)
OdpowiedzUsuńJa dziś się dowiedziałam, że rekrutacja do przedszkoli, w mojej miejscowości, to dopiero od 30 marca! A ja już stresa mam wielkiego!
No i basenu zazdroszczę, chętnie bym sama chodziła, a czasem z synkiem i mężem, ale wszędzie mi daleko :/
Pozdrawiam!
U nas w przedszkolach też już nabór trwa :-)
OdpowiedzUsuńLuty nawet nie wiem kiedy minął ....
Mieliście super ferie :)
OdpowiedzUsuńU Was zawsze tak pogodnie i wesoło :)
OdpowiedzUsuńRewelacyjnie spędzony czas i ferie do pozazdroszczenia :)
Z niecierpliwością czekam na nowości książkowe :):)
Ściskam! :)
Ja już zapomniałam, że to w ogóle sezon feriowy :)) mnie cieszy ten czas szczególnie, bo w końcu mam dwa tygodnie luzu w autobusach :D
OdpowiedzUsuńAaaa... Junior wygląda jak rybka w wodzie! :)
OdpowiedzUsuńCieszę się, że tak aktywnie spędziliście te ferie, no i że Junior lubi swoje przedśkole! :) Ciekawe czy do szkoły też będzie lubił tak chodzić? :P
Fajnie, że tak miło spędziliście te dni!
OdpowiedzUsuńEliza zdecydowanie czeka na każde wolne od szkoły :)
Pozdrawiamy!