Kolejny weekend za nami. Ten czas tak pędzi, za chwilę święta i koniec roku szok.
W sobotę przyjechała moja siostra do nas. Najpierw rano wspólne śniadanie, potem siostra poszła do mamy, a my pojechaliśmy na 10,0 do logopedki. Po powrocie poszłam z Młodym do mamy, a máż pojechał z kolegą na ryby. U babci zjedliśmy obiad, potem pyszne ciasto i mogłyśmy nagadać się do woli. Siostra nie ma zbyt dobrych wyników badań, czekają ją kolejne i bardzo się ich boi. Wspierany ją jak możemy, bo co innego jeszcze możemy z mamą zrobić. Na swojego męża niestety nie może liczyć, bo on pracuje zagranicą i przyjeżdża do domu 3-4razy w roku na trochę. Żyją właściwie osobno, na dwa domy i od dawna im się nie układa. Nie mają dzieci, między nimi się coś wypaliło i nie jest już jak kiedyś :-( Niewiele ich już łączy tak naprawdę. Smutne to wszystko.. Bardzo, bardzo mi jej żal. Pierwsze małżeństwo miała nieudane i bardzo krótkie. Drugie też niezbyt szczęśliwe, nie może mieć dzieci.. a teraz jeszcze choroba :-( To chyba za dużo jak na jedną osobę! To takie niesprawiedliwe!! Nie wiadomo co będzie dalej, boję się o nią...
Na poprawę humoru w niedzielę do południa wybraliśmy się na basen. Junior był zachwycony. Poszaleliśmy trochę i pomoczyliśmy się w jacuzzi ☺ Zdjęć tym razem brak, bo nie wzięłam aparatu. A na 16,0 byliśmy zaproszeni na kawę do kuzyna męża i jego żony. Mają oni 3 dzieciaków, więc u nich zawsze jest wesolo ;-) Dawno tam nie byliśmy i przypadkowe spotkanie B. na mieście zaowocowało zaproszeniem do nich na niedzielę. Miło było się spotkać, pogadać. U nich zawsze jest fajna rodzinna atmosfera, tak na luzie i człowiek czuje się jak u siebie w domu.
Od niedzieli pogoda straszna, pada codziennie- masakra :-( Typowa brzydka jesień. Aż wychodzić z domu się nie chce..
A wczoraj byłam po raz pierwszy w życiu na siłowni! ;-) Koleżanka, z którą chodziłam na kije namówiła mnie i postanowiłam spróbować! Na kijki pogody nie ma i długo pewnie nie będzie, więc chcemy poćwiczyć, aby schudnąć i nabrać kondycji. Do wiosny może się uda. Wczoraj było całkiem fajnie: steperek, bieżnia itd. różne ćwiczenia rozciągające. Prawie 2godz. ćwiczyłyśmy i myślałam, że dziś będzie mnie wszystko boleć i że z łóżka nie wstanę, ale nie było źle. Lekko bołały mnie plecy rano, ale poza tym ok. Teraz już całkiem zapomniałam, że wczoraj cokolwiek ćwiczyłam ;-) Zobaczymy jak będzie dalej. Mamy plan jeździć 2razy w tyg. jak dzieci będą w p-kolu.
Teraz lecę po mojego łobuziaka. A na 17,0 wracam do przedszkola, bo mamy zebranie rady rodziców.
Kurczę, niektórych życie naprawdę doświadcza :(((
OdpowiedzUsuńPrzykre :(
Cieszę się za to, że u was tak radośnie i towarzysko :)
A jak Juniorowi podoba się u logopedki?
U p. logopedy ok. Junior chodzi do niej chętnie, polubił ją i ładnie ćwiczy. Tylko czasem jak już za długo to mu się nudzi, kręci się, nie chce powtarzać i prosi o coś do rysowania ;) Max pół godziny skupia uwagę i wykonuje polecenia.
UsuńTo chyba norma w tym wieku :) Fajnie, że umie go zainteresować :)
UsuńU nas wieje tak strasznie, ze az chalupa trzeszczy... tez nie mam ochoty na wyjscie z domu a juz na sport?? za wielki len trzyma mnie na kanapie :)
OdpowiedzUsuńPrzykro mi z powodu siostry.....
Bardzo przykro mi z powodu siostry. To prawda- niektórych życie nie oszczędza w przykrych doświadczeniach. Niesprawiedliwe to strasznie. Mam nadzieję, że chociaż te wyniki będą dobre.
OdpowiedzUsuńO, gratuluję mobilizacji. Ja niestety nie mam z kim iść na siłownię.
To u nas dziś tak jest- byłam cała mokra po powrocie z przedszkola.
Droga inesko, zasmucił mnie Twój wpis w momencie, gdy czytałam o Twojej siostrze. Jakie to przykre i rzeczywiście niesprawiedliwe. Wyobrażam sobie co musisz, co wszyscy musicie czuć. Ten strach i przerażenie.. Trzeba wierzyć do samego końca w pomyślność!
OdpowiedzUsuńA za wolę ćwiczeń podziwiam szczerze. Żeby mnie tak ktoś umiał namówić..;-)
Droga inesko, zasmucił mnie Twój wpis w momencie, gdy czytałam o Twojej siostrze. Jakie to przykre i rzeczywiście niesprawiedliwe. Wyobrażam sobie co musisz, co wszyscy musicie czuć. Ten strach i przerażenie.. Trzeba wierzyć do samego końca w pomyślność!
OdpowiedzUsuńA za wolę ćwiczeń podziwiam szczerze. Żeby mnie tak ktoś umiał namówić..;-)
U nas leje i wieje, prawie głowy urywa taki wiatr. Nie lubię takiej jesieni. .. Trzymam kciuki za Twoją siostrę aby w końcu wszystko się dobrze ułożyło.
OdpowiedzUsuńFajnie, że tak aktywnie spedzacie czas - u nas też ciągle coś się dzieje i czasu brak żeby coś napisać :)
Co planujecie na święta?
OdpowiedzUsuńNiestety życie często bywa niesprawiedliwe. Trzymam kciuki za Twoją siostrę.
OdpowiedzUsuńU nas w czwartek Swieto Dziekczynienia, potem za 4 tygodnie Swieta i juz koniec roku. Nawet nie wiem kiedy minal...
OdpowiedzUsuń