środa, 30 marca 2016

Po

 I po świętowaniu ;) Udały nam się te Święta, bo i pogoda była piękna i jedzonko smaczne i miło było spotkać się z rodziną i przyjaciółmi. W niedzielę zaliczyliśmy z moją siostrą długi spacer i mszę w kościele. Obiad i kawa u mojej mamy, była też ciocia i wujek. Junior obłowil się jak zwykle w prezenty, bo dostał  2 zestawy swoich ukochanych lego oraz piłkę i bramkę do gry w piłkę nożną, książki i słodkosci :) Także mieliśmy go z głowy, bo miał zajęcie na całe święta. W poniedziałek wielkanocny zostałam oblana przez Synia wodą na szczęście ;) Potem odwiedził nas przyjaciel męża z córką. A po południu jechalismy z moją mamą i siostrą do teściów. Junior znów miał towarzystwo do zabawy i wariacji, a my mogliśmy sobie pogadać. Siedzieliśmy aż do wieczora, miło było się spotkać wszyscy razem. Kilka migawek z naszej Wielkanocy:
                           









 Wczoraj jeszcze Junior miał wolne, a dziś powędrował już dzielnie do przedszkola z sąsiadem Maćkiem :)

 Przed świętami jeszcze, w czwartek już mieli wolne i Tymek zaprosił go dopołudnia do siebie, więc mogłam sobie w spokoju posprzątać w domu. A wczoraj wolne miała moja mama i Junior poszedł do babci, a ja pojechałam do innego miasta na pogrzeb. Zmarł były facet mojej przyjaciółki B. i prosiła mnie, abym pojechała z nią na ten pogrzeb. Byli ze sobą 3lata, rozstali się w grudniu, ale B. chciała być na pogrzebie i pożegnać się z nim, jednak nie czuła się na siłach, żeby pojechać sama. Pomimo, że nie byli już razem B. bardzo przeżyła jego śmierć i było jej ciężko. Bardzo go kochała, ale niestety nie mogli być dalej razem. Znałam go słabo, bo tylko 2 razy z nim rozmawiałam w życiu. Ale wiedziałam, że B. potrzebuje mojego wsparcia i pojechałam z nią, aby nie była w takiej chwili sama.. Pogrzeb jak pogrzeb smutno bardzo, R. miał tylko 46lat, dostał udar przed samymi świętami.. Nie był zbyt dobry dla B. nie szanował jej, nie doceniał tego, co miał, oszukiwał, kłamał, miał problem z alkoholem, ale jednak go kochała i dość długo to znosiła wszystko i dawała kolejną szansę i wybaczała. Jednak w końcu miarka się przelała, pokłócili się i rozstali. Nie pasowali do siebie, byli z kompletne innych światów. Ale wiadomo żal człowieka, mógł jeszcze pożyć, młody był przecież.. Ale cóż..

 Także po świętach czekał mnie jeszcze pogrzeb, ale już na szczęście po wszystkim. Wieczorem B. zaprosiła mnie jeszcze do siebie na winko. Chciała się wygadać, wyżalić, powspominać R. A ja wysluchałam, pocieszyłam jak mogłam, starałam się. B. była mi bardzo wdzięczna, że pojechałam z nią i że byłam przy niej w tym trudnym dla niej dniu. Myślę, że teraz będzie mogła tak naprawdę o nim zapomnieć, zamknąć ten rozdział i ułożyć sobie życie na nowo. Nowy rozdział przed nią. Oby szczęśliwszy, trzymam kciuki!

7 komentarzy:

  1. Więc odwiedził i was króliczek wielkanocny. A zupka w chlebku wygląda mmm apetycznie ! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zajączek raczej ;) A zupka to żurek ze swojską białą kiełbaską (robi nam co roku wujek kiełbasę na święta) i z jajkiem. Pycha była!

      Usuń
  2. Oj bogaty Wasz zajaczek ;) fajne jesli prezenty sa trafione! Lego to super inwestycja- nigdy sie nie znudza a jak dobrze rozwijaja umysl!!
    Brzuch pelny- dzieki bogu bez nadmiernych kilogramow po swietach ale takiego mazurka chetnie bym sprobowala :)
    Pogrzeb... przykra sprawa... dobrze, ze przyjaciolka miala w Tobie wsparcie- to bardzo wazne! Na tym wlasnie polega przyjazn- miec czas, ochote i sile byc dla kogos w roznych chwilach zycia- nie tylko tych przyjemnych!
    Ciesze sie, ze wasze swieta byly udane! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dobrze, że byłaś przy B. To na pewno nie był dla Niej łatwy czas. Ale masz rację, ten pogrzeb, to chyba będzie taki symboliczny koniec, który pozwoli Jej się uwolnić. Widzę, że u Was też piękna pogoda była w święta.

    OdpowiedzUsuń
  4. Szkoda mi ludzi zwłaszcza Tych co mieli jeszcze całe życie przed sobą, ale najwyraźniej tak miało być.
    Taką przyjaciółkę jak Ty to ze świecą szukać.
    Pozdrawiam i życzę udanego weekendu.
    Pozdrawia.

    OdpowiedzUsuń
  5. Raz w życiu jadłam taki żurek w Pucku i był po prostu boski. :)
    U Ciebie jak zwykle dużo się dzieje.
    My nie mamy do kogo jeździć na święta, więc leniuchowaliśmy w domu. :)

    OdpowiedzUsuń