Tak mi ten czas ucieka, że nie nadążam. Choć bym chciała pisać tu częściej nie daję rady być tutaj częściej niż raz w tygodniu.
Tydzień temu we wtorek było zebranie rady rodziców (całkiem udane, wesolo było) dziś natomiast zebranie dla wszystkich rodziców w grupach z paniami wychowawczyniami. Ciekawe czego dowiem się o moim łobuziaku ;)
Juniora odbieram o 15,0 wracamy do domu, zdążę wypić na szybko herbatkę i na 17,0 pędzę z powrotem do p-kola.
W czwartek przyjaciółka B. wciągnęła mnie na kawę do kawiarni, miło było się spotkać i wyrwać z domu :)
W piątek po przedszkolu poszliśmy z Juniorem do jego chrzestnej i jej 6-letniej córki. Dzieciaki fajnie się bawiły, a my z kuzynką mogłyśmy pogadać. Dowiedziałam się przy okazji co E. chciałaby na święta, więc wiem już co kupić jej na Gwiazdkę ;) Problem z głowy, bo nie miałam pomysłu na prezent dla Niej.
Na sobotę zaprosiliśmy na 18,0 naszych sąsiadów- rodziców Maćka, kumpla Juniora ;) I zrobiliśmy sobie małą imprezę. Przygotowaliśmy pyszne jedzonko, piwko i wino. Chłopaki bawili się bardzo grzecznie i wytrzymali aż do 23,0! Naprawdę byłam pod wrażeniem. Nie było ani jednej kłótni ani marudzenia, super! Po wyjściu gości (mieszkają w tym samym bloku co my) Młody zdążył tylko umyć zęby i przebrać się w piżamę i padł do swojego łóżka zmęczony. W kilka sekund zasnął. A w niedzielę obudził się już o 7,45!! On nie pośpi dłużej niż do 8,0 nawet jak idzie bardzo późno spać :( Ale daliśmy radę.
To nie koniec imprez ;) Bo w niedziele na 15,0 byliśmy zaproszeni na urodziny bratanicy (chrześniaczki) męża. Karolinka skończyła 10lat, także było co świętować :) Było trochę gości, więc było wesoło. Junior znów mógł poszaleć z kuzynkami i był w swoim żywiole.
I tak skończył się ten zakręcony weekend. Nic nie odpoczęłam, w niedzielę poszliśmy spać już o 21,30 jak nigdy, ale było super☺
Zaczął się kolejny tydzień. Pogoda znów się zmieniła, bo nie pada już deszcz od soboty, ale za to zrobiło się strasznie zimno! Wczoraj rano jak wychodziliśmy do przedszkola było -3st. A dziś 0 stopni. Brr.. Zima zbliża się wielkimi krokami i wcale mnie to nie cieszy. Junior nie może doczekać się śniegu i sanek, ale nie wiem czy nie będzie jak w zeszłym roku, że śnieg leżał u nas 3dni i to wszystko :( Zobaczymy.
Wczoraj byłyśmy do południa z kumpełą A. na siłowni i coraz bardziej mi się podoba ;) W zeszłym tygodniu byłyśmy 2razy. Teraz chcemy jechać znów w czwartek lub piątek. A na sobotę A. z mężem zaprosili nas i jeszcze jedną parę naszych przyjaciół do siebie na "andrzejki" ☺ Idziemy z dziećmi, więc będzie imprezka i dla nas i dla dzieciaków. Ciekawe do której tym razem Synalek wytrzyma ;) Już cieszy się, że idzie w sobotę do P.
A Wy wybieranie się gdzieś na andrzejki? ;)
Nie w sumie tego nie swietuje sie w Niemcowie. Jesli moje samopoczucie pozwoli jedziemy do znajomych- moze to mozna "podciagnac" pod Andrzejki ? ;)
OdpowiedzUsuńW sobotę byłam na pępkowym ;) a w tą może wybiorę się z psicą gdzieś w Polskę.
OdpowiedzUsuńa u nas imprez brak, ale dla diety to moze i lepiej;) na andrzejki też się nie wybieramy ale po cichu marzy mi się jakiś sylwester...
OdpowiedzUsuńNie, my nigdzie, ale może w domu zrobimy miniparty dla czworga :P
OdpowiedzUsuńAle fajnie, wieki nie byłam na andrzejkach! U nas Eliza śpi dłużej jeśli pójdzie spać później- za to Lila zupełnie tym prawom nie podlega :)
OdpowiedzUsuńTeż mnie wizja zimy nie cieszy- wcale a wcale. Jeszcze gdyby faktycznie ten śnieg był...
impreza goni impezę, nie dziwię się że padliście w końcu :)
OdpowiedzUsuńJa chyba nigdy nie byłam na andrzejkowej imprezie, tak sobie wlasnie myslę... dobrej zabawy i oby młody dał pospac potem ;)
Zmeczylam sie od samego czytania. Czesto zrzedze Slubnemu, ze zyjemy jak pustelnicy, ale tak naprawde zadowoliloby mnie wyjscie raz na miesiac - dwa. Wiecej mi nie trzeba. Wole w sobote wieczor, w wygodnym dresie poczytac ksiazke do pozna, cieszac sie, ze nawet jak zarwe noc na kolejny rozdzial, to rano pospie chociaz ta godzinke dluzej. :)
OdpowiedzUsuń