poniedziałek, 2 marca 2015

Po feriach

 I ferie za nami- minęły w oka mgnieniu, tak samo jak cały luty. Zleciał błyskawicznie! Pierwszy tydzień ferii Junior chodził normalnie do p-kola i zostawał do 15,0. Bawił się świetnie i wracał zadowolony. Mało tego jak w niedziele powiedziałam mu, że od jutra ma ferie, czyli wolne i (skłamałam) że przedszkole jest zamknięte, to zrobił zdziwioną minę i był zawiedziony. Powiedział " szkoda, bo lubię moje przedśkole. A co będziemy robić w domu??" Także uśmialiśmy się, że nasz Syn woli być w p-kolu niż w domu. Ale jego kuzynka (chrześniaczka męża) jest taka sama, bo gdy były wakacje latem zeszłego roku (miała 9lat) to mówiła, że się nudzi i woli chodzić do szkoły, bo w szkole jest fajnie ;) Tak wiec to rodzinne chyba. Ja jako dziecko nigdy tak nie miałam i nie lubiłam za bardzo chodzić do p-kola (bo miałam wredną panią opiekunkę) a w szkole cieszyłam się i czekałam na każde wolne- wakacje, święta czy ferie to był raj :)) Moje dziecko jest inne i oby mu już tak zostało ;)

 Drugi tydzień ferii natomiast mieliśmy bardzo towarzyski, bo codziennie gdzieś szliśmy/jechaliśmy albo sami mieliśmy gości. I tak w poniedziałek była u nas babcia (moja mama) i zaliczyliśmy też długi spacer i plac zabaw, bo było dość ciepło. We wtorek pojechaliśmy autobusem (ale była frajda- to był pierwszy raz Juniora!) do mojej cioci, którą Junior uwielbia. Były wygłupy i zabawy i pyszny rosół na obiad i domowa drożdżówka na podwieczorek- super. W środę moja siostra miała urodziny i wzięła sobie specjalnie wolne z tej okazji i pojechaliśmy do niej z Syniem już rano (znów autobusem wow) i spędziliśmy wspaniały dzień razem, a po pracy po 15-stej mąż i tatuś nas odebrał (bo pracuje w mieście, w którym mieszka moja siorka) Ale było fajnie! Następnie czwartek to wizyta u mojej koleżanki A. i koleżanki Juniora Poli :) Dzieciaki się wybawiły, a my mogłyśmy się nagadać do woli. Młody nie chciał wracać do domu tak się fajnie bawili. W piątek byliśmy zaproszeni do mojej kuzynki (chrzestnej Juniora) i jej córki (mojej chrześniaczki) i znów było super :) Z Tymkiem cały tydz. się niestety Junior nie spotkał, bo T pojechał na ferie do swojego taty..

 W sobotę mieliśmy już tatę do dyspozycji i postanowiliśmy to wykorzystać ;) Wymyśliłam, że pojedziemy na basen (nasz w naszym mieście jest beznadziejny bez żadnych atrakcji dla dzieci, nic specjalnego zwykły basen) więc pojechaliśmy 25km dalej do innego miasta. Synek się bardzo ucieszył i od rana dopytywał "kiedy jedziemy?" To był strzał w 10-tkę i super pomysł, bo bawiliśmy się we trójkę świetnie! Junior nie chciał wychodzić z wody, bo uwielbia wodę tak jak ja :) A oto dowód:
                                                     

i w drodze na zjeżdżalnię:
 
Poszaleliśmy! Potem wybraliśmy się jeszcze do przytulnej kawiarni na pyszną szarlotkę na ciepło z lodami i kawę po wiedeńsku z bitą śmietaną (niestety zdj. brak) Junior wybrał sobie ciasto z zieloną galaretką o nazwie Shrek, bo ma ostatnio "fazę" na zielone i wszystko w tym kolorze mu się podoba i jest najlepsze ;)
Niedziela- ostatni dzień ferii spędziliśmy spokojnie w domu. Choć nie tylko, bo do południa wykorzystaliśmy śliczną pogodę (słonko grzało) i pojechaliśmy na godzinkę na działkę zobaczyć jak tam wygląda po zimie i ile nas czeka pracy. Na obiad zaprosiła nas moja mama, więc nie musiałam gotować (hura!) i objedliśmy się smacznymi zrazikami z ziemniakami i marchewką z groszkiem- mniam ;) Potem tata z Synem poszli na spacer, a ja miałam czas dla siebie na leniuchowanie z książką. To lubię!
A jeszcze w któryś wieczór- chyba we wtorek, miałam wychodne, bo zrobiłyśmy sobie z dziewczynami babski wieczór w pewnym fajnym pubie. Zamówiłyśmy sobie dobry deser ("Owocowy raj") i kawkę, a potem popiłyśmy to jeszcze kolorowym, mocnym drinkiem. Faaajnie było, powspominałyśmy dawne czasy ;)
 
I tak nam zleciały szybciutko ferie- było bardzo wesoło i fajnie. Nie miałam nawet chwili, żeby tu coś pisać, ale dziś już normalnie Syn w p-kolu, więc miałam i czas, żeby posprzątać porządnie całe mieszkanie i ugotować obiad i tutaj zajrzeć. Na spokojnie, bo jak Młody jest w domu to nic nie mogę zrobić, bo stale jestem mu potrzebna i stale słyszę "mamusiuuuu".. Niby chętnie pomaga mi we wszystkim- ściera ze mną kurze, wyjmuje pranie z pralki i mi podaje, asystuje przy gotowaniu, ale jednak z nim prace domowe trwają dwa razy dłużej i nie jest to zrobione dokładnie, porządnie- tak jak lubię. Ale cieszę się, że tak chętnie mi pomaga i że uczy się, że porządek w domu musi być, że to też jest ważne. Chciałabym go tego nauczyć, a nie że facet jest tylko od zarabiania kasy i jak wraca do domu to palcem nie ruszy. Masakra współczuję kobietom, które takich mężów mają.
 
Następnym razem napiszę o naszych nowościach książkowych i o innych nowościach u nas :)

9 komentarzy:

  1. U Was to zawsze sporo się dzieje :)
    Fajnie, że Juniorowi tak bardzo podoba się w przedszkolu:)
    Mój synek też ciągle woła mamo i mamo i również pomaga mi we wszystkim a to zajmuje dwa albo i cztery razy dłużej:)
    Bardzo jestem ciekawa nowości książkowych.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie próżnowaliście i jak zwykle aktywnie wykorzystywaliście każdą wolną chwilę. Super! ;)
    A tatuś może kiedyś da się zreformować i zmieni swoje podejście. ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Inesko u Ciebie jak zwykle, wiele się dzieje :)
    Ja dziś się dowiedziałam, że rekrutacja do przedszkoli, w mojej miejscowości, to dopiero od 30 marca! A ja już stresa mam wielkiego!
    No i basenu zazdroszczę, chętnie bym sama chodziła, a czasem z synkiem i mężem, ale wszędzie mi daleko :/
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. U nas w przedszkolach też już nabór trwa :-)

    Luty nawet nie wiem kiedy minął ....

    OdpowiedzUsuń
  5. U Was zawsze tak pogodnie i wesoło :)
    Rewelacyjnie spędzony czas i ferie do pozazdroszczenia :)
    Z niecierpliwością czekam na nowości książkowe :):)
    Ściskam! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja już zapomniałam, że to w ogóle sezon feriowy :)) mnie cieszy ten czas szczególnie, bo w końcu mam dwa tygodnie luzu w autobusach :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Aaaa... Junior wygląda jak rybka w wodzie! :)
    Cieszę się, że tak aktywnie spędziliście te ferie, no i że Junior lubi swoje przedśkole! :) Ciekawe czy do szkoły też będzie lubił tak chodzić? :P

    OdpowiedzUsuń
  8. Fajnie, że tak miło spędziliście te dni!
    Eliza zdecydowanie czeka na każde wolne od szkoły :)
    Pozdrawiamy!

    OdpowiedzUsuń