Pogoda też typowo jesienna już się zrobila. Dziś od rana pada i jest szaro-buro :( Niefajnie.
Jeszcze w weekend było słonecznie i ładnie i wykorzystaliśmy to na maxa. W sobotę jak co tydzień na 10,0 logopeda. Po roku zajęć raz w tygodniu wymowa Juniora jest już poprawna, teraz pani K. uczy go literek i głosowania wyrazów. Zaczęła się nauka pisania i czytania. Junior na zajęcia chodzi chętnie, tylko z jego możliwością skupienia się jest różnie.. Wszystko go interesuje i wszystko go rozprasza.. Potrafi robić trzy rzeczy jednocześnie.
Po obiedzie byliśmy trochę na działce, ale nie długo. Tydzień temu zrobiliśmy ostatniego grilla z naszymi przyjaciółmi i było bardzo fajnie, dzieciaki się wyszalały, a my nagadalismy do woli. Pogoda była wymarzona! W niedzielę na obiad zaprosiła nas moja mama, a potem poszliśmy na dłuuugi spacer podziwiać uroki jesieni :) Junior zbierał kasztany, żołędzie i szyszki, a my podziwialiśmy piękne kolory. Zajrzeliśmy też na cmentarz odwiedzić naszych bliskich.
Dziś po pięknej słonecznej pogodzie nie ma nawet śladu niestety. Wczoraj na spacer nie wzięłam telefonu, żeby nam nikt nie przeszkadzał , ale dziś wracając z miasta zrobiłam kilka fotek po deszczu. Jesień u nas:
Dziś za to jadę z przyjaciółką B. do lekarza, bo znów odezwały się jej problemy zdrowotne :( Poprosiła mnie czy z nią pojade, bo kiepsko się czuje. Martwię się o nią, żyje w ciągłym stresie. Ma nieciekawą sytuacje rodzinną, wszystko jest na jej głowie. Tata ma alzheimera i jest leżący, mama miała niedawno wylew, więc B. razem z bratem na zmianę opiekują się nimi i są przy nich codziennie i w dzień i w nocy.. Masakra po prostu, bardzo jej współczuję tej sytuacji, nie jest jej lekko. Byłam ostatnio u niej/u nich na kawie (mieszka z rodzicami i bratem) żeby ją trochę pocieszyć, ale widzę, że źle z nią psychicznie :(
Stale coś, te choróbska są wszędzie i jest ich coraz więcej, to straszne co się ostatnio dzieje. Martwimy się też o ojca męża, ponieważ czuje się coraz gorzej. Jest coraz słabszy, mało co wychodzi już z domu.. Ma raka jelita :(( Same choroby wokół nas :(
Na kijki w tym tygodniu sobie nie pochodzimy z koleżanką, bo ma cały tydzień padać. Szkoda, cały wrzesień udało nam się chodzić codziennie (oprócz weekendów) a teraz będzie ciężko.. Ale dla odstresowania się idę zaraz na paznokcie do mojej kosmetyczki. Coś mi się od życia należy!
Od teściowej dostaliśmy parę dni temu dynie i jutro robię z niej zupę z mojego zeszłorocznego przepisu :-) Będzie pycha :-)









Musiałam się odezwać, mimo że odwiedzam was incognito. Pracuję w szpitalu chorób płuc i nie mogę uwierzyć... czy twoja siostra ma kartę DiLO? Na leczenie onkologiczne czeka się tylko tyle, ile trzeba! O leczeniu decyduje konsylium, a nie pojedynczy lekarz. Czy to Wrocław jest wyjątkiem?
OdpowiedzUsuńTak ma kartę dilo, ale pani w rejestracji powiedziała jej, że to nie ma znaczenia, bo kolejka oczekujących jest długa.. W Poznaniu panuje straszna znieczulica :(
OdpowiedzUsuńPotwierdzam- w poznanskich szpitalach podejscie do pacjenta jest fatalne! Bardzo wspolczuje tych niemilych przezyc:( A jesien macie piekna. Ja akurat uwielbiam jesien- moja ukochana pora roku:)
OdpowiedzUsuńJa też lubię, ale gdy jest słonecznie i w miarę ciepło. Wtedy te kolory jesieni są piękne i z chęcią wychodzi się z domu. Ale nie jak leje i wieje jak dziś :/
UsuńKurczę z tymi choróbskami :(
OdpowiedzUsuńNoo niestety :(
UsuńMi również wrzesień zleciał bardzo szybko i uwierzyć nie mogę,że już mamy październik. Nim się obejrzymy,a będziemy choinki ubierać i do świąt się przygotowywać.:)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Ojej, rak, matko jak ja się boje tej choroby, to jest jakaś plaga teraz...
OdpowiedzUsuńAle juz u Was pieknie i kolorowo!
OdpowiedzUsuń