środa, 23 marca 2016

Za chwilę Święta :)

 Weekend wykorzystaliśmy na zakupy i przygotowania przedświąteczne. W sobotę rano mąż pojechał z Synem do logopedy, tym razem chłopaki byli sami na zajęciach, bo ja miałam zajęcie w domu. Zabrałam się za moją szafę i segregację ubrań i zeszło mi na tym ponad dwie godziny. Dwa duże worki rzeczy poszły do PCK i na śmietnik. A w szafie porządek i trochę luźniej się zrobiło, jest miejsce na nową wiosenną garderobę :)

 W niedzielę po obiedzie pojechaliśmy do wioski niedaleko nas do Muzeum Kultury Ludowej, gdzie jak co roku odbywały się warsztaty wielkanocne. Mieliśmy okazję obejrzeć (po raz kolejny) stare chaty, młyn, kuźnie, dom szewca, stolarza, sołtysa, remizę strażacką itd. Oraz przejechać się bryczką z końmi :) Dla Juniora wielka frajda, a i my bardzo lubimy tam jeździec i kilka razy w roku odwiedzamy to miejsce. Fajnie, że mamy tak blisko (5km) takie ciekawe miejsce. Nasz Skansen jest drugim w Polsce pod względem wielkości, skansenem etnograficznym.
                       






    Tym razem jego głównym motywem i atrakcją były przygotowania do Wielkanocy. Mogliśmy obserwować, a także brać czynny udział w barwieniu i dekorowaniu jajek różnymi sposobami:
                       


Robieniu palm wielkanocnych, tu wykazał się Junior:
                       



I degustacji pysznych ciast, kiełbasy i żurku :) Można było też kupić dowolne ozdoby robione ręcznie, a także przetwory: nalewki, dżemy, miody (skusiłam się na mały słoik miodu łąkowego-bardzo dobry, ciekawy smak) Spróbowałam też pierwszy raz w życiu dżemu z ogórków kiszonych-rewelacja! :) Do kawki do domu kupiliśmy sobie też mini-babeczki (Junior zjadł swoją na miejscu, bo nie mógł się doczekać) ;) Był też pokaż lepienia garnków, wyplatania koszyków oraz wyrobu baranków z prawdziwego masła. Można też tam zawsze kupić swojski chleb i różne ciasta-makowiec, babkę.. Same pyszności. A to ozdoby, które udało mi się upolować:

                         

I dla siostry Anioł Zdrowia:

     Nasze mieszkanie od niedzieli już przystrojone na Święta :)

                       





 Od poniedziałku zabrałam się za porządki i już wszystko mam właściwie zrobione i gotowe. Wiadomo na dzień przed Świętami trzeba jeszcze przetrzeć kurze z mebli i umyć podłogi, ale to normalka. Poza tym wszystko wysprzątane :) Nie szalałam za dużo, nie ma takiej potrzeby, bo sprzątam w domu na bieżąco, więc wielkiego syfu nie było i nie mam zamiaru latać ze szmatą i mopem od rana do wieczora. Chcę się cieszyć nadchodzącymi świętami, tym, że spotkamy się z rodziną i ładną pogodą, która zapowiadają. Ma być slonecznie i ciepło, oby!

 W poniedziałek był pierwszy dzień wiosny. Nasze przedszkolaki uczciły to "zielonym dniem" w przedszkolu ;) Mieli przejść ubrani na zielono z zielonym nakryciem głowy, mieli zielone menu (min. zupę shrekową i na deser kwi i winogrona) na cały dzień i sadzili rzeżuchę, szczypiorek i groszek z paniami w grupach. No i oczywiście poszli nad staw utopić Marzanne- symbol zimy :) Także zima pożegnana, a Wiosna przywitana na całego!

Wczoraj natomiast byli w kościele na rekolekcjach. Ksiądz zrobił specjalną mszę dla przedszkolaków i zaprosił dzieci do kościoła. Całą drogę do domu po południu Junior mi opowiadał co mówił ksiądz i co śpiewali. Bardzo przeżywał, że Jezus umarł na krzyżu i że w niedzielę wielkanocną odżyje ;)

A to mazurki, które upiekła przedszkolna kucharka:
                         
Można było je wczoraj kupić w naszym przedszkolu. Przepyszne, z czekoladą :)) Jeden już zjedzony, a drugi został na  sobotę do koszyczka na święconkę.

 A dziś ostatni dzień w przedszkolu przed świąteczną przerwą i dzieci miały przyjść odświętnie ubrane, bo mają wielkanocne śniadanie i obiad :) Fajna taka tradycja.

 Od jutra więc mamy z Synem labę, nie trzeba wcześnie wstawać i szykować się do przedszkola. Będziemy robić pisanki i czekać na Święta. Jeszcze tylko dziś czeka nas "wycieczka" do marketu budowlanego z mężem, bo popsuł nam się wczoraj bojler, cieknie z niego woda i mamy od wczoraj rana małą powódź w ubikacji (2 miski stoją, bo by nas zalało) Także jak na złość przed samymi świętami takie coś! Pechowo. No ale nie może być zbyt różowo przecież.

 Jeszcze wpadnę tu przed świętami z życzeniami. Udanych i przyjemnych przygotowań i oczekiwania na Zmartwychwstanie życzę :)

7 komentarzy:

  1. Alez tu u Ciebie pieknie sie zrobilo! Swietne miejsce ten wasz skansen-uwielbiam takie klimatyczne miejsca. Tobie rowniez zycze udanych przygotowan no i oby ta prognoza pogody jednak sie spelnila :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj u nas jeszcze nie czuć świąt, ale mam nadzieję, że już jutro się to zmieni :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wyciecza superowa- sama bym sie tam wybrala :)
    Mile drobiazgi a jak ladnie wygladaja- juz widac za rogiem swieta!
    Ja juz tez prawie gotowa- tylko dwie dniowki i mozemy swietowac. Fajny aniolek- czasami taki drobiazg a jak podnosi na duchu. Ja dostalam kiedys Tilde od Hani i powiem Ci, ze ona sama dodala mi skrzydel!
    Milego oczekiwania na swieta zycze!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo lubię takie miejsca, to frajda nie tylko dla dzieci :) Piękne to jajka, ozdoby...
    U Elizy w szkole też był taki "zielony dzień" :) U Lilki nie wiem, bo mamy przecież pauzę.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  5. U mnie jeszcze świat,ani nie widać ani nie czuć ;-)
    Oprócz porządków ( które zresztą robie na bieżąco ) wszystko czeka na najbliższe dni.
    Wesołych Swiąt Ci życzę!

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo klimatyczne miejsce - uwielbiam takie. Jaka to miejscowość?
    Chętnie bym się kiedyś wybrała.
    Latem też są organizowane jakieś warsztaty lub wystawy?
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. Uwielbiam takie klimaty! My mamy całkiem blisko do Nowogrodu i kilka razy już mieliśmy okazję spacerować po tamtejszym skansenie. :)

    OdpowiedzUsuń