poniedziałek, 9 marca 2015

Weekend

 W sobotę zrobiło się ciepło i ładnie, więc zaczęliśmy prace na działce i spędziliśmy tam trochę czasu. Junior kopał w piachu w swojej piaskownicy, wyciągnął z altany wszystkie swoje łopatki, traktory, koparki i taczkę i miał super zabawę, a my mogliśmy pograbić liście (to ja) i przekopać ogródek (to mój mąż) oraz poobcinać suche gałęzie na jabłoni, gruszy i czereśni. Jeszcze czeka mnie sprzątanie altanki, a mąż chce zrobić sobie z desek skrzynię na narzędzia. I wtedy można zabrać się za sianie nasion i sadzenie kwiatów. Pogoda w weekend dopisała- było czuć wiosnę, choć na prawdziwą wiosnę trzeba jeszcze trochę poczekać. Na razie ta pogoda jest zdradliwa i zmienna, więc nie ma co się cieszyć za bardzo, bo już zapowiadają zmianę i pogorszenie w pogodzie. No cóż do wiosny jeszcze trochę, ale doczekamy się- w końcu musi przyjść, jak co roku ;)

 Po południu pojechaliśmy odwiedzić babcie i ciocie oraz kuzynki Juniora. Wujek (brat męża) był w pracy w delegacji, a teść od 2tyg. leży w szpitalu i przyjmuje chemię.. Martwimy się o niego, odwiedzamy i trzymamy kciuki za powrót do zdrowia, ale nie jest łatwo.. To długa historia na inny post.. Dziewczyny jak zwykle zajęły się Juniorem, a my mogliśmy wypić kawę i porozmawiać. Potem poszliśmy jeszcze z dzieciakami na spacer. Dzień nam zleciał szybko i miło.

 A wczoraj Junior miał dzień swoich pierwszych razów- do południa pojechał z tatą pierwszy raz na ryby. Niestety nic nie złapali, ale ponoć fajnie się bawili i wszystko było ok. Wrócili po 3,5godz, więc miałam labę i czas dla siebie :) Mąż odkąd Junior się urodził miał nadzieję na wspólne wyprawy z Synem na rybki i wreszcie nadszedł ten czas. Od początku miał zamiar wzbudzić w Synku ciekawość i smykałkę do swojego hobby, jakim jest wędkarstwo i na razie się to udaje, bo Junior bardzo chętnie ogląda z tatą filmiki wędkarskie i gazety o rybach, a także bardzo chętnie bawi się swoją zabawkową wędką i łowi rybki na magnes ;) Rozpoznaje sporo gatunków ryb, miesza z tatą zanęte i dopytuje kiedy pojadą na ryby. Cieszę się, że mają wspólną pasję i mam nadzieję, że tak już zostanie i w przyszłości będą razem jeździć sobie na wyprawy.

 A popołudniu nasz Syn był zaproszony na urodziny do rok starszej koleżanki, która "wyprawiała" urodzinki w sali zabaw. Zaprosiła całą swoją grupę z p-kola oraz Juniora i jeszcze jednego syna naszych znajomych, którego Junior dobrze zna, więc była radość. Młody nie mógł doczekać się już tej imprezy i dopytywał stale "kiedy pojedzie do P.?" Imprezka była zaplanowana na 15,0, więc go zawieźliśmy i za 3godz. mieliśmy odebrać, ale że martwiliśmy się jak się tam czuje to pojechaliśmy godzinę wcześniej, bo choć był w takim miejscu nie raz to nigdy nie zostawał tak długo sam bez mamy lub taty. Także godzinkę spędziliśmy patrząc jak Junior szaleje i rozmawiając z naszymi przyjaciółmi (rodzicami solenizantki) Junior ucieszył się, że nas widzi, ale ważniejsze były zjeżdżalnie i suchy basen z kulkami oraz inne dzieci ;) Najważniejsze, że dobrze się bawił i na drugi dzień pytał kto ma dziś urodziny i że on chce iść na urodziny! Także super, pierwsza impreza Juniora bez rodziców zaliczona, teraz to się zacznie.. ;)

 Aha w piątek odebrałam w p-kolu zdjęcia z balu karnawałowego, gdzie Junior był przebrany za pirata. Zdjęcia są 2 formatu A5 i Synio wyszedł na nich bosko! Bardzo mi się podobają, będzie kolejna fajna pamiątka.

11 komentarzy:

  1. Ojj wiele nas łączy :)
    Przede wszystkim wspólna pasja Mężów i Dzieci :)
    D. kupił pierwszą wędkę Małej jak skończyła trzy latka :)
    Dwa lata temu ja dostałam swoją na urodziny :P
    Zuza jest wielką miłośniczką ryb i podziela pasję Taty odkąd zaczęła chodzić :) Rok temu byliśmy nawet wspólnie na nocce :P Ale było wesoło :)
    Ja aż tak zapalonym "wędkarzem" nie jestem, ale moja dwójka owszem :)
    Do dziś oczy wychodzą mi na wierzch, kiedy Młoda po obrazkach potrafi rozpoznać gatunki ryb! Ja nie mam o tym zielonego pojęcia :P

    Co do imprez dziecięcych :D Super sprawa :)
    Nasza Zuzka póki co nie była na żadnej tego typu zorganizowanej imprezce, bo dzieci znajomych czyli też koledzy i koleżanki Zuzki obchodzą swoje święta w przedszkolu.
    W dniu urodzin dzieci przychodzą do przedszkola z tortem czy inny ciastem i tam na miejscu panie przedszkolanki organizują zabawę :)
    Zuza jest jednak wielką fanką suchego basenu wypełnionego kulkami i dlatego też niedługo wybieramy się do Familii Parku :)
    Fajne są takie zabawy i bardzo rozwijają maluchy :)
    A zdjęcia to super pamiątka, my też swoje niedawno odebraliśmy :)

    Kochana byle do prawdziwej wiosny :D
    Pochwal się jakie kwiatki będziesz sadziła :)
    Uściski! :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No prosze kolejna rzecz, ktora nas łączy ;-) Ja tam z męzem na ryby nie jeżdze, ale jeśli Syn bedzie chciał to bardzo fajnie. Córka z tata na rybach to musi byc super widok :))

      A jesli chodzi o urodzinki dzieciaków to u nas w p-kolu tez są świętowane. Solenizant przynosi cukierki i ciasteczka, którymi częstuje wszystkich w grupie, a dzieci śpiewają mu/jej "100lat". Pani zakłada solenizantowi korone na glowe i sadza na fotelu (na tronie) zeby go wyróżnic i jest fajna zabawa :) Junior tak miał w październiku.

      Usuń
  2. Eh, a my się właśnie wczoraj zastanawialiśmy z Marcinem jak to jest z tym wędkarskim hobby, bo my go za Chiny nie rozumiemy :) Mój brat lubi łowić ryby, i jest chyba takim trochę zapaleńcem, ale dla nas to wieje nudą :)

    U nas przez weekend pogoda cudowna, a już dziś dużo chłodniej :( Także- czekamy na tą prawdziwą wiosnę. Trzymam kciuki za teścia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja za Chiny tez nie rozumiem tej pasji i "miłości" do ryb ;-) Ale mój mąż owszem i nic nie poradze. Najwazniejsze, że w ogóle jakàś pasje ma, bo facet bez hobby to nudziasz jak dla mnie. A jeśli jeszcze Synek pójdzie w jego ślady to będzie git.

      Mój tata był zapalonym wędkarzem, mój szwagier jest i najlepszy kumpel mojego męża tez, więc znam temat dobrze i od dziecka ;-) Wielu facetów to lubi- nie pytaj mnie dlaczego ;-)

      Usuń
    2. hahahaha, Dziewczyny! :D
      Ja od lat jestem z D. i nadal nie rozumiem Jego ekscytacji rybami :P ale staram się, bo jak pojechałam na nockę i złowiłam JEDNĄ małą płotkę, to tak ryja ze szczęścia darłam, że z pewnością słyszeli mnie wszyscy święci :P

      Usuń
    3. Ja to sobie tłumaczę tak, że właśnie ta rybka, te spotkania z innymi wędkarzami, to jest pewnie ta chemia i magia :) Bo to, że my na przykład lubimy chodzić po górach- to działa według tej samej zasady- nagrodą jest szczyt, a tu- rybka :)
      Mój brat to maniak, i współczuję bratowej- On w każde święta, urodziny i weekend jedzie na ryby. Ja bym chyba oszalała z takim facetem :)

      Usuń
  3. Fantastyczny weekend mieliście :) Jak się tak ciepło robi, to od razu chce się jakoś fajnie czas zaplanować.

    Ja zamierzam Milenkę zabrać jakoś teraz do sali zabaw, choć Kocur mnie straszy, że już tak szybko z niej nie wyjdziemy, jak w ubiegłym roku. Niestety, nie mamy w bliskim miasteczku i trzeba będzie jechać pociągiem gdzieś dalej :)

    U nas rybki nie teges, ale mąż już myśli, jak to będzie, gdy pojedziemy wszyscy na mecz :P

    OdpowiedzUsuń
  4. Wędkowanie to ostatnia rzecz jaką mój mąż miałby ochotę robić. ;) Kiedy pojechaliśmy do teścia do Norwegii to ja stałam na fiordzie z wędką w ręku i o mały włos nie wciągnęła mnie do niego zbyt duża, jak na mnie, ryba. Mój mąż siedział obok i ostatnie co go interesowało to wędki i ryby. ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Pierwsze urodziny u kolegów to jest najlepsza frajda, wędkować będzie po 40tce ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ojej! Podziwiam, że Juniorowi nie nudziło się na tych rybkach :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja tam wędkować lubię :D

    Urodziny w krainie zabaw super sprawa ;-) nie dziwię się, ze młody zadowolony :-))

    OdpowiedzUsuń