Już środa, jak ten czas leci! Weekend przeleciał ekspresowo, kolejne dni także. Ale po kolei. Sobota- rano logopeda, potem zakupy, obiad i po obiedzie skoczyliśmy na cmentarz na chwilę. A na 18,0 byliśmy umówieni z przyjaciółmi na piwko i pizze u nich. Byliśmy my z Juniorem i druga para naszych przyjaciół z córką (stała ekipa;) ) Dzieciaki szalaly, mała Ania (9m) próbowała spać, a my pogadaliśmy sobie, pośmialiśmy się, było bardzo wesoło. O 23,0 zlądowaliśmy w domu, Junior padł od razu spać wymęczony. Cieszę się, że pomimo, że jest "rodzynkiem" świetnie dogaduje się i bawi z dziewczynami :)
Niedziela dopołudnia leniwa, odpoczywaliśmy w domu, pichciliśmy wspólnie obiadek, oglądalismy trochę tv, a Synio budował z lego. Mieliśmy jechać do teściów, ale kuzynki Juniora się rozchorowaly obie, więc nie chcieliśmy ryzykować. Dopiero co Młody wyszedł z kataru-giganta. W końcu po 2 tygodniach mu przeszło i od piątku było ok. Wreszcie!!
Za to na popołudnie zapowiedzieli się niespodziewanie nasi starzy znajomi, z którymi nie widzieliśmy się prawie półtora roku! Mieszkalismy kiedyś razem przez jakiś czas w Holandii, kilka lat temu. Bardzo fajni ludzie. Bardzo się kiedyś przyjaźniliśmy. Potem jakoś kontakt się urwał. Doczekali się 7-mio miesięcznej córeczki. Ona mieszka z Małą w Polsce u rodziców, a on nadal pracuje zagranicą. Zaczęli się budować (mieszkają 60km od nas) i obiecaliśmy sobie teraz nie tracić kontaktu i częściej się spotykać. Super, że się odezwali, nie zapomnieli o nas i przyjechali nas odwiedzić. Malutka jest bardzo śliczna i podobna do mamy, mała laleczka ☺Bardzo fajnie i szybko nam zleciało wspólne popołudnie, nie mogliśmy się nagadać.
Także bardzo towarzyski weekend za nami. W poniedziałek Junior wrócił wreszcie do przedszkola. Trochę marudził rano i nie chciało mu się wstawać, odzwyczaił się po prostu, bo miał dwutygodniową labę, ale nie było rady. W dodatku padało i wiało strasznie, ale mieliśmy szczęście, bo zabraliśmy się autem z moją koleżanka. Junior marudził, że nie chce iść do przedszkola, że jest nadal chory i udawał, że ma kaszel i katar i prosił czy przyjdę po niego wcześniej, zaraz po obiadku ;) Zgodziłam się wyjątkowo i obiecałam odebrać go wcześniej. Ale już wczoraj i dziś było wszystko ok i został do 15,0.
Wczoraj po południu znów wybrałam się z B. na zakupy do Galerii. Ostatnio jak byłyśmy, B. nie kupiła wszystkiego co planowała, więc namówiła mnie, abyśmy wybrały się jeszcze raz do "dużego miasta" do innej Galerii. Tym razem zakupy bardziej udane, B. kupiła wszystko co chciała- kurteczkę na wiosnę, spodnie, spódniczkę i bluzkę. Ja znalazłam świetne buty na koturnie z brązowego zamszu z kwiatkiem z przodu, na wiosnę idealne :)) Dwie bluzki w promocji z Reserved i spódniczkę z H&M. Na wiosnę jestem gotowa ;) Tylko tej wiosny jakoś nie czuć i nie widać.. Na noc zapowiadają jeszcze przymrozki i ogólnie ochłodzenie, śnieg z deszczem i silny wiatr. Paskudnie.
A na koniec przeczytane w lutym:
I czytam teraz:
Ps. Jutro moja siostra ma urodziny i idzie do szpitala na kolejną chemię.. Pechowo, że tak w swoje urodziny :( Ale oby to pomogło!!



Czas szybko leci zwłaszcza gdy ma się dzieci i kiedy spędza się tak miło czas w świetnym towarzyskim gronie.
OdpowiedzUsuńRównież muszę się wybrać do większej galerii w innym mieście i ubrać siebie jak i swoją familię. :)
Pozdrawiam
PS: Dołączam do obserwujących Twój blog
Fajny skrot wiadomosci :) Ja tez mam ochote na taki wypad go galerii, polazic, zmeczyc sie, zjesc cos na miescie .... w tym roku konieczna jeansowa spodnica- masz???
OdpowiedzUsuńMiejmy nadzieje, ze moze wlasnie chemia w urodziny bedzie jakas uzdrawiajaca?? Trzymam kciuki!!!
Fajnie,że zakupy udane :-) Ty juz trzecią książke przerabiasz a ja w tym roku jedną męczę.
OdpowiedzUsuńU Was jak zwykle rodzinnie i towarzysko :) Milutka ta Wasza codzienność :)
OdpowiedzUsuńI takie spotanie po takiej dugiej przerwie, super.
Za siostrę trzymam kciuki!!
Rewelacyjny skrót.
OdpowiedzUsuńUwielbiam czytać książki.. jednak czasu brak.
Brakuje mi takiego ożywienia towarzyskiego jak u Ciebie :) No i wyniki książkowe też masz niezłe - a mi wiecznie brakuje czasu i z wcześniejszych postanowień czytelniczych na razie nici.
OdpowiedzUsuńPowrotu do zdrowia siostrze zycze, i to jak najszybszego!!!
OdpowiedzUsuńI juz luty uciekl... ;)
OdpowiedzUsuńZazdroszcze, ze przeczytalas juz ksiazke Asi! Ja tez chce!!! Ale pewnie dorwe ja w swoje lapki dopiero jak zawitam do Polski... :/
Ja w lutym nie przeczytałam nic.. zupełnie, ale planuje nadrobiż w marcu :)
OdpowiedzUsuń