Śnieg był u nas tak jak sądziłam jednodniowy, bo w czwartek nie było już po nim ani śladu. Jednak to nie znaczy, że mamy już piękną, ciepłą wiosnę. Bo ani pięknie ani ciepło niestety nie jest. Wiosny na razie nie widać, jest szaro-buro i tylko 4st. W nocy było -5st. Masakra. W weekend było niewiele więcej na termometrze, ale za to padało przelotnie. Słyszałam, że mamy w Polsce jakiś niż z arktycznym powietrzem i że tak ma być do końca marca, czyli święta nie zapowiadają się ciekawie :( I pierwszy dzień wiosny też nie powita nas wiosenną pogodą raczej :( Bardzo szkoda.
U lekarza z kumpelą na szczęście dobre nowiny, wg. pana doktora to tylko jakieś zapalenie, a nie "coś poważnego" jak nastraszył ją jej ginekolog. Widziałam jak spadł jej kamień z serca.
W czwartek z rana, gdy Syn był w przedszkolu wybrałam się do mojej fryzjerski na podcięcie i "refleksy". Nie farbowala mi tym razem całości, tylko odrosty i zrobiła mi kilkanaście jaśniejszych refleksów. Świetny efekt, jestem zadowolona.
W czwartek czułam się jeszcze ok, ale w nocy dostałam gorączkę, pocilam się, stałe się budziłam i raz było mi zimno, raz gorąco :(( I tak cały piątek i cały weekend.. Porażka! Jakiś paskudny wirus mnie dopadł. Czułam się okropnie! Leki pomagały tylko na chwilę, katar leciał mi ciurkiem z nosa, miałam stałe stan podgorączkowy, byłam wciąż słaba i zmęczona. W piątek oraz dzisiaj Juniora zaprowadziła i odebrała z przedszkola moja M. Dobrze, że mieszkamy na jednym osiedlu i mamy dzieci w tym samym przedszkolu :) Zawsze mogę na nią liczyć, kochana jest. Dziś Tymek nie szedł do p-kola, bo też coś go bierze, ale mimo to M. zaproponowała, że zaprowadzi mojego Juniora, bo ja jeszcze kiepsko się czułam i wolałam nie ryzykować i nie wychodzić jeszcze. Od dziś kataru nie mam wcale, ale za to kaszel mi się zaczął..
W sobotę moja mama miała imieniny. Przyjechała do niej moja siostra i ciocia. I choć źle się czułam to poszliśmy na kawę i ciasto. Na szczęście nie mamy do mamy daleko, więc w każdej chwili mogłam wrócić do domu. Ale chciałam chociaż chwilę z nimi posiedzieć, złożyć mamie życzenia, pogadać z siostrą i zobaczyć się z ciotką, której daaawno nie widziałam. Nie byłam jednak długo, bo katar miałam okropny i nie chciałam ich wszystkich pozarażać. Moje chłopaki zostali na kolacji, a ja poszłam do domu się przespać i wziąć leki. I tak przeleżałam sobotnie popołudnie, całą niedzielę i jeszcze dzisiaj. Mam nadzieję, że już jutro będzie lepiej i w końcu wrócę do żywych. Mam dość siedzenia w domu i leżenia w łóżku! I znów siłownia przepadnie w tym tygodniu :( Już nie pamiętam kiedy byłyśmy ostatnio z A. poćwiczyć. Najpierw jej córka była chora, potem mój Junior 2 tyg. miał katar. Później koleżanka miała zapalenie oskrzeli, a teraz ja chora. Stałe coś, jak na złość. I zamiast ćwiczyć marnuje czas i dupka rośnie. A już za chwilę Święta i pyszne żarełko, a miesiąc później ślub i wesele kuzynki męża. Miałam nadzieję na to wesele trochę schudnąć, tak 7-8kg mi się marzyło (nawet z 5kg bym się ucieszyła) ale teraz marnie to widzę..
Brakuje mi słońca, chce już wiosny, ale takiej prawdziwej!
Oj ale Cie dopadlo :( Zdrowka zycze!!!
OdpowiedzUsuńU nas dzis troszke sloneczko wyszlo- zaraz lepszy humor :)
Pozdrawiam serdecznie!
Szybkiego powrotu do zdrowia! Niech ta wiosna juz w koncu przyjdzie na dobre, nam zapowiadaja na kwiecien opady sniegu:(
OdpowiedzUsuńNawet nie chcę słuchać tych "rewelacji" o pogodzie :( Choć u nas podobnie. I też doszły mnie słuchy, że święta ładne nie będą. A szkoda, koniec marca, mogłoby już być ładnie. Współczuję choroby, paskudnie pewnie się czułaś.
OdpowiedzUsuńEch, też mi się marzy schudnąć. Do urodzin zostały mi 2miesiące, może choć 5kg zrzucę...
Zdrówka!
U nas wczoraj była wiosna, a dziś śnieg leży :(
OdpowiedzUsuńKochana, dostałam Twojego sms, odłożyłam Ci, mam na razie sajgon, ale jak tylko minie to wyślę :)
Zdrowiej prędko, a odchudzanie polecam zacząć dopiero po Świętach, bo teraz to chyba już i tak bez sensu, biorąc pod uwagę ilość różnych pokus na świątecznym stole ;)
OdpowiedzUsuńU Nas też beznadziejna pogoda.. raz śnieg a raz słone.
OdpowiedzUsuńFajnie, że u koleżanki jest OK.
Dużo zdrówka
Ojej, zdrowia!!!
OdpowiedzUsuńNas Natura rozpiescila w zeszlym tygodniu, kiedy temperatura dochodzila do dwudziestu kilku stopni. A w nastepnym tygodniu mamy miec powrot przymrozkow w nocy, aaaaa!!! :)
Dużo zdrowia. U nas też aura kapryśna
OdpowiedzUsuńU nas śnieg był w sumie trzy dni. Szał, prawda? ;)
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, że mocno Cię te choróbsko nie wymęczyło i szybko wróciłaś do zdrowia.