Po 18-stej poszliśmy wszyscy na Świętojanki, które odbywały się na polanie przy rzece. Tradycyjnie był konkurs na najładniejszy wianek i puszczanie ich do rzeki. A potem wielki grill, dla chętnych piwko, rozstawione namioty i ławki ze stolami, orkiestra, tańce i biesiada do rana ;) My nie zostaliśmy długo, bo wiadomo jak to z dziećmi, zresztą po ogromnym upale w dzień, wieczorem zaczeło się chmurzyć i jak tylko odjechaliśmy zaczęła się burza. A potem lało strasznie całą noc także impreza im się raczej nie udała..
W niedzielę nie czułam się najlepiej, od rana bolała mnie okropnie głowa, byłam osłabiona potem doszedł ból brzucha :\ Nie wiem co to było, chyba migrena, bo na drugi dzień wszystko przeszło i było ok, więc raczej wirus nie.. Ale niedziela była kiepska i cały dzień przeleżałam w łóżku i pół dnia przespałam. Moje chłopaki zajęli się sami sobą. Mąż zrobił dla siebie i Syna śniadanie (ja nie miałam apetytu) potem obiad. Pojechali razem na ryby. A po powrocie poszli na rower i plac zabaw, a ja mogłam odpocząć i dojść do siebie. Poleniuchowałam trochę.
Aha w sobotę mąż pierwszy raz zrobił chłodnik z naszych buraczków z działki, wyszedł mu przepyszny! Obiecał za tydzień zrobić znowu :))
Jutro mój mąż ma imieniny i na kawę po południu przyjeżdżają teściowie :) Spotkałam dziś na mieście teściową, zrobiłyśmy razem zakupy i pogadałyśmy trochę i zaprosiłam ich na jutro. Bardzo lubię moich teściów, bo są dobrymi, spokojnymi ludźmi. Zawsze starają się pomóc i nie wtrącają się w nasze życie. Nie mogę narzekać, dobrze wychowali mojego męża, bo jest wspaniałym człowiekiem - dobrym mężem i najlepszym ojcem :)) Impreza imieninowa zaplanowana jest na sobotę :)
A na koniec kwiatki z mojego balkonu - ku pamięci ;) Tak mi pięknie rosną:


Piękne kwiatuszki!! 😍
OdpowiedzUsuńZjadła bym taki chłodnik- smakach narobiłas;)
P.s.Właśnie jestem przy nadrabianiu zaległości... Ciężko pogodzić prace/dom/blogowanie ---> ale daje radę! Brawo Ja :)
Chyba wyczułaś moment, bo ja dzisiaj właśnie mam zrywać botwinkę w ogródku. :)
OdpowiedzUsuńKwiaty cudne! Ja nasadzeń przy domu jeszcze nie zaplanowałam. Pewnie w tym roku się za to nie wezmę.
U Was to co chwila imprezy i spotkania. Trochę Wam zazdroszczę. ;)
Kwiatki są przepiękna, ja niestety nie mam ręki do kwiatów ale za to mam rękę do zwierząt. Wszystko czego miałam parkę owocnie mi się mnożyło, czy to wodne, czy lądowe stworzenia^^ Moja córeczka ma 1,5 roku i dopiero zaczyna z lodami na łyżeczce (ode mnie)Obserwuję i pozdrawiam!^^
OdpowiedzUsuńCudne kwiatki, a na chłodnik to się wpraszam bo mi smaku narobiłaś
OdpowiedzUsuńPiekne begonie!!
OdpowiedzUsuńSuper sie czyta gdy ktos tak pozytywnie pisze o tesciach a zarazem rodzicach Meza!
Po dobrych rodziciach - dobry maz i ojciec - super!!
Najlepsze zyczenia dla meza:) Dobrze,ze macie tak dobry kontakt z rodzina- to prawdziwy skarb!
OdpowiedzUsuńWzystkiego dobrego !!!! :)
OdpowiedzUsuńza chłodnikie nie przepadam, ale jakże ten smakowicie wygląda :)
Macie piękne relacje rodzinne, bardzo to miło się czyta :)
Kwiatuszki śliczne. Ściskam
Całe wieki nie jadłam chłodnika - już nawet nie pamiętam, jak smakował ten robiony przez moją babcię. Narobiłaś mi apetytu, a wianki to sama bym gdzieś popuszczała - tak mi się to fajnie, magicznie i klimatycznie kojarzy :)
OdpowiedzUsuńA ja jeszcze NIGDY chłodnika nie jadłam..toż to skandal ;) Zdolnego masz męża :)
OdpowiedzUsuńA ja jeszcze NIGDY chłodnika nie jadłam..toż to skandal ;) Zdolnego masz męża :)
OdpowiedzUsuńO! widzę, że obchodzicie urodziny i imieniny, to całkiem ja my;-) wiele osób dziwnie na to patrzy - nie wiem jak można mieć problem z tym, że ktoś świętuje "zbyt wiele", zwłaszcza, że my to traktujemy jako pretekst, żeby urozmaicić sobie codzienność (jakby u nas coś takiego jak codzienność istniało;). Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńMecz Polska-Szwajcaria był fenomenalny. Płakałam z radości! :)
OdpowiedzUsuńDawno nie jadłąm chłodnika i narobiłaś mi smaku jutro będzie u mnie też
OdpowiedzUsuń