środa, 4 maja 2016

Wesele i majówka

 I już po.. Jak zwykle wszystko co fajne szybko się kończy. Ale po kolei...

 W piątek po przedszkolu Junior poszedł do Tymona. I Maciej też, więc mieli frajdę ;) Jak po nich poszłam o 18,0 (Maćka też odebrałam i odprowadziłam do domu, bo mieszkamy w tym samym bloku) to nie chcieli wracać, jak zwykle było im mało zabawy :)

 W sobotę byliśmy na weselichu :) Najpierw ślub w kościele, jak zawsze bardzo wzruszający, potem w sali życzenia, toast, pierwsze "sto lat" i obiad, a następnie pierwszy taniec Pary Młodej i zabawa do rana ;) Wesele odbywało się w ogromnym namiocie udekorowanym na biało z mnóstwem kwiatów. Stoliki były okrągłe, jedzenie przepyszne, a alkohole od koloru do wyboru ;) Orkiestra grała świetnie, wybawiliśmy się, wytańczyliśmy i było super! Asia wyglądała przepięknie, jak królewna :))
                         
 I w ogóle wszystko się udało. I nawet zapomniałam, że mam katar ;) Junior był najmłodszym gościem i wszyscy się nim zachwycali, bo świetnie wyglądał w białej koszuli, czarnej kamizelce i krawacie :) Mój mały elegancik :)) Tańczył i szalał z kuzynkami aż do 23,0 wtedy zaprowadziliśmy go na górę do pokoju hotelowego, przebraliśmy w piżamę i po 20min spał. Taki był wymęczony. Mąż co pół godziny chodził sprawdzić czy śpi, ale na szczęście spał do rana jak kamień ;) Dziewczyny (bratanice męża lat 11 i 8) wytrzymały do 1,0 i też bratowa poszła położyć je spać. Wesele trwało do 4,0, ale my o 3,0 byliśmy już tak zmęczeni i nogi mnie już bolały, więc poszliśmy do swojego pokoju się położyć.
                       





Niestety Syn nie dał nam długo pospać, bo już przed 8-mą się obudził.. Ale po leżeliśmy sobie w łóżku do 9,0 potem wzięliśmy prysznic ubraliśmy się i o 10,0 zeszliśmy na dół na wspólne śniadanie. Młodzi nie robili poprawin, ale w zamian wszyscy goście mieli zarezerwowany pokój w hotelu i zaplanowane było na 10,0 wspólne śniadanie. Po pysznym śniadanku pożegnaliśmy się, poszliśmy się spakować i w drogę. Ok. 13,0 byliśmy w domu. 
  Młodego "sprzedaliśmy" do babci, a sami poszliśmy do domu się wyspać :) Po południu odebraliśmy Syna, zjedliśmy obiad u mojej mamy i poszliśmy na"majówkę" organizowaną przez nasze miasto. Były oczywiście dmuchane zjeżdżalnie, cukrowa wata, kręcone lody, grały jakieś zespoły disco-polo ;) Jak to na majówce. Długo nie byliśmy, bo byliśmy trochę zmęczeni, ale Junior spotkał kumpla z przedszkola i trochę się pobawili, a my pogadaliśmy ze znajomymi zjedliśmy lody i popcorn i wróciliśmy do domu ;)


 W poniedziałek całe dopołudnia spędziliśmy na działce pieląc, kosząc trawę i grabiąc. Mieliśmy trochę roboty. Musiałam też podlać moje biedne kwiaty, bo sucho u nas ostatnio. Kwiecień był chłodny i byle jaki, ale deszczu było mało, taki raczej przelotny, więc jest sucho. Moje kwiatki, tylko tyle zostało:
                       






Ale za parę dni kupuję sadzonki i będę sadzić nowe kwiaty :) Uwielbiam wiosnę jest tak pięknie wszędzie! Nasze drzewka owocowe:






Po południu pojechaliśmy na Skansen, bo tam odbywała się majówka. Spotkaliśmy moją kuzynkę z mężem i córką, więc pochodziliśmy z nimi. Zrobiliśmy sobie też przejażdżke bryczką z końmi, żeby dzieciaki miały frajdę. Poszliśmy do zagrody z owcami i kozami, a także Junior i Elka mieli lekcje pisania piórem i atramentem w dawnej\starej szkole ;) Wesoło było.




 Po powrocie pod wieczór pojechaliśmy do domu po ciepłe rzeczy i prowiant i poszliśmy na naszą działkę zrobić sobie grilla na kolację ;) Pierwszy raz odpalony grill w tym roku. Sezon uważam więc za otwarty ;) Super smakuje taka pierwsza kiełbasa z grilla na świeżym powietrzu! I do tego wiśniowe piwko :)) Po kolacji usiedliśmy z Synkiem na huśtawce, nakryliśmy się kocem i patrzyliśmy na zachód słońca i słuchaliśmy koncertu ptaków. Bosko :))
                         


 A wczoraj we wtorek zaraz po śniadaniu zrobiliśmy sobie wycieczke do Gniezna :)) Akurat były tam obchody 1050 rocznicy chrztu Polski, więc były występy, wystrzały z armat i wypuszczono setki gołębi z klatek z ogromnego tira. Fajnie to wyglądało. Oczywiście weszliśmy do Katedry i na samą jej górę, 240 schodów! Ale warto było, bo widoki przepiękne! Pogoda była super, więc skorzystaliśmy. Gniezno to urocze miasto, ma swój klimat. Już kiedyś tam byliśmy, dawno temu jeszcze przed ślubem. Katedra, rynek z fontanną, jezioro i park. No i mnóstwo kafejek i restauracji ;) Byliśmy na pysznym obiedzie na ogródku restauracji przy samej Katedrze, potem na lodach i przed samym wyjazdem Synek namówił nas jeszcze na gofry z owocami :)) Pochodziliśmy po parku i nad jeziorem, cudnie było.
                         





                        Widoki z góry:





                       
 Pogoda cały długi weekend dopisała. Było ciepło i bez deszczu. Wczoraj jak wracaliśmuy to po drodze padało i była burza, a jak zajechalismy do nas, do domu to było sucho. Za to dziś pada od rana cały czas. Ale to dobrze, niech popada to podleje nasze warzywka i kwiaty. Od jutra ponoć cieplej.

 Także nasza majówka była inna niż zawsze, ale bardzo udana! Dziś po przerwie trochę trudno było wstać rano, w dodatku lało, więc nie chciało się wyjść z domu, ale mus to mus. Są też plusy takiej pogody: pada, więc nie poszłyśmy z A. na kijki i mogłam posprzątać w domu. Bo choć większość czasu przez te 4dni nie było nas w domu, to jakoś kurzu nie jest mniej niż codzień i sprzątania miałam sporo..

12 komentarzy:

  1. Och! Moje ukochane Gniezno! ( do szkoly tam chodzilam ;)) Wesele pieknie , widac po zdjeciach,ze dobrze sie bawiliscie. No i bardzo ladnie tam u Was na dzialce:) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajny pomysł ze wspólnym śniadaniem i ten namiot, super że wszystko się udało:). Syn długo wytrzymał ciekawe ile mój 3 latek by wytrzymał...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie nie długo.. Myślałam, że dłużej pobawi się z nami, ale dziewczyny (kuzynki) go wymeczyły ;) Na Sylwestrze u znajomych czy innej impezce wytrzymał znacznie dłużej ;)

      Usuń
  3. Ciesze się, że wszystko się udało i jesteście zadowoleni. Wieki nie byliśmy na weselu. Odmówiliśmy parę razy, kiedy Lili była mała, a teraz to już chyba prędko żadnego ślubu nie będzie. Och Gniezno- bardzo dawno tam nie byłam. A mam tam rodzinę.
    U nas też majówka piękna, a pierwsze prognozy były fatalne. Oj tak, u nas na działce też sucho, podlewam co 3dni mniej więcej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My też wieki nie byliśmy na weselu, a dokładnie 7lat! A w tym roku aż dwa, bo jeszcze w sierpniu się szykuje :))

      A Gniezno faktycznie śliczne miasto!

      Usuń
  4. Super relacja! fajnie tak obejrzec zdjecia! Dzialeczki zazdroszcze- fajnie jest miec takie swoje miejsce!
    Weselisko jak ta lala- i jakie eleganckie!!
    Gniezno- bylam przed laty- koniecznie w objazdowce po Polsce w 2018 musimy "zahaczyc"
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Było bardzo elegancko i gustownie :) Bawiliśmy się świetnie.

      A do Gniezna jedźcie koniecznie na wycieczke, polecam!

      Usuń
  5. Bardzo fajna i aktywna majówka, a patrząc na zdjęcia z weseliska myślę sobie, że sama chętnie bym się na jakimś pobawiła :)Kiedyś nie przepadałam za tego typu uroczystościami, ale jednak z wiekiem mi się odmieniło, a Bąbel też na pewno byłby zachwycony, gdyby mógł poprosić do tańca jakąś małą damę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie dla dzieci to też frajda, zawsze to cos innego ;) Junior pierwszy raz w życiu był na weselu i świetnie się bawił :))

      Usuń
  6. Pobawiłabym się na weselu, bardzo chętnie. :)
    Zazdroszczę Ci tych drzewek owocowych. ;) Ja niestety nie ma na nie miejsca. :/

    OdpowiedzUsuń